STOWARZYSZENIE
PATRIOTYCZNE
“WOLA-BEMOWO”
L
RZĄDY ŚWIATOWE
DWA OBLICZA GLOBALIZMU
/ Autoryzowany
raport ze spotkania publicznego
z dr Andrzejem Leszkiem Szcześniakiem
w Muzeum Etnograficznym w Warszawie
w dniu 29 stycznia 2000 roku/
5
WARSZAWA, 2000
|
Redaguje
Zespół Redakcyjny Stowarzyszenia Patriotycznego |
POWITANIE WSTĘPNE
Organizator spotkania przywitał prelegenta spotkania dra Andrzeja Leszka Szcześniaka oraz przybyłych gości, a wśród nich Jego Ekscelencję Księdza Biskupa dra Zbigniewa Kraszewskiego, strażnika krzyży na żwirowisku w Oświęcimiu Kazimierza Świtonia i jego bliskiego współpracownika Bolesława Kwartę z Wrocławia, a ponadto płk. Antoniego Hedę-“Szarego” - legendę Gór Świętokrzyskich, dra Piotra Rotkiewicza, Antoniego Guta oraz przedstawicieli Radia “Maryja” i Radia Armii Krajowej im. “Grota”- Roweckiego “Jutrzenka”.
Następnie powiedział:
- Tematem dzisiejszego spotkania będą “Rządy światowe – dwa oblicza
globalizmu”, który 2 lata temu dr Andrzej Leszek Szcześniak w nieco innej formie
przedstawił na forum wewnętrznym naszej Organizacji, a relacja z tego spotkania,
nadana na falach Radia “Jutrzenka”, cieszyła się w tym czasie dużą popularnością
wśród słuchaczy tego Radia.
Poprosimy teraz JE Księdza Biskupa Zbigniewa Kraszewskiego o poprowadzenie modlitwy inicjującej nasze spotkanie.
JE Biskup Kraszewski poprowadził modlitwę na rozpoczęcie, zakończoną Pozdrowieniem Anielskim i prośbą o wstawiennictwo do Królowej Polski, Pani Jasnogórskiej i Matki Boskiej Zwycięskiej.
Następnie odśpiewano pierwsze trzy zwrotki hymnu Stowarzyszenia “Jak długo w sercach naszych ”.
Organizator: - Prosimy dr Szcześniaka o prelekcję na temat rządów światowych, ponieważ ciągle udowadniają, że Pan Bóg źle stworzył świat z równowagą dwubiegunową, bipolarną i chcą być wyżsi od Pana Boga opanowując świat i zarządzając unipolarnie. Jak wiemy, dotąd nikomu to jeszcze nie udało się. Próbował Napoleon, próbował Hitler, próbowali inni. Teraz też ktoś próbuje. Posłuchajmy więc wykładu.
Dr A. L. Szcześniak powiedział:
- Proszę Państwa, chciałbym zacząć od rozmowy
telefonicznej z organizatorem dzisiejszego spotkania. Padły tam gorzkie słowa,
że są ludzie, którzy zarzucają Stowarzyszeniu Patriotycznemu “Wola-Bemowo” małe
oddziaływanie. Że jest niewielkie, że nie warto się z nim wiązać i nie
oddziałuje tak, jak np. “Gazeta Wyborcza”.
Proszę Państwa, Stowarzyszenie Patriotyczne “Wola-Bemowo” jest
jedną z cegiełek w gmachu zwanym państwowością. I to jest dobra i mocna
cegiełka. Z takich cegiełek składa się całość. I chwała ludziom, którzy
działają, którzy starają się coś robić. A że działanie takich ludzi odnosi
skutek, pokazuje ogłoszony wczoraj kolejny raport, jak Społeczeństwo ocenia
działanie rządu. Ocena zaś, oparta jest na wielu faktach i wydarzeniach, których
ludzie nie znajdą ani w oficjalnej telewizji, ani w większości prasy. A jednak,
dzięki takim organizacjom, jak Stowarzyszenie Patriotyczne “Wola-Bemowo”, prawda
dociera do społeczeństwa i przyczynia się do wzrostu uświadomienia społecznego.
I to jest pierwsze spostrzeżenie. Drugie jest natury merytorycznej. Jakieś dwa i
pół roku temu spotkaliśmy się po raz pierwszy na ten sam temat. Oczywiście
będzie on dzisiaj podobny, jak był poprzednio. Ale nastąpiła pewna zasadnicza
zmiana. Otóż samo zasygnalizowanie tematu rząd światowy czy globalizm,
od razu spotykało się wtedy z ostrą reakcją “ - A to spiskowa teoria dziejów!”.
Oczywiście nie wśród zainteresowanych słuchaczy, ale wśród osób, które służbowo
przychodziły na takie spotkania. Dziś już nikt tego zarzutu nie stawia, ponieważ
o globaliźmie mówi się oficjalnie - że jest najważniejszy, że tylko globalizm
uratuje cały świat (przed kim, nie wiadomo, ale ma ratować), że globalizm to
cel, do którego dąży cała ludzkość, a kto sprzeciwia się zostanie zmiażdżony.
Czyli odpadł nam zarzut spiskowej teorii historii. Na koniec wykładu będą
jeszcze dwie rzeczy, które zasadniczo zmieniły cały układ.
Mamy mówić o globaliźmie. Temat jest podwójnie precyzowany. I rząd
światowy, i dwa oblicza globalizmu. Otóż, co to w ogóle jest. Określijmy to
najkrócej: Globalizm jest to rozwiązywanie problemów światowych przez
ogólnoświatowe organizacje. Tak to powinno być. A co jest problemem
światowym? Jest ich wiele. Jeśli lasy nad Amazonką są wycinane, brakuje tlenu w
Europie. Jeśli Czernobyl źle został zabezpieczony, to będą tego skutki
odczuwalne i w Ameryce. Pół świata zachłystuje się bogactwem, drugie pół umiera
w nędzy. I tak dalej. A teraz spójrzmy na pierwsze oblicze globalizmu, czyli
rozwiązywanie światowych problemów. Czy to jest dobre i słuszne? Chyba tak,
raczej na pewno tak. Brazylia, która wycina i sprzedaje swoje lasy, jest krajem
ubogich. Jeśli świat nie pomoże ocalić tych lasów, odbije się to na całym
świecie. Są też kraje, które nie poradzą sobie z oczyszczeniem środowiska. A to
oznacza zatruwanie też krajów sąsiednich. Rzeki wpadające do Bałtyku z kraju
zatrutego, zatrują cały Bałtyk. Problemy takie muszą być rozwiązywane wspólnie.
Dążność do rozwiązywania problemów światowych przez wszystkich zainteresowanych
jest sprawą jak najbardziej słuszną.
Są różne teorie bogactwa jednych i ubóstwa drugich. Na przykład: -
Są biedni, ponieważ nie chce im się pracować. Może część prawdy w tym jest, może
było to prawdą na pewnym etapie historycznym. Ale sprawy poszły tak daleko,
organizacja objęła cały nasz glob tak, że poszczególne kraje ubogie same nie
rozwiążą problemu biedy. Niedawno pojawiła się informacja, że Fundusz Rezerw
Federalnych USA wyasygnował ogromne sumy na podtrzymanie światowego systemu
spekulacyjnego. Suma ta mówi sama za siebie. Kto wie, może za te sumy można by
nawodnić całą Saharę? Można by w wielu regionach Ziemi podnieść plony, i to w
znacznym stopniu? W czasach starożytnych w Środkowej Azji były kwitnące państwa.
Kanałami nawadniano ziemię. To były ogrody, nie państwa. Te kwitnące państwa w
czasie najazdów zostały zniszczone. Zniszczono system irygacyjny, ziemia stała
się pustynią, zniknęły państwa. Ile takich terenów można by przywrócić
ludzkości? A tu ratuje się kapitał spekulacyjny.
Następny problem, to AIDS. Istnieje kilka raportów rządów Trzeciego
Świata, które wyraźnie oskarżają bogate kraje, jeśli nie o rozprzestrzenianie,
to o niezapobieganie chorobie AIDS. Oskarżają USA i dawny Związek Sowiecki o
spowodowanie tej choroby poprzez wspólne eksperymentowanie nad bronią
biologiczną w czasie II wojny światowej w Afryce. Problem pociąga całą sferę
następstw, przede wszystkim ludzkie tragedie. Jest to problem światowy, którego
jedno państwo nie rozwiąże. Potrzeba wspólnego działania dla jego rozwiązania.
Im łatwiej świat przemierzyć, im łatwiejsze są podróże dzięki
postępowi, tym więcej problemów lokalnych będzie stawać się problemami
światowymi. Warto zwrócić uwagę na dwa równoległe zjawiska. Pierwsze z nich to
upodobniania się w skali świata różnych dziedzin życia ludzkiego, od techniki
począwszy, a na modzie skończywszy. Łatwiej jest, jeżeli śruby mają jednakowy
gwint na całym świecie. Do tego się dąży i jest to chyba już zrealizowane.
Istnieje wiele systemów technicznych, co do których państwa lub przedsiębiorstwa
porozumiały się, aby tworzyć je podobnie. Ułatwia to handel i przenoszenie
techniki. Istnieją też inne rzeczy podobne na całym świecie, np. moda na dżinsy.
Istnieje jeden typ muzyki, który podoba się lub jest narzucany, ale staje się
powszechny. Upowszechniają się podobne sposoby bycia. Ale rzeczy te
upowszechniają się do pewnych granic. Proces ten przebiega falami. Kończy się
moda na dżinsy, zaczyna na inne ubiory. Ci, którzy często mówią o globaliźmie,
mówią w ten sposób. - Zobaczcie sami. Wszystko na świecie staje się podobne.
Wobec tego łatwiej będzie wyrównać mentalność ludzi i łatwiej będzie wprowadzić
na przykład rząd światowy. I to jest jeden proces.
Istnieje jednak drugi proces, o którym media raczej nie mówią.
Proces odzyskiwania własnej świadomości przez różne ludy, szczepy, narody. Bo
świat nie jest światem jednakowym. Jest światem pełnym sprzeczności. Co to
znaczy? Jesteśmy świadkami wojny w Czeczenii. Byliśmy niedawno świadkami wojny w
Jugosławii. Takich wojen toczy się na naszym globie cała seria. Bo ludzie chcą
być sobą. Ludzie nie chcą, aby im ktoś narzucał sposób bycia, sposób myślenia,
rozwiązywania własnych problemów. Bo te ich sprawy kształtowały się przez setki,
a może tysiące lat. Są problemami specyficznymi dla danego środowiska z uwagi na
warunki geograficzne, na sąsiadów, na przeszłość historyczną. Tych problemów nie
da się centralnie rozwiązać. Czeczenów w XIX wieku podbijała wielka armia carska
przez 42 lata. W Kosowie - starcie się dwóch świadomości, albańskiej i
serbskiej, podsycone było z zewnątrz. Wojna nie rozwiązała żadnego z problemów.
Wojska NATO są w Kosowie, ale ekstremiści albańscy mordują Serbów. Wojska NATO
wiedzą o tym, że w Kosowie rządzi mafia narkotykowa i że NATO zaplątało się w
mafię narkotykową, lecz nikt nie wie, jak z tego wybrnąć. Inna wojna, wojna w
Zatoce. Znów radosne rozgłaszanie światu, jak to alianci pokonali Saddama
Hussajna. I co z tego wyszło? Saddam Hussajn nadal jest u władzy, społeczeństwo
Iraku ubożeje na skutek blokady i dwustronnego embarga, a sytuacja w rejonie
Zatoki Perskiej przypomina bombę zegarową. Problemy w tym rejonie nie zostały
rozwiązane. A dlaczego? Bo nie starano się ich rozwiązać. Realizowano bowiem
interesy mocarstw, a nie potrzeby społeczeństw.
U nas przez wiele lat komunizmu nie wolno było pisać ani o Katyniu,
ani o wojnie polsko-bolszewickiej, ani o rzezi Pragi, narastał głód prawdy.
Prawda kształtuje sposób myślenia, nastawienie do sąsiadów i do własnych
problemów. I nic nie było w stanie zahamować dążeń milionów Polaków do
odrodzenia świadomości narodowej i oczyszczenia jej z fałszów i zniekształceń. A
fałszowano naszą historię po to, by ją obrzydzić Polakom i uczynić z nich
bezwolną masę, realizującą cudze interesy.
Procesy emancypacyjne różnych ludów i narodów nasilają się z dnia na
dzień. Ludzie chcą być sobą.
Widzimy zatem, że równolegle z procesami unifikacji rozpoczynają się
lub nasilają procesy dezunifikacji. Następują procesy odradzania się świadomości
i kultur różnych narodów, co najlepiej widać na przykładzie dawnych republik
Związku Sowieckiego, Czech, Słowacji, narodów Azji Południowo-Wschodniej itp. Te
procesy będą sięnasilać i nie rozumiem, dlaczego mielibyśmy im przeciwdziałać.
Jest to normalna ludzka dążność.
Ale też w tym miejscu uwidacznia się wyraźnie obłuda globalistów.
Podsycają wszystkie działania zmierzające do rozbicia dużych państw, jak np. w
byłym ZSRR, Jugosławii, Czechosłowacji i wielu rejonach świata po to, by łatwiej
podporządkować sobie zatomizowane społeczeństwa. W Polsce nie udało im się
rozbić państwa na 12 “małych ojczyzn” (zaplanowane przez “europejczyków” w
początkach lat siedemdziesiątych), to próbują rozłożyć władzę państwową w inny
sposób. Ma to na celu osłabienie, a następnie rozbicie państwa polskiego na małe
jednostki - niesamodzielne i sterowane z zewnątrz.
Podsumowując, mamy dwa oblicza globalizmu. Jedno, omówione na
wstępie, pozytywne, czyli wspólne rozwiązywanie światowych problemów, i drugie,
negatywne, czyli chęć panowania nad światem.
Kto chce nad światem panować? Nie będziemy zagłębiać się daleko w
historię, ponieważ to zjawisko istnieje tak długo, jak długo istnieje ludzkość.
Można wymieniać imperia faraonów, rzymskie i inne. Skoncentrujemy się raczej na
współczesności, na XX, troszeczkę na XIX wieku.
Chęć panowania nad światem była wyrażana w różny sposób. Różne
ośrodki próbowały to panowanie uzyskać. Czasami była to władza państwowa,
czasami były to zespoły ludzi mających wpływ na władzę, próbujących tą władzą
manipulować, skłaniać do podejmowania wojny, wypraw, czy innego rodzaju
eksterminacyjnych posunięć w stosunku do innych narodów. Jeden tylko przykład z
XIX wieku. Był człowiek o nazwisku Cecil Rhodes, jedna z największych
brytyjskich postaci kolonialnych. Zaplanował on, i właściwie udało mu się
zrealizować ten plan w znacznej części, że Afryka będzie angielską, od Egiptu aż
do Unii Południowoafrykańskiej. Anglicy zwyciężyli w starciu z Francuzami,
którzy w XIX w. ustąpili. Ale Cecil Rhodes nie poprzestał na tym. Otóż jemu i
jego doradcom zamarzyło się panowanie Wielkiej Brytanii nad światem. Osiągnięcie
tego celu miało nastąpić w specyficzny sposób. Stworzona została specjalna tajna
rada, która jako organy wykonawcze powoływała tzw. towarzystwa, komitety, czy
rady okrągłego stołu, składające się z ludzi utytułowanych, bogatych,
wpływowych. Był to pierwszy nowoczesny sposób zapanowania nad światem. Sposób
ten oparty został na pewnej części filozofii Platona, tzw. idealnym
społeczeństwie. Miało ono składać się z trzech warstw: rządzącej (elity),
wojskowej (pilnującej w imieniu tej elity) i pracującej. Panowanie elity miało
być rzeczą świętą. Każdy kto burzyłby się, byłby fizycznie unicestwiony przy
pomocy warstwy wojskowej. Wszystko w państwie miało być wspólne. Zniesiona
byłaby własność prywatna, zniesione małżeństwa, dzieci pozostawałyby na
wychowaniu państwa. Tak zorganizowane społeczeństwo miało być na całym świecie.
Inne konkretne działanie, które miało doprowadzić do rzeczywistego
rządu światowego, rozpoczęło się w 1907 r. w Stanach Zjednoczonych. Wielcy
bankierzy wywołali coś w rodzaju kryzysu finansowego, podobnego do kryzysów z
XIX w. Jaki był cel tego kryzysu? Od razu ogłoszono, że jeśli nie powstanie bank
centralny USA, wówczas dojdzie do straszliwego zamieszania finansowego w tym
mocarstwie i skutki mogą być katastrofalne. Podjęto prace organizacyjne i w 1913
r. powstało Biuro Rezerw Federalnych, centralny bank. Bank o wyjątkowym
znaczeniu. Bank tak wielki, jakiego nie znał do tej pory świat. Bank, któremu
dano wolną rękę na kształtowanie stóp procentowych i któremu, co najważniejsze,
pozwolono drukować pieniądze. Dosłownie, drukować pieniądze. Nie wydawać
pieniądze, tylko drukować. I to Biuro Rezerw Federalnych stało się nagle potęgą.
Potęgą, która podporządkowała sobie całe Stany Zjednoczone, i nie tylko. Trzeba
najpierw wymienić nazwiska założycieli, ponieważ są one nadal znane w
dzisiejszym świecie finansowym: Jakub Schiff, Kuhn, Loeb, Paul Warburg, Max
Warburg (szef tajnej policji w Niemczech, który pojechał do USA, aby z braćmi
Paulem i Felixem zakładać Biuro Rezerw Federalnych ), Rockefeller, Morganowie.
Ta prywatna instytucja, prywatny bank, do dziś odgrywa zasadniczą rolę. Pozwolę
więc sobie przeczytać dwie opinie na jej temat. “Doszliśmy do jednego
z najgorzej sprawowanych i jednego z najpełniej kontrolowanych rządów w
cywilizowanym świecie. Już nie rządu wolnej opinii, już nie rządu głosów
większości, lecz rządu opinii i przemocy małej grupki najbardziej wpływowych
ludzi” - Prezydent USA, Wilson. I druga opinia, bankowca Luisa McFaddena,
który organizował amerykański system bankowy w okresie międzywojennym w czasach
kryzysu. “Przyjęcie aktu Rezerwy Federalnej stworzyło superpaństwo rządzone
przez międzynarodowych bankierów i międzynarodowych przemysłowców, działających
razem dla zniewolenia świata dla własnej przyjemności”.
Od czasu powstania, System Rezerw Federalnych (taka nazwa też jest
używana w literaturze fachowej) stał się rzeczywistą potęgą. Na czym polegało
jego działanie? Po pierwsze, doprowadzenie do wojny. Był to cel postawiony
jeszcze przed pierwszą wojną światową przez nieformalne ośrodki polityczne, w
których dominującą rolę odgrywali wielcy bankierzy. Dlaczego? Przede wszystkim
dlatego, że na wojnie elita finansowa dobrze zarobi. Po drugie, liczono, że
będzie można dokonać zmiany świadomości narodu amerykańskiego. Okazuje się, że
to nie bolszewicy pierwsi wpadli na pomysł, aby stworzyć “nowego człowieka”, ale
wielki kapitał USA. Cel jednak był podobny -
podporządkowanie społeczeństwa obłędnym ideom. Uznano
bowiem, że naród amerykański jest za bardzo swobodny, za bardzo wierzący w pewne
wartości, za bardzo ceniący te wartości. Trzeba było najpierw odebrać mu te
wartości, aby stał się podatny na włączenie do ogólnoświatowego obiegu. Istnieje
memoriał, skierowany do prezydenta Wilsona, właśnie przez grupę bankierów, po
tym, gdy USA przystąpiły już do wojny, ażeby prezydent Wilson postarał się oto,
aby wojna nie zakończyła się zbyt szybko. A dlaczego miała trwać, odpowiedź dają
dwa przykłady. Bernard Baruch został szefem rady zbrojeniowej USA (w II wojnie
też nim był). Zarobił na wojnie około 200 milionów dawnych dolarów. Milion
dawnych dolarów to dziesiątki milionów obecnych dolarów. Podobnie Rockefeller
zarobił około 200 milionów. Także wielu innych. Dlatego należało dbać, aby wojna
nie zakończyła się zbyt szybko.
Europa wyszła z I wojny światowej osłabiona. Była rewolucja
sowiecka, zniszczenia. Wówczas wydawało się, że można będzie przejąć władzę.
Stworzono Ligę Narodów, która miała być rządem światowym. Ale, jak w
przyrodzie, gdy istnieje akcja, to następuje reakcja. Prezydent Wilson był
twórcą Ligi Narodów. Rzeczywistym twórcą. Ale okazało się, że Stany Zjednoczone
nie przystąpiły do Ligi! A dlaczego nie, skoro miały już prawie w ręku do władzy
nad Europą i światem? Ponieważ stanął na drodze opór Amerykanów. Część
Amerykanów odkryła, co może stać się, jeżeli działania pójdą w takim kierunku.
Senat amerykański odmówił ratyfikacji i Stany nie zostały do Ligi włączone.
Liga, która według założeń miała być namiastką rządu dla Europy,
okazała się ogromnym niewypałem. Chociaż w Europie było wiele ośrodków, które
dążyły do utworzenia czegoś w rodzaju wspólnego rządu, lecz okazało się to
zupełnie niemożliwe w ówczesnych warunkach. W 1919 r. równolegle z Wersalem
powstają dwa ważne takie ośrodki. Jeden w Wielkiej Brytanii, Królewska Rada
do Spraw Zagranicznych, i drugi, w Stanach Zjednoczonych - Rada do Spraw
Zagranicznych. Działały one na podobnych zasadach i miały ten sam cel i
często z sobą współpracowały. Amerykańska Rada dotrwała do dziś jako Rada
Stosunków Zagranicznych. (Nasi mali naśladowcy też stworzyli podobną Radę, w
której uczestniczą takie osoby jak, jak Bronisław Geremek, Władysław
Bartoszewski i inni.) Wracając do 1919 r., utworzyły się dwie agendy światowego
rządu. Wprawdzie Biuro Rezerw Federalnych decyduje o obsadzie prezydentów, o
obsadzie rządów w USA, ale musi mieć organa wykonawcze. Takim organem miała być
Rada Stosunków Zagranicznych, ale w rzeczywistości stała się prawie równorzędnym
partnerem. Zasiadali w niej ludzie z Biura Rezerw Federalnych i vice versa.
Podobne stowarzyszenia zaczęły tworzyć się w okresie międzywojennym,
np. Rada Trzystu w Wielkiej Brytanii z królową na czele, z ambicją
kierowania światem. Ale Wielka Brytania po I wojnie światowej już nie była
wielką, lecz państwem z mniejszymi wpływami i zdolnościami do agresji
gospodarczej.
Dokładnie w sześć dni po podpisaniu rozejmu w Compiegne, kończącego
I wojnę światową, uaktywnili się nowi amatorzy panowania nad światem. 17
listopada 1918 roku Lenin wydał rozkaz Armii Czerwonej rozpoczęcia “czerwonego
marszu” na Zachód w celu wywołania światowej rewolucji proletariackiej i
stworzenia Światowej Republiki Rad. Jaki był finał tej awantury, dobrze wiemy i
na dzisiejszym spotkaniu nie będziemy się tym zajmować.
Nie udało się tym z lewej strony zapanować nad światem,
niestrudzenie działali ci z prawej. Na początku lat dwudziestych pojawił się na
widowni politycznej arystokrata Coudenhove-Kalergi. Stworzył on w 1923 r.
Unię Paneuropesjką, która postawiła sobie za zadanie zjednoczenie Europy,
oczywiście na własnych warunkach, ze stworzonym przez siebie centralnym rządem.
Idea piękna, ale gdy przyjrzymy się bliżej - cierpnie skóra. Otóż pan
Coudenhove-Kalergi, w napisanej przez siebie książce “Permanentna wojna o
uniwersalny pokój” (pachnie tu Trockim) zażądał, aby wprowadzić w Europie
jeden język i stworzyć jedną rasę. Jak w kilkusetmilionowej Europie, mającej
kilkadziesiąt milionów analfabetów, wprowadzić jeden język, o tym mistrz nie
napisał. Nie sprecyzował także, jak będzie tworzył jedną rasę. Sam był
wielorasowy.
Dochodzimy do pewnego wniosku. Do czego dąży ten zespół ludzi, który
zaczyna uważać siebie za rząd światowy? Już powstaje literatura bogata, co to
będzie za rząd, jakie będą korzyści z wprowadzenia światowego rządu. Najlepszy
przykład mamy, gdy spojrzymy na Europę międzywojenną i na działalność tych
ludzi. W Rosji wybucha rewolucja bolszewicka. Dużo o niej wiemy, ale nad
niektórymi jej sprawami nie zastanawialiśmy się. Czym jest rewolucja
bolszewicka? Czy to jest rozdanie majątku biednym? Nie. Jest to niebywała
koncentracja majątku po odebraniu go wszystkim, za wyjątkiem małej elity. W
całym okresie PRL, jak pamiętamy, pisało się o tzw. dekretach leninowskich, jak
dekret o ziemi, co miało znaczyć “Lenin rozdaje ziemię”. W rzeczywistości nikomu
nie dano niczego, tylko odebrano wszystko. Odebrano każdy kawałek ziemi każdemu,
i wielkim obszarnikom, i średnim chłopom, i ubogim. Na tym rzecz polegała, tylko
tego w PRL-u nie wolno było pisać, ale się pisało “dostali ziemię”. Dalej, mowa
była o pokoju, leninowskim słynnym. “Pokój ludom!”, a jednocześnie idea
rewolucji światowej i plan podboju Europy i świata.
Dobrze, ale kto finansuje Lenina i Trockiego? Właśnie założyciele
Biura Rezerw Federalnych. Pompują miliony za pośrednictwem banków szwedzkich,
norweskich, szwajcarskich i innych neutralnych. Niemcy przywożą Lenina
zaplombowanym pociągiem. Jakub Schiff dał 20 milionów dolarów. To była wielka
suma na owe czasy. I tu pierwszy znak zapytania. Co się dzieje? Przecież
komuniści chcą zniszczyć kapitalizm! Wyrzynają u siebie kapitalistów. Jak białe
rączki to pod ścianę. Umiera Lenin, zaczynają się piatiletki Stalina.
Zachód, szczególnie znani nam już kapitaliści, pompują w Stalina niebywałe sumy.
Budują mu darmo fabryki, Ford za darmo daje dziesięcioletni okres gwarancji na
wyroby tych fabryk. To Amerykanie budują komunizm? Wielki kapitał buduje
komunizm?! Na scenie pojawia się Hitler. 1923 r. - zamach w Monachium. Potem
siedzi, pisze “Mein Kampf”, wychodzi i zaczyna działać. Kto go finansuje? Znów
ci sami ludzie. Kiedy pod koniec 1932 r. SA i SS żebrzą na ulicach na składkę
dla Hitlera, ponieważ jego partia załamała się i groziła rewolucja wewnątrz
partii, wielki kapitał doprowadza do zgody. W styczniu 1933 r. z Hitlerem
spotyka się były kanclerz von Papen. Rozdzielają sobie stanowiska. U kogo się
spotykają? U barona Kurta von Schroedera, jednego z założycieli Klubu
Londyńskiego, w którym jesteśmy dziś zadłużeni. U jednego z tych, którzy
finansowali to wszystko. Przyjeżdża do Niemiec John Warburg, przywozi ogromne
sumy dla Hitlera. Oczywiście nie w walizce, lecz w postaci upoważnień dla banków
niemieckich, aby te finansowały Hitlera. Co się dzieje? Amerykanie finansują
faszyzm? System hitlerowski był systemem totalitarnym. Stalinowski system był
systemem totalitarnym. System, który banki nam obecnie próbują narzucić, władzę
światową, jest systemem totalitarnym. Właściciele banków, twórcy tej teorii,
uważają, że jeśli się np. w Związku Sowieckim skoncentruje cały system bankowy,
to się go przejmie. To samo, jeśli skoncentruje się go w totalitarnych
Niemczech, to się go przejmie. Po co się bawić w różne drobne działania.
Lecz znów działa zasada akcji i reakcji. Można sobie planować
podboje, planować łatwe zwycięstwa, ale rzeczywistość jest trudniejsza. Psy
potrafią się czasem urwać z łańcucha i pogryźć właściciela. Tak było z Hitlerem,
tak było w pewnym sensie ze Stalinem. Nie udało się zrobić tego, co zaplanowano.
Teraz dochodzimy do innej drastycznej sprawy. Wojna światowa I i II,
Pearl Harbour. To, że do wojny przygotowywano się, wiedzieli wszyscy, którzy
decydowali o polityce światowej. Wiedziały rządy, wiedzieli wysoko postawieni
politycy. W Hitlera dosłownie pompowano pieniądze. Po wojnie IG Farben Industrie
dostał od Johna Davida Rockefellera ogromne sumy, aby stanąć na nogi.
Amerykański przemysł związał się z przemysłem niemieckim bardzo ściśle. Mały
cytat: “Hitler uzbroił Niemcy w niewiarygodnym stopniu z niesłychaną
szybkością. Wielkie mocarstwa zamknęły oczy na ten fakt. Czy naprawdę nie
rozpoznały one niebezpieczeństwa? Czy też raczej chciały je zignorować.”
Jest to uwaga o wymownym ciężarze gatunkowym, ponieważ wygłoszona przez Fritza
Tyssena, twórcę niemieckiej potęgi metalowej. Tworzył hitleryzm do 1939 r.,
później z nim zerwał i wyjechał z Niemiec. To że powstaje potęga hitlerowska, że
ona doprowadzi do wojny, wiedziały wielkie mocarstwa. 1939 r. - pakt
Ribbentrop-Mołotow. Tego samego dnia prezydent Stanów Zjednoczonych i premier
Wielkiej Brytanii wiedzą o tajnym załączniku. My nie wiedzieliśmy. Katyń: kiedy
tylko sprawa wypłynęła okazało się, że prezydent Stanów Zjednoczonych, premier
Wielkiej Brytanii itd. wiedzieli dokładnie o tym. Wcześniej i dokładnie. I
podobnie jest ze wszystkimi innymi działaniami. Komuś zależało na tym, aby te
sprawy ukrywać, aby doprowadzać do ich eskalacji. 7 grudnia 1941 r., atak
japoński na Pearl Harbour. Klęska floty amerykańskiej. O tym dokładnie wiedział
prezydent USA i naczelny dowódca sił zbrojnych G. Marshall. I nie tylko oni.
Ostrzegani byli niejednokrotnie: - “Zbliża się flota japońska. Japończycy
przygotowują uderzenie”. Co zrobiono w Pearl Harbour? Zmniejszono do 1/3
liczbę samolotów chroniących i wojsku wydano przepustki. Był po wojnie proces
sądowy, który to wykazał. Nie są to jakieś nasze domysły. A dlaczego tak się
stało? Aby doprowadzić Stany Zjednoczone do wojny. Tak samo jak doprowadzić w
ogóle do wybuchu wojny w 1939 r. Bo tylko po zakończonej wojnie będzie można
rekonstruować cały świat i wprowadzić jednolity rząd światowy. Znów mrzonki. Po
II wojnie powstaje ONZ. W zamyśle ta organizacja ma być ramieniem wykonawczym
rządu światowego. Mała dygresja: Polska, która od pierwszego dnia walczyła, nie
została zaproszona na zjazd organizacyjny ONZ. Jedynym przedstawicielem był
pianista Artur Rubinstein, który tam zagrał Mazurka Dąbrowskiego. Organizacja
Narodów Zjednoczonych znów okazała się wielkim niewypałem. Dlaczego? Komuniści
przecież podkreślali, że Amerykanie mają tam maszynkę do głosowania.
Rzeczywiście Amerykanie mieli zdecydowaną większość potrzebną do przegłosowania
wielu spraw. Znów nie udało się, ponieważ ci ludzie nie rozumieją społeczeństw,
nie rozumieją procesów, jakie zachodzą na całym świecie. Wydawało się, że
stworzy się armię ONZ, a tymczasem dzisiejsze błękitne hełmy to tylko daleka
namiastka tego, co miało być. Jest to kolejna rzecz, która nie wychodzi w ramach
rządów światowych.
Aby skrócić wystąpienie, przejdźmy do naszych czasów. Co w naszych
czasach się dzieje i czym to grozi, jak to wygląda? Przede wszystkim Biuro
Rezerw Federalnych i Rada Stosunków Zagranicznych, czyli rząd światowy, tworzą
wiele filii. Są to organy wykonawcze i nadzorcze. Co to są za filie? Pierwsza to
jest Klub Bildelberga. W 1954 r. pewna tajemnicza postać, Józef Retinger
(w czasie rewolucji meksykańskiej zwalczał Kościół Katolicki, był doradcą i
“cieniem” generała Sikorskiego, ale w Gibraltarze nie wsiadł razem z nim do
samolotu), zakłada Klub Bildelberga (nazwa hotelu). Jest to prywatna organizacja
zrzeszająca od 50 do 150 ludzi, zbierająca się raz na rok. O czym mówią, nie
wiadomo, bo wszystko jest tajne, ale wiadomo, że mają decydować o ważnych
sprawach. Nie mówi się też, kto uczestniczy, ale jak zawsze są przecieki. W 1993
r. w czasie obrad klubu w Helsinkach nagle okazało się, że dwóch naszych
pojechało: pan Olechowski jako minister i pan Geremek. Dziennikarze ujawnili
przecieki, o czym były obrady: - Co zrobić z Rosją, która wtedy rozsypywała się
i zaczynała się przekształcać. I ta grupka ludzi, zdając oczywiście sprawozdania
tam, gdzie trzeba, rości sobie prawo do kierowania innymi narodami. Jest to klub
prywatny, albo aby ładniej było, pozarządowy. Tylko na czyj koszt jechał pan
Geremek z panem Olechowskim, tego nam nie powiedziano.
Następną organizacją jest Komisja Trójstronna. Ameryka to
jest jedna potęga, bogate państwa Europy to druga potęga i Japonia to trzecia.
Wobec tego dogadajmy się tak w trójkącie, spotykając się raz na rok i
poustawiamy sobie pionki na całym świecie.
Kolejną organizacją jest Klub Rzymski. Również prywatny, do
którego znowu należał pan Olechowski. Klub ten ustalił, że w Polsce będzie 15
milionów ludzi. Reszta powinna ... nie być. Jednak coś w tym klubie popsuło się,
pokłócili się i klub osiadł na mieliźnie.
Istnieje też nadal Klub Trzystu, którego szefem jest mąż królowej
Elżbiety II-ej. Jest to instytucja konkurencyjna w stosunku do amerykańskiej,
aczkolwiek współpracująca. Tu zaczynają się już pewne tarcia, już jednomyślność
rwie się i zaczynają grać rolę ambicje. I takich instytucji jest więcej. Dla
przykładu: prasa, radio i telewizja doniosły, że pan prezydent pojechał do Davos.
A co to jest Davos? Prywatne spotkanie ludzi na wysokich stanowiskach.
Prywatne. To nie jest żadna organizacja międzynarodowa w prawdziwym tego słowa
znaczeniu. A po co są takie spotkania? Ano bo trzeba zrobić przegląd kadr.
Trzeba złajać tych, co opóźniają się z wykonaniem swoich zadań, pogłaskać tych,
którzy są grzeczni, a przy okazji powie się kilka referatów o potrzebie
ratowania świata, nie mówiąc oczywiście przed kim. Prywatna organizacja. Tylko
pytanie, za czyje pieniądze pan prezydent pojechał, rządowym samolotem, z
obstawą i wyposażeniem? Ile za to domów dziecka mogłoby przez cały rok pokryć
swoje potrzeby?
To znowu dwa lata temu pan prezydent wraz z ekipą wsiadł w samolot i
poleciał do Berlina, bo w Berlinie pan Bubis miał urodziny. Więc trzeba było
uczcić urodziny pana Bubisa.
Prywatną organizacją działającą w ramach rządu światowego jest
Klub Siedmiu najbogatszych. Czemu ten klub ma służyć? Oficjalnie, aby ułożyć
stosunki na świecie. Pomóc biednym. W rzeczywistości aby dbać o swoje interesy i
dalej biednych grabić. Kto upoważnił tych siedmiu do stworzenia tej organizacji?
Nikt. To jest organizacja pozarządowa, to nie jest organizacja oficjalna.
Podobną organizacją jest Międzynarodowy Fundusz Walutowy.
Służy kontroli państw biednych, zmuszania ich do dyktowanych im rozwiązań. Jego
działalność najlepiej podsumowuje powiedzenie południowoamerykańskie: -
Pożyczyłeś 100, oddałeś 200, jesteś winien 300. Nieszczęście polega na tym,
że to nie jest żart. Długi Ameryki Południowej wyglądają właśnie podobnie.
Pożyczki daje się po to, tak tam, jak w Europie Środkowej, by wziąć za gardło
gospodarkę kraju. Dla przykładu. W grudniu 1970 r. dochodzi do władzy Gierek. W
pierwszej połowie stycznia 1971 r. już byli bankierzy z Wiednia, nie zapraszani,
przywieźli pożyczki. Każda pożyczka obwarowana jest wieloma warunkami. Taka jest
działalność Międzynarodowego Funduszu Walutowego.
Takich instytucji można by jeszcze więcej wyliczyć. Te które nie są
związane z Narodami Zjednoczonymi, nie są organizacjami sensu stricte
międzynarodowymi, lecz prywatnymi, służącymi ubezwłasnowolnianiu społeczeństw.
Jest to charakterystyka w ogromnym skrócie. Spójrzmy na to teraz od
innej strony. Czy to jest możliwe, aby tak wziąć nas “za twarz”, nas i inne
społeczeństwa? Otóż zachodzą szybko pewne procesy, które są nawet dla nas
niedostrzegalne, ponieważ tak szybko następują. Pierwszy etap - uderzenie w
Polskę i grabież naszego majątku narodowego. To się udało. Ekonomiści obliczają,
że przeliczając na dolary straciliśmy więcej, niż w czasie II wojny światowej.
Nie umiem się do tego ustosunkować, nie jestem ekonomistą, mogę to za nimi
jedynie powtórzyć. Rabunek trwa nadal. Nie będziemy wyliczać przykładów, bo to
odbywa się masowo. Czy w związku z tym mamy jakiekolwiek szanse, aby z tego się
wyrwać i ratować? Oczywiście tak. To jest to, co miałem na końcu powiedzieć:
Po pierwsze. XIX i XX wiek to są rządy międzynarodowego kapitału
spekulacyjnego. W obrotach światowych tylko 10 % ma pokrycie w wartościach
materialnych. 90 % to tylko kapitał spekulacyjny. Nie ma on nawet pokrycia w
banknotach. Jest to kapitał wyimaginowany. Ten system kapitału spekulacyjnego
działał i rządził całym światem, zarówno Związkiem Sowieckim, i Niemcami
hitlerowskimi, jak i późniejszymi naszymi krajami. Ale ... ten system pęka ...
ten system się wali. To nie wielkie armie pokonały “niepokonany” Związek
Sowiecki, tylko rozkład wewnętrzny; tak samo system spekulacyjny pęka we
wszystkich częściach globu ziemskiego. Co i rusz błyśnie jakaś afera. To 1,5
miliarda ktoś sobie przelał na konto w Singapurze, lub coś innego. Takich afer
jest dziesiątki tysięcy dziennie, tylko mniejszych. Banki tego nie ujawniają.
Hakerzy grabią banki, ale to jest produkt uboczny, to nie jest istota sprawy.
Sam kapitał spekulacyjny i jego władza przeżyła się. A dlaczego? Mówi się np. o
wolnym rynku. A wolny rynek to jest zapotrzebowanie na towar i jego podaż. Jak
ktoś potrzebuje czegoś, to się to coś produkuje. Jeśli coś przestaje być ludziom
potrzebne, to się przestaje produkować. I to jest naturalne. A tego na świecie w
tej chwili nie ma. Zasada handlu jest oparta na spekulacji. Przy komputerze
można obalać wielkie przedsiębiorstwa, można je kupować nie mając pieniędzy, i
można je stracić, choć się ma banki pełne pieniędzy. Jest to nienaturalne i
prowadzące donikąd. Dobrze, ale skoro tak długo się utrzymało, widocznie jest
potrzebne. Jednak spójrzmy, czy ten wielki kapitał spekulacyjny rozwiązał jakiś
problem światowy? Żadnego. Ani wojen, ani głodu, który jest coraz większy, nie
tylko na południu, ale nędza i w Polsce obejmuje już ponad 40 % społeczeństwa.
Nic nie jest rozwiązane, ani wysoka śmiertelność, ani walka z chorobami,
epidemiami. Nic. Kapitał spekulacyjny i władza tych ośrodków, które miały
ludzkości przynieść szczęście, nie rozwiązały tych problemów.
A jakie jest z tego wyjście? Gdybyśmy uważniej czytali przesłania
Ojca Świętego, to byśmy dobrze wiedzieli, co tam jest napisane i że tam właśnie
podano jest jedno z wyjść. Powrót do gospodarek narodowych. O tym coraz częściej
zaczynają mówić ekonomiści. Dalej: Ojciec Święty od dawna postulował zniesienie
długów. Bo to nie są normalne długi, lecz cały system niszczenia narodów. I co
się dzieje? Przedstawiciele wielkiego kapitału, czyli Sachs i Soros zaczynają
mówić o zniesieniu długów. O likwidacji długów światowych. Skąd takie wielkie
serca się wzięły? Stąd, że cały system spekulacyjny może im się przewrócić,
jeśli tego nie zrobią. A dlaczego mówimy o gospodarkach narodowych? Do tej pory
mówiło się o likwidacji narodów, nacjonalizmów, a tu nagle mówi się o systemach
narodowych. Bo systemy narodowe oparte są na pewnych zdrowych zasadach. Jeżeli
na Ukrainie jest czarnoziem, na którym można produkować pszenicę, to tam trzeba
pszenicę produkować, a nie coś innego robić. Jeśli ludy bałkańskie odżywiają się
inaczej niż my, to wynika z warunków naturalnych. Tam są góry, hodowle owiec,
cieplejszy klimat. Każdy region ma własną specyfikę. To nie u nas uprawia się
winnice i pomarańcze, tylko w pasie śródziemnomorskim. A u nas ziemniaki dobrze
obradzają i inne rośliny. I dlatego na gospodarkach narodowych trzeba się
oprzeć. Bo tutaj będzie się wytwarzać to, co jest potrzebne zarówno nam, jak i
im, w ramach wzajemnej wymiany. I w związku z tym musi być organizacja, która
tym kieruje. A organizacja już jest - państwo. I nie wolno walczyć z państwem,
bo to jest zwyczajne przestępstwo, to jest antydziałanie, lecz należy państwo
wzmacniać, aby dobrze funkcjonowało. Czy to nam się uda? Oczywiście, że uda się.
A dlaczego? Dlatego, że jest tak wielki opór wielkich społeczeństw i to nie
tylko naszych. Coraz wyraźniej widać bezsens tego wszystkiego, coraz jaśniej
widać bolszewizm tych dążeń. Pewien “zacny” człowiek napisał książkę. Co za
wielkie wydarzenie. Stwierdza w niej: - “Państwo nieuchronnie będzie słabnąć.
W niektórych dziedzinach obumierać. W innych dziedzinach zastępować je będą inne
instytucje. Jeśli całkowicie utożsamiać się będziemy z państwem, jeśli traktować
je będziemy jako jedyną swoją instytucję, i my będziemy słabnąć i obumierać wraz
z nim. Takiej przyszłości musimy uniknąć”. I kto to pisze? Minister spraw
zagranicznych państwa, pan Olechowski. [spontaniczny wybuch śmiechu na sali]
On chce likwidować państwo. Czym on je tu zastąpi? Już mamy Niemców w
Szczecinie. Loża masońska jest za słaba. Loża może być pasożytem, ale nie może
być drożdżami. Oto jedna z jego recept. - “Ponieważ globalizacja jest
nieuchronna, trzeba się z tym pogodzić i nie stawiać oporu”. Jedyną kwestią
jest tempo likwidacji, albo jak chce ten autor, obumierania państwa. I w tym
miejscu aż do bólu szczerze pisze. -“W obszarze, w którym utraciliśmy
zdolność do samodzielnego rządzenia się, a jednocześnie nie ma perspektywy na
powstanie ponadnarodowej wspólnoty, musimy udawać, z że jesteśmy suwerenni”.
Autora trzeba w tym miejscu uspokoić. Polska od wielu lat udaje suwerenność,
czekając na ten wymarzony przez wielu moment, kiedy nie tylko nas ostatecznie
wykupią, to w dodatku będą nami rządzić, zdejmując z biednych polskich polityków
nieznośny ciężar sprawowania władzy. [Śmiech na sali] To jest nasza
rzeczywistość. Tacy ludzie są u nas eksponowani. Jest to ponury dowcip, że pan
Olechowski chce kandydować na prezydenta państwa, które chce zlikwidować. Taki
jest pan Geremek, który pojechał gdzieś tam i co umiał najmądrzejszego to
powiedział: - “No tak, mamy 2,5 miliona gospodarstw rolnych. Musimy szybko
zmniejszyć tę liczbę do 700 tysięcy”. Józef Wissarionowicz pewnie podskakuje
w grobie, jak to słyszy. Takiego kolektywizatora to nawet Wissarionowicz z jego
“osiągnięciami” w latach 1929-1933 nie potrafił odgrywać. Albo z AWS-u pan
Płażyński, jedzie na Zachód i z troską mówi, że najważniejsza dla Polski sprawa
to likwidacja państwa i stworzenie euroregionów. [pomruk oburzenia na sali,
m.in. słowa starszego mężczyzny o powieszeniu]
Co dzieje się dalej? Mówiliśmy, ze zaczyna walić się
system spekulacyjny. Właśnie Biuro (czy System) Rezerw Federalnych, według prof.
Zawiślaka, wydało, jak mówiliśmy, ogromne sumy, aby tego trupa reanimować. Trup
jeszcze drga, i to szkodliwie. Ale jest jeszcze następna sprawa. Kiedy 2,5 roku
temu mówiliśmy o tych rzeczach, to wydawało się, że jest to daleka przyszłość.
Mówiliśmy, że niektórzy nasi politycy twierdzą, iż wolny rynek będzie lekarstwem
na wszystkie bolączki. I że jest to absolutna konieczność wprowadzenia takiego
systemu w Polsce. Kłopot w tym, że systemu wolnorynkowego nie ma nigdzie na
świecie. Nigdzie. Każdy broni swojego. Amerykanie mają bariery celne, Niemcy
mają, itd. I czego byliśmy świadkiem w grudniu? Był zjazd organizacji wolnego
handlu. I co się okazało ku zaskoczeniu wszystkich? Okazało się, że
społeczeństwa połowy świata mają dosyć tego bełkotu o wolnym rynku i wolnym
handlu. Dosyć organizacji “wolnego” handlu, która jest po to, aby bogatym
napychać kieszenie, a biednych rabować.
Kolejną sprawą jest coraz bardziej widoczne fiasko narzucanych nam
pod przymusem rozwiązań. Realizacja ich po prostu jest szkodliwa. Narobiono
wiele krzywd i nie rozwiązano problemu. Jaskrawym tego przykładem są nasze PGR-y,
zlikwidowane przez p. Balcerowicza w toku jego pierwszej “reformy”. Ludzie
zostali bez pracy, ziemia leży odłogiem. A w tym czasie, gdy intensywnie
likwidowano wielkie gospodarstwa rolne oparte na kolektywnej pracy, telewizja
wyświetliła wiele filmów reklamujących kolektywne gospodarstwa w Izraelu -
kibuce. Miliony ludzi w Polsce miało podziwiać, jakie to wspaniałe rozwiązanie,
jeżeli zespół pracowników uprawia z radością nie swoją ziemię.
I proszę zwrócić uwagę na jeszcze jedną niedorzeczność. P. Geremek
obiecuje komu trzeba, że w Polsce szybko zlikwiduje się gospodarstwa rodzinne, a
stworzy wielkie ...Co? Nowe kołchozy i sowchozy? Kibuce? Czy jakiś nowy rodzaj
bolszewickich struktur? Tylko tym razem nie będzie ich nadzorował sekretarz
rejkomu, tylko przedstawiciel jakiegoś Gross-Banku. Metody będą nieco bardziej
eleganckie, ale realizacja ostatecznego celu również bezwzględna.
I teraz spróbujmy sobie porównać globalizm z
bolszewizmem:
1. W bolszewiźmie cel, to Światowa Republika Rad i zniewolenie
społeczeństwa w sposób nam doskonale znany z praktyki; w globaliźmie - rząd
światowy lub “nowy porządek świata”, bo oni tak to określają. Pełne zniewolenie
społeczeństw za pomocą systemu bankowego, PIN-ów, kredytów, kart bankowych itp.
2. W bolszewiźmie do zniewolenia służyło wojsko i służby
bezpieczeństwa, a gdy buntował się jakiś satelita, wówczas stosowano doktrynę
Breżniewa o ograniczonej suwerenności państwowej na rzecz “wspólnoty
socjalistycznej” i następowała “braterska pomoc”.
W globaliźmie (czytaj: Unia Europejska) już się mówi wyraźnie o
ograniczonej suwerenności państwowej, ale porządek wśród niezadowolonych będą
wprowadzały armie najemne, nie związane z żadnym społeczeństwem, a uzależnione
jedynie od tego, kto im płaci.
Niedawno obradowała młodzież z Unii Wolności. I co te chłopięta
mówiły w naszej telewizji? Pierwsza rzecz to likwidacja normalnego wojska, a
tylko wojsko zawodowe. A dlaczego? Bo żołnierz zawodowy jest najemnikiem. Kogo
będzie słuchał? Tego, kto mu płaci. A kto mu płaci? Bank. A czyj bank jest?
Niepolski. Koniec, krótko! Ale to już, już nie wychodzi. Próbowano stworzyć
międzynarodowe siły. Namawiano Stany Zjednoczone, aby miało wojsko takie, które
będzie interweniować, gdzie ktoś poprosi, a więc na zasadzie ONZ, ale jako
policja. I co się okazało? Od 1952 r. od lądowania pod Puzan w Korei, Stany
Zjednoczone ponoszą same klęski albo porażki wojskowe. Najlepsza armia,
najlepiej wyćwiczona, po zęby uzbrojona, wyposażona w najnowocześniejszą
elektronikę, we wszystko, co jest najlepsze na świecie. I co? I lanie, na każdym
kroku lanie. Może ktoś powiedzieć: - Ale w Zatoce ... W Zatoce było wielu
sojuszników. W Zatoce nie osiągnięto celów politycznych, Saddam jest nadal.
Równowaga nie zachwiana. Amerykanie stracili większość swoich żołnierzy, którzy
brali udział w Zatoce. Po przyjeździe do Stanów Zjednoczonych umierali na
nieznaną chorobę. Żadne inne, tylko takie właśnie - to jest jedyne ich
“zwycięstwo”.
Co było w Jugosławii? Jaki charakter miała tam wojna prowadzona
rzekomo o prawa człowieka? Zwyczajny bandycki, ludobójczy. Masakrowano ludność
cywilną, niszczono szpitale, szkoły, elektrownie, mosty, bombardowano “przez
pomyłkę” uchodźców. I co przez to osiągnięto? Miloszewicz pozostał, a nienawiść
Serbów (i nie tylko Serbó) doszła do zenitu, umocnił się nacjonalizm po obu
stronach, a żadna ze spraw nie została rozwiązana. Mafia narkotykowa rządzi
Kosowem, siły ONZ stają się coraz bardziej bezradne, problemy się wyostrzają. A
dzieje się i dziać się będzie coraz gorzej, ponieważ cała ta operacja nie była
przeprowadzona dla dobra któregokolwiek ze społeczeństw, ale miał zrealizować
interesy międzynarodowe globalistów. Serbia jest oporna, Serbia nie pada na
kolana przed najeźdźcami i dlatego trzeba ją spacyfikować. Co za radość mieli
“bohaterscy chłopcy z Luftwaffe”, kiedy wrócili na szlak ich ojców z lat
1941-1945 i mogli bezkarnie bombardować pozycje serbskie.
3. Ateizacja. Bolszewizm zaprogramował ateizm u siebie. Ateizm stał
się “religią”, nową “wiarą”, ideologią bolszewizmu. Rządy światowe robią to
samo. New Age, czyli Nowy Wiek (jest i organizacja, i pismo o takiej nazwie,
finansowane przez Biuro Rezerw Federalnych), propaguje wojujący ateizm. “Bóg nie
istnieje”. Jeżeli się wspomina, to z użyciem innych nazw. A z tym wiąże się cały
system postępowania. Cały system demoralizowania społeczeństw, aby je
rozmiękczać. Cały system degeneracji. To też długo nie może trwać. Rewolucja
seksualna lat 60-tych w Stanach Zjednoczonych już się w samych Stanach czkawką
odbija. I w oświacie, i nie tylko w oświacie. Przeniesiona do innych krajów
zaowocowała podobnymi skutkami. Już napotyka na coraz większy opór i na żądania
różnych społeczeństw uregulowania tych spraw tak, aby społeczeństwa mogły być
społeczeństwami normalnymi. Aby nie było jak z Saszką Morozowem, który na
rodziców swoich donosił, i młodzież dzisiejsza nie będzie donosiła na swoich
rodziców do jakichś, rzekomo swoich, rzeczników. Rozpoczyna się przeciwko temu
opór, zdrowy opór normalnych ludzi. I te procesy zaczynają i u nas już być
widoczne. I my nie jesteśmy tu sami. Gdyby Stowarzyszenie Patriotyczne walczyło
samo, byłoby na straconej pozycji. Ale takich grup i instytucji (może nie tak
dobrych), jest w Polsce tysiące. Działają osobno, jeszcze nie są zintegrowane.
Ale każda z nich stanowi cegiełkę. I tu jest początek odradzania się. Dlatego,
abyśmy wygrali, i to jak najszybciej, najważniejsze jest odrodzenie moralne. Jak
się dzisiaj słyszy, że naszych ekskluzywnych jednostek nadwiślańskich pilnują
agencje ochrony [wybuch śmiechu na sali] ... Dwa lata służyłem w wojsku.
Wiem, co to jest wojsko. I wiem, jak powinno się służyć. Ale to nie jest
odosobniony przykład, takich rzeczy mamy więcej. Rzeczy zaskakujących. To jest
rozkład, to jest upadek. Musimy się z niego wydobywać. Jeżeli jest odczyt o
honorze i po skończonym odczycie, bo wcześniej nie chciał przeszkadzać, zrywa
się pan redaktor Diatłowicki: - E tam honor, po co mi honor! Ja tam honor to
mam w ... Nie zdążył powiedzieć, bo już był za drzwiami. Jeżeli tak się
traktuje pewne sprawy ... To jest celowa działalność, cały system demoralizacji,
począwszy od odbierania religii.
Dorzucając z prywatnego podwórka, trzeba stwierdzić, że wzajemny
stosunek ludzi do siebie zmienia się powoli. Wzrasta wartość słowa. Wśród moich
najbliższych znajomych znam przykłady, gdy ludzie dają sobie pieniądze w
wysokości 5000 zł i podobne, nie biorąc nawet żadnych pokwitowań. I to nie z
najbliższej rodziny, lecz zawierając nawet umowę handlową. Bo słowo dla nich się
liczy. Słowo jest ważniejsze od tych 5000 zł.
Rozpoczęliśmy reformę szkolną. Są dwa człony tej reformy. Jeden
człon to sama techniczna strona przeprowadzenia reformy. Tworzenie gimnazjów
itd., itd. Nie wiem jak to wyjdzie. Ale jest drugi człon - treści, jakie
zaproponowano nam w tej reformie. Treści te są zupełnie przyzwoite, tylko musimy
dopilnować, aby były realizowane.
A teraz inna sprawa. Gdy rozpoczynałem pracę nauczycielską,
lansowano tzw. regionalizm w nauczaniu, czyli kształtowanie więzi z regionem, w
którym się mieszka. Region zaś był traktowany jako integralna część dużej
Ojczyzny.
Na początku lat dziewięćdziesiątych zaczęto lansować nauczanie o
“małych ojczyznach”, ale te “małe ojczyzny” miały być przeciwstawieniem dużej
Ojczyzny i kształtować wszelkie możliwe separatyzmy. To trochę tak, jak było w
Generalnej Guberni Goralenvolk, Kaschubenvolk i parę innych “volków”, mających
rozsadzać spójność narodową. Władze polityczne, nie zważając na trudną finansową
sytuację szkół, wpakowały w tę imprezę masę pieniędzy. Zachęcano do pisania
programów, podręczników i wielu innych rzeczy. Efekt tego działania jest raczej
mizerny. Nauczyciele co prawda zrobili w tej dziedzinie dość dużo, ale okazało
się, że nie dążą do separatyzmu, ale traktują “małe ojczyzny” tak, jak kiedyś
regionalizm - jako część dużej Ojczyzny.
Jedno drugiemu nie przeczy wcale. I te pieniądze nasi wrogowie
utopili raczej w błoto. Ile takich rzeczy dzieje się wokół nas i je
dostrzegajmy. Bo przyszłość należy do nas. Jesteśmy u siebie, jesteśmy we
własnym kraju, ale nie możemy się lenić. Na sali jest dużo osób, które znam
osobiście, a które robią dobre i naprawdę ciekawe rzeczy. Przykładem jest
siedzący skromnie kolega. Rok temu odtworzone zastało Bractwo Strzelców
Kurkowych. Koledzy mają kontusze, występują, kardynał poświęcił tablicę
pamiątkową ku czci Braci, którzy zginęli w Powstaniu Kościuszkowskim. A tu jest
szef tegoż Bractwa naszego.
Każdy z nas może dorzucić małą cegiełkę. I tym chciałbym zakończyć.
A może jeszcze za Mickiewiczem raz powiem, trzeba go powtarzać, bo często
przestajemy wierzyć w siebie:
Nasz naród jak lawa,
Z wierzchu zimna i twarda, sucha i plugawa,
Lecz wewnętrznego ognia sto lat nie wyziębi;
Plwajmy na tę skorupę i zstąpmy do głębi.
Posumowanie. Globalizm,
wprowadzany stopniowo, w miarę potrzeb i możliwości lokalnych, może okazać się
korzystny dla rozwiązywania trudnych problemów światowych. Nie może on jednak
naruszać suwerenności państw ani niszczyć regionalnych kultur i cywilizacji.
Globalizm, jaki lansują nam obecnie różne ośrodki światowe i próbują
go realizować agenci zakorzenieni w różnych państwach, jest nową odmianą
utopijnego bolszewizmu. Dąży do podporządkowania świata małym grupom
oligarchii finansowej i ma doprowadzić do zniewolenia społeczeństw, rozbicia
państw narodowych i likwidacji kultur opartych na tradycjach narodowych.
Natomiast plany drastycznego zmniejszenia populacji niektórych narodów (Polska
do 15 milionów), to już hitlerowski obłęd, realizowany za pomocą
“uzdrawiania gospodarczego” typu reform Balcerowicza.
Globalizm lansowany od wielu lat, a szczególnie po II wojnie
światowej, nie rozwiązał żadnego z istniejących wielkich problemów ludzkości,
a przeciwnie, zaostrzył każdy z nich. Globalizm tego typu jest zaprzeczeniem
praw narodów i próby jego realizacji mogą skończyć się bardzo tragicznie. Na
szczęście wzrasta ludzka świadomość i opór przeciwko zbrodniczym planom.
Dziękuję.
Zebrani podziękowali dr Szcześniakowi długimi brawami.
Powitany głośnymi brawami, głos zabrał Kazimierz Świtoń: - Wobec takiego referatu, takich wielkich spraw, czuję się malutki. Jestem szczęśliwy, że jesteście ze mną, że jesteście tej samej myśli. “Tylko pod Krzyżem, tylko pod tym Znakiem, Polska jest Polską, a Polak Polakiem”. [Silne brawa zebranych]. Jeżeli nie obronimy Krzyża w ojczyźnie naszej, nie mamy prawa nazywać siebie Polakami. [Brawa]. Bohaterom, którzy oddali życie, im trzeba złożyć hołd. A my mamy pracować. Żeby Polska była Polską. Żeby nasze dzieci, nasi wnukowie, byli wolnymi obywatelami tej ziemi. Od tysiąca lat ściśle związanej z Krzyżem Świętym. I to jest nasze zadanie. Ja myślę że ten rok na pewno przyniesie nam ogromnie dużo satysfakcji. Ogromnie dużo nowości, które będą sprzyjały, aby Polacy zaczęli dostrzegać, że muszą o swoją wolność, o swoją tożsamość walczyć. I aby jak najszybciej Opatrzność otworzyła mojemu kochanemu Polskiemu Narodowi oczy na to zagrożenie i aby cały Naród stanął w obronie Krzyża. Bo tylko człowiek, który broni Krzyża, jest godny bycia Polakiem. Dziękuję.
Zebrani podziękowali oklaskami.
Organizator podał ogłoszenia związane z zebraniem - o
możliwości zakupu książek na sali i w siedzibie Stowarzyszenia (w tym książek
dra Szcześniaka), o możliwości pobrania informacji Komitetu “Maria Vincit”,
także wydruku sejmowego imiennych głosowań posłów w sprawie odwołania ministra
Wąsacza, o częstotliwości radiowej Polskiego Radia Armii Krajowej “Jutrzenka” -
Głos Wolnej Polski, wynoszącej 99,5 MHz i nadawaniu w godzinach 1000-1200,
1600-1900 od poniedziałku do czwartku, oraz że przyjmuje też ono materiały do
audycji.
W ramach przerwy w spotkaniu organizator zaproponował rodzaj
relaksu, sondaż - prawybory prezydenckie wśród uczestników spotkania. - Bo nie
wiemy, kto co myśli. Kłócą się, nie wiedząc, co myślą ludzie. Sondaż ten
chcielibyśmy przeprowadzić według zasad ordynacji wyborczej Stowarzyszenia
Patriotycznego “Wola-Bemowo”. Ordynacja nasza była doskonalona w praktyce - w
kolejnych wyborach do władz Stowarzyszenia i sprawdziła się - nikt nie może
zarzucić tej ordynacji, że jest korupcjogenna. Uważamy, że gdyby prezydent w
taki sposób był wybierany, nie byłoby żadnych kłopotów z wyborem prezydenta,
prawdziwego przedstawiciela narodu. System ten zakłada wybranie najpierw Komisji
Skrutacyjnej, do której ludzie mają zaufanie, tutaj wystarczy 3 lub 4 osoby do
policzenia głosów i odczytania wyników. Każdy z osób uczestniczących w spotkania
dostanie jedną kartkę i na tej kartce napisze imię i nazwisko jednego kandydata,
który według osoby głosującej powinien być prezydentem. Bez żadnego uzgadniania,
czy on się zgadza, czy nie. Czy już się sam zgłaszał na kandydata, czy nie.
Każdy po prostu podaje kandydata tak, jak sam uważa, zgodnie z poczuciem własnej
wolności i wartości.
Po aprobacie uczestników, przeprowadzono prawybory. W czasie
czynności wyborczych i liczenia głosów kontynuowano spotkanie. Poproszony o
wypowiedź,
JE Ksiądz Biskup Kraszewski stwierdził: - Jestem z Wami serdecznie związany i Wam błogosławię. Wykład pana Profesora podobał mi się, ponieważ miał wydźwięk bardzo pozytywny. Także uważam, że sprawa nie jest przegrana. Globalizm globalizmem, a my mamy swoje własne potrzeby. Od globalizmu i jego systemu finansowego odwracają się najwięksi finansiści. Soros napisał nawet książkę przeciwko temu systemowi, który z punktu widzenia katolickiego, jest absolutną lichwą. To wszystko jest oparte na lichwie. Procenty składane to jest lichwa. Dlatego powstały już ośrodki w Kanadzie, które rozpowszechniają ideę kredytu socjalnego. Uważają oni, że Kanada jest na tyle bogata, iż ludzie nie tylko nie powinni płacić podatków, lecz dostawać dywidendę od rozwijającej się gospodarki, około 600 dolarów miesięcznie. Jeśli idzie o nasze zasoby materialne Polski, jesteśmy krajem samowystarczalnym, bogatym, tak pod względem rolniczym, jak i przemysłowym, że dobrze, iż wreszcie ktoś mówi pozytywnie o naszych możliwościach. I może wzorem dążeń Kanadyjczyków, nie powinniśmy płacić podatków, lecz otrzymywać dywidendę od gospodarki, którą całe życie rozwijamy i rozwijało tyle polskich pokoleń. Przecież jesteśmy Europejczykami, ludźmi na pewnym poziomie, i jeżeli Polacy potrafią budować wspaniałe wieżowce i autostrady w Ameryce i innych miejscach, dlaczego wmawia się nam tu, w kraju, że nic nie potrafimy. Jest oczywiste, że takie wmawianie nam nieprawdy jest szkodliwe. Dlatego bardzo Panu dziękuję za pozytywny wydźwięk wykładu. A teraz błogosławieństwo:
- Pan z Wami!
- I z duchem Twoim!
- Niech Imię Pańskie będzie błogosławione!
- Teraz i na wieki.
- Wspomożenie nasze w Imieniu Pana!
- Który stworzył Niebo i Ziemię.
- Niech Was błogosławi Bóg Wszechmogący Ojciec, i Syn, i Duch
Święty!
- Amen!
- Bóg zapłać. Dziękuję.
- Dziękujemy bardzo. Bardzo dziękujemy Jego
Ekscelencji Księdzu Biskupowi Kraszewskiemu, mając nadzieję, że Ksiądz Biskup
zostanie jeszcze z nami?
Biskup Kraszewski: -Tak!
Pytania do dra Szcześniaka
- Przechodzimy do pytań, które nadeszły do naszego stolika na kartkach. Pierwsze pytanie:
- Czy Klub Bildelberga, Klub Rzymski, Komisja Trójstronna itp. to organizacje masońskie? - Czy NATO i Unia Europejska to owoce globalizmu, przy czym NATO to zbrojne ramię globalizmu, a Unia Europejska to globalna gospodarka?
Dr Szcześniak: - Z masonerią nie jest sprawa taka
prosta. Należałoby od początku wyjaśniać, co to jest, dlaczego tak jest, kto
rzeczywiście jest masonem, a kto nie. Mamy przykłady ludzi na wysokich
stanowiskach, którzy nawet dobrze nie wiedzą, że oni są masonami. A są w
rejestrze masońskim. W pewnym momencie wciągnięto ich do tego. Nie przechodzili
wszystkich obrzędów. Mniej więcej tak, jak niepartyjnego Balcerowicza zrobiono
szefem Unii Wolności. Często jest tak, że mason, któremu się wmawia, jaki jest
ważny, nie znaczy nic. Dla przykładu Stanisław August Poniatowski. Był masonem
trzeciego stopnia wtedy, kiedy były 33 stopnie wtajemniczenia. Trzeci to był
bliski zeru, a wmawiano w niego, że był najważniejszym z masonów. Tacy też są.
Jest to sprawa zbyt skomplikowana, aby można było odpowiedzieć jednym słowem.
Niewątpliwie w tych klubach znajdują się ludzie powiązani z lożami masońskimi.
Niewątpliwie też próbują swoje działania masońskie przenosić na teren tych
klubów. Ale czy cały skład tych klubów, nie możemy odpowiedzieć, gdyż nie znamy
wszystkich nazwisk ich członków.
Drugie pytanie. NATO powstało w czasie kryzysu berlińskiego w 1949
r., kiedy Sowieci zablokowali dojazd do Berlina Zachodniego. Był on wtedy
zaopatrywany mostem powietrznym. W momencie powstania, NATO było organizacją
czysto obronną dla zrównoważenia potęgi sowieckiej, która szykowała się do III
wojny. Dzisiejsze NATO jest zupełnie czymś innym. Przed atakiem na Serbię
wystąpił prezydent Stanów Zjednoczonych -pokazywała to nasza telewizja - i w
zdenerwowaniu powiedział, że jeśli tak dalej Serbowie będą rozrabiać, to on
wyśle NATO. Prezydent Stanów Zjednoczonych wyśle NATO. Czyli NATO przestało być
paktem obronnym, a stało się policjantem. I jest nadal taka tendencja, aby
zamieniać w policję, w płatną policję. Lecz sprawy nie zostały rozwiązane.
Kosowo odsłania się po raz drugi, z bandytyzmem, z ludobójstwem. Zmienił się
charakter NATO. Weszliśmy chyba w najmniej odpowiednim momencie. Wejście jest
może jedynym rozwiązaniem dla nas, ale wchodząc i widząc wojnę w Serbii, nasi
tzw. politycy powinni się trochę inaczej zachować. Zachować odrobinę godności
ludzkiej i odrobinę człowieczeństwa, wiedząc, co się dzieje. [Brawa na sali].
Natomiast Unia Europejska jest to z jednej strony wytwór globalizmu,
a z drugiej strony pewna potrzeba istnienia takiego ciała, jakie powstało.
Zaczęła się kształtować od czasów wojny. Stopniowo Zjednoczenie Węgla i Stali
dorastało do potrzeb. Potem zaczęło się znoszenie wiz między państwami,
ujednolicanie wielu aktów prawnych. Stopniowo rozwijało się aż doszło do
Maastricht - ostatecznej umowy o Unii Europejskiej. I ta ostateczna umowa,
okazuje się, wzbudza tak wiele kontrowersji, że grozi, może nie rozpadem w tej
chwili, ale dużymi trudnościami wewnątrz samej Unii. Wielka Brytania nie chce
przyjąć waluty wspólnej, we Francji są opory dotyczące kultury, bo Francja
zaczyna się gubić, Austria też nosem kręci, w innych krajach podobnie. Znaczące
są wydarzenia w ostatnich dniach - zjazd “międzynarodówki” w Szwecji potępił
fakt, że w Austrii ma tworzyć się rząd koalicyjny. Ludzie z wyborów, wybrani
przez Austriaków, a ktoś miesza się w ich wewnętrzne sprawy, bo mu się nie
podoba, że przywódca jednej z partii ma inne poglądy. To teraz już wybranemu
przez naród człowiekowi nie wolno mieć poglądów, jeśli nie podobają się pewnym
panom. Unia Europejska przeszła dużo przekształceń i w tej chwili stanęła w
takim momencie, że nie wiadomo, w jakim kierunku pójdą dalsze działania. Po
prostu ludzie zobaczyli, że zaczyna się ograniczać im wolność, ich
samodzielność, że zaczyna się występować przeciwko ich państwu, przeciwko ich
narodowi. Ten pan, o którym tu mówiliśmy, jedna z naszych marionetek, która by
chciała czym prędzej państwo polskie rozbić, niech spróbuje pojechać do Niemiec
i zaproponować to Niemcom, niech pojedzie do Izraela i taką teorię wygłosi. To
by kije na grzbiecie przywiózł [Śmiech i brawa na sali]. To tylko my
jesteśmy tacy tolerancyjni. 10 lat temu wiosna ludów, Niemcy się jednoczą,
rozwala się Czechosłowację, rozwala się Związek Radziecki, próbuje się teraz
Polskę rozwalać i inne kraje. Ale tak jak mówiliśmy, te rzeczy nie przejdą. Nie
przejdą. Coraz więcej u nas ludzi myśli, coraz więcej zaczyna podnosić głowę.
Coraz więcej jest świadomych.
- W świetle różnych prywatnych komisji chcących przekształcić świat, pominął Pan naszych “braci masonów”. Czy można by ich bliżej scharakteryzować? Co Pan sądzi o Fundacji Jedności Słowiańskiej?
Dr Szcześniak: - Z masonerią jest taka sprawa, jak
powiedziałem wcześniej. Jest to zbyt duży temat, aby go można skwitować krótko.
Od początku, od Templariuszy, przez XVII wiek itd. Niektóre organizacje założone
w XII wieku w Ziemi Świętej, ciągle egzystują i dzisiaj nagle się ujawniają.
Jedno jest pewne. Masoneria ma inne wyobrażenie świata, niż nasz Kościół.
Odnośnie XV wieku pisaliśmy dużą literą Odrodzenie, Humanizm, bo człowiek poczuł
się człowiekiem i że jest miarą wszechrzeczy. A zwykle w podręcznikach nie
mówiliśmy o drugiej stronie tego zjawiska, jaką straszną destrukcję w
społeczeństwach wywołały te teorie. Odejście od religii, przyjęcie różnych
teorii o człowieku jako wzorcu wszechrzeczy.
O wspomnianej fundacji nic nie wiem. Natomiast warto podkreślić, że u nas,
gdy się chce odwieść ludzi od tego, w co cały naród wierzył, stosuje się różne
sztuczki. Najpierw pojawiają się bojownicy o wolność różnej maści, wśród których
pół na pół są agenci bezpieki. I we wszystkich takich wzniosłych ruchach można
założyć z góry, że są penetrowane przez służbę bezpieczeństwa. Proponowano mi
wstąpienie do jednej z takich organizacji, która miała na celu obronę dobrego
imienia Polski. No jak tu nie wstąpić. Akurat nie wstąpiłem. Okazało się, że
była to organizacja, która chciała powyrywać pewnych ludzi mówiących głośno
i zneutralizować ich. Zająć ich czymkolwiek, nawet pensje zapłacić, aby
siedzieli cicho. I takich organizacji jest dużo. Stosuje się różne sposoby
manipulowania ludźmi. Jakkolwiek z krwi i kości jestem Słowianinem, nie wiem,
jakiego typu organizacją jest ta fundacja.
- Skoro jest alternatywa dla globalizmu, to która organizacja jest antyglobalistyczna?
Dr Szcześniak: - Tu chodzi nie o pojedyncze organizacje, ale o powszechne przeciwstawienie się globalizmowi. Natomiast jeśli już mówić o jakiejś zorganizowanej instytucji antyglobalistycznej, to chyba moglibyśmy wskazać tylko na Kościół. Bo co innego jest uniwersalizm któremu Kościół służy, a co innego globalizm. Niemniej istnieje cała masa różnych instytucji, które walczą z globalizmem lokalnie i lokalnie odnoszą sukcesy. Być może wyłoni się duża organizacja o zasięgu światowym, jednak w tej chwili ja takiej organizacji nie znam. Dotychczasowe protesty powstawały samorzutnie, czy z drobną pomocą, ale sprzeciw narasta i ludzie przestają się bać. Przestają wierzyć w propagandowy bełkot o wolnym handlu, o wolnym rynku. Stwierdzenie przez ludzi, że wolny rynek i wielkie grupy kapitałowe służą do rabowania, jest początkiem dalszych wydarzeń.
- Można uzupełnić, że na czele Biura Rezerw Federalnych stoi obecnie Alan Greenshpan.
Dr Szcześniak: - Dziękuję za informację. Można dodać, że jest to jeden z wielkich bankierów.
- Kto jest mentorem Balcerowicza?
- Dr Szcześniak: Mentorem, czyli przewodnikiem i nauczycielem Balcerowicza jest Soros. Bo Sachs jest tylko doradcą, który popsuł coś w Rosji, popsuł w Ameryce Południowej, namieszał na całym świecie, teraz chyba znajduje się gdzieś w Afryce. Po prostu ludzie kierujący państwami czasami są podporządkowani rządowi światowemu. Tacy godzą się, aby mu Sachsa przysłali, tacy przytakują i wykonują rozkazy. Soros, jak się mówi, dorobił się na giełdzie. Niewątpliwie tak, bo te machinacje giełdowe można różnie określać. Ale już się na nim poznało bardzo wiele narodów i już go nie chcą. Ale nawet z telewizji i prasy widać, że Sorosowi i jemu podobnym coraz trudniej o sukcesy. Rośnie opór społeczny.
- Pewną formą globalizmu jest także chrześcijaństwo. Uprzejmie proszę o skontrastowanie globalizmu chrześcijaństwa z globalizmem rządu światowego.
- Dr Szcześniak: - Z chrześcijaństwem jest troszkę
inaczej. Mówimy nie o globaliźmie, lecz o uniwersalizmie. Jak chrześcijaństwo
przechodziło przez te okresy? Pierwsze trzy wieki to są trzy wielkie fale
prześladowania chrześcijan, organizowane przez Rzymian i Żydów. Rzymian dlatego,
że chrześcijanie uderzali w podstawy religii rzymskiej, nie oddawali czci bogom
rzymskim, i jednocześnie uderzali w podstawy społeczeństwa twierdząc, że każdy
człowiek jest miłowany przez Boga, że każdy człowiek jest równy. To była na owe
czasy absolutna nowość. Potem chrześcijaństwo staje się religią panującą. W
okresie wczesnego średniowiecza, czyli mniej więcej w V wieku (upadek cesarstwa
rzymskiego), przez pewien okres czasu chrześcijaństwo jest jedyną siłą moralną i
trochę fizyczną, łączącą Europę i wprowadzającą pewien ład i porządek. Nieco
później (ok. 1040 r.) powstaje tzw. Treuga Dei, czyli Pokój Boży, zaprowadzony
przez chrześcijan, który zabraniał walki w określone 230 dni roku. Miało to
ogromne znaczenie dla porządkowania spraw europejskich. Potem następuje wzrost
potęgi świeckiej (początki już od Karola Wielkiego) i władza świecka zaczyna
walczyć z władzą duchowną. Walczy o inwestyturę, czyli nadawanie przywilejów,
mianowanie biskupów, walczy o wpływy. Ale jest to jednocześnie okres rozwoju
tzw. uniwersalizmu chrześcijańskiego, czyli czegoś, co łączy całą Europę. I tu
pojawiły się dwie ścieżki. Jedna, to jest ideologia chrześcijańska, druga,
równoległa, to są dawne obyczaje pogańskie, które zostają zaakceptowane przez
chrześcijaństwo. Z tego wspólnie tworzy się jedna wielka kultura. Dla przykładu
Święto Zmarłych. I to bardzo uroczyście obchodzone. To jest święto pogańskie,
“dziady”, objaty. Mamy też pisanki wielkanocne, noc Kupały. Tradycje
chrześcijańskie zostały wzbogacone tradycjami pogańskimi. Widać to szczególnie w
Polsce, bo kultura ludowa była bardzo bogata. Dzięki uniwersalizmowi w całej
Europie można było się porozumieć, bo panowała łacina. W całej Europie jest ta
sama symbolika chrześcijańska. Do tego dopasowuje się mentalność rycerska, i
kupiecka, i ludowa. Trwa to do reformacji, kiedy uniwersalizm chrześcijański
zaczyna pękać na rzecz spraw narodowych. Luter tłumaczy Biblię na niemiecki, do
liturgii wprowadzane są języki narodowe i wtedy następuje nowy etap
chrześcijaństwa.
Czy chrześcijaństwo jest globalizmem? Nie. Są to dwie rzeczy o
różnym wymiarze. Gdy mówimy o globaliźmie, to mówimy o rządzie, o kimś, kto
będzie miał wojsko, kto będzie posługiwał się siłą. W tej chwili widzimy w
chrześcijaństwie tzw. trend ekumeniczny, czyli próbę pogodzenie wszystkich
religii. Nie wszystko się uda, bo niektóre religie z założenia nie są
reformowalne i tylko ustępstwa ze strony chrześcijaństwa wchodzą w rachubę, a to
jest nie do przyjęcia. Lecz to zjawisko to nie globalizm, lecz też w pewnym
sensie uniwersalizm, oparty na innych zupełnie zasadach. Oczywiście Kościół
przechodził różne okresy, była i święta inkwizycja, święte oficjum,
antyreformacja, ale to jest osobny temat.
- Rozumiem, że masoneria jest organizacją pomocniczą. Dla kogo? Czy dla tajnego rządu oligarchii finansowej, głównie żydowskiej? Dlatego, że ma ona swoją kolumnę praktycznie wszędzie i jest przekonana, że podporządkuje sobie wszystkie narody?
Dr Szcześniak: - Problem też jest złożony, bo wiąże się z zagadnieniem Protokołów Mędrców Syjonu, z pewnymi dążeniami, które przypisuje się Żydom, dalekosiężnymi dążeniami politycznymi. Temat jest wielki i przedstawię go w olbrzymim skrócie. Jeżeli mówi się, że masoneria jest podporządkowana organizacjom żydowskim, to najczęściej ma się na myśli organizację B’NAI B’RITH. Jest to najwyższa organizacja żydowska, która stoi ponad wszystkimi związkami żydowskimi, ale która podobno, bo tylko tak można powiedzieć, jest nad masonerią. Skład tej organizacji jest nieznany, podobno jest to kilku ludzi. W każdym razie powiązania z masonerią są. Ale też organizacje masońskie są różnego rytu, o różnych obyczajach, o różnym stopniu zaangażowania. Dla przykładu: XIX wiek, Królestwo Kongresowe. Stworzone przez Aleksandra I, najpierw jest dobrze w tym Królestwie, konstytucja, potem konstytucja pod ławkę, bat na ławkę i zaczynają się spiski przeciwko władzy. W spisku uczestniczy polska masoneria, Wolnomularstwo Narodowe Łukasińskiego. Ale polska masoneria w Królestwie Kongresowym nie jest masonerią. Jest polską organizacją niepodległościową. Masoneria polska, która była za Stanisława Augusta i później, zmieniła swój charakter. Ci najbogatsi gdzieś po drodze poodpadali. Został trzon oficerów napoleońskich, którzy byli stuprocentowymi spiskowcami Polakami i tylko w nazwie mieli wolnomularstwo. I to jest charakterystyczne wyłącznie dla Polski. Dlatego nazwa nie zawsze odpowiada rzeczywistości.
- Rządy globalne, ich rodowód, to swoistego rodzaju europocentryzm. Które z sił światowych mogą być dla tych rządów konkurentem?
Dr Szcześniak: - Rządy globalne to nie tylko europocentryzm. Faraonowie próbowali zapanować nad całym światem. Aleksander Macedoński już miał prawie w ręku wszystko, tylko mu się za wcześnie zmarło. Imperium mongolskie, itd. Takie próby istniały cały czas. Natomiast współczesny globalizm jest narzucany ze Stanów Zjednoczonych. Europa jest za nim trochę z tyłu. A jakie są przeciwwagi? Jest ich dużo. Choćby Chiny. Już tutaj wszystkie globalizmy są bezsilne. Japonia siedzi na razie cicho. Ale jak długo? Japończycy nie należą do ludzi, którzy pozwolą sobie cokolwiek narzucać nawet przez Komisję Trójstronną. Powstają nowe ośrodki typu Indie, Pakistan, czy Irak, ośrodki o starych kulturach, które zaczynają odzyskiwać swoją tożsamość narodową. Tak samo świat muzułmański. Są próby wdarcia się do tego świata, ale z każdym rokiem Amerykanie, Francuzi, Anglicy robią coś takiego, co wzbudza coraz większą nienawiść do Europejczyków. Niestety, to się odbije w sposób niesympatyczny w następnych latach. Tak więc przeciwwagi jest bardzo dużo.
Pytania do Stowarzyszenia Patriotycznego “Wola-Bemowo”:
- Kiedy zniesiecie ten fałszywy system kartek z pytaniami? Boicie się jasnej odpowiedzi?
- Otóż nie zniesiemy kartek z pytaniami z sali, a to z tej przyczyny, że zależy nam na tym, aby jak najwięcej pytań zostało zadanych i aby prelegent mógł odpowiedzieć na największą ilość pytań. Natomiast wtedy, gdy próbowaliśmy, aby pytania były zadawane ustnie, były wygłaszane półgodzinne przemówienia. Natomiast nic nie stoi na przeszkodzie, aby osoba, która ma te zastrzeżenia, zorganizowała spotkanie i prowadziła według własnego systemu.
- Dlaczego nie otrzymałem odpowiedzi do dnia dzisiejszego ze spotkania na Politechnice?
- My na Politechnice nie organizowaliśmy żadnego spotkania.
- Jak reagujemy na oddanie Szwedom elektrociepłowni warszawskich?
- Dlaczego nie rozszerzacie działalności na inne dzielnice Warszawy?
- My na każdym spotkaniu zachęcamy Państwa, że możecie do nas przystąpić. Nie ograniczamy przyjęć do terenu Woli i Bemowa. To jest tylko nazwa z historii naszej organizacji. Mamy obwody w innych dzielnicach i każda osoba przystępująca może taki obwód organizować w swojej dzielnicy. To przecież wszystko jedno, gdzie w Warszawie Stowarzyszenie jest formalnie zarejestrowane. Przecież gdzieś być musi. A wypadło na Woli, bo tak potoczyła się historia.
- Czy można będzie dostać tekst lub nagranie z odczytu dr Szcześniaka? Jeśli tak, to gdzie i kiedy?
- Radio “Jutrzenka” odtworzy całość. Po drugie, my też prowadzimy dokumentację magnetyczną spotkania, po którym postaramy się sporządzić raport, który damy do autoryzacji. Czyli będzie to książeczka z kolejnym naszym numerem. Poprzednia nosi numer 4 i jest sprawozdaniem ze spotkania z Jego Magnificencją Biskupem Kraszewskim. Kilka spotkań nie zostało udokumentowane z różnych powodów. Albo były to spotkania robocze, albo prelegenci. którzy dostali tekst do autoryzacji, w ogóle go nam nie oddali. Wracając do braku działania w innych dzielnicach, chętnie byśmy podziałali, nic nie przeszkadza. Np. do Śródmieścia wchodzimy bardzo często, choćby i dzisiejsze spotkanie. Jednak w innych dzielnicach jest problem chętnych do pracy i istnieje ryzyko, że pozostaniemy sami, a ponadto słuchacze-uczestnicy spotkania musieliby dojeżdżać do odległych dzielnic.
- Ale dlaczego nie ma takiego stowarzyszenia na całą Warszawę?
- Muszą być chętni do założenia i prowadzenia. Przecież naszego stowarzyszenia nikt nam nie założył. Dobrze, że Pan tę sprawę poruszył, bo te inne dzielnice to teren nie zagospodarowany. Zachęcamy. Mogą Państwo zakładać inną organizację, albo jeśli nasza państwu odpowiada, to zapraszamy do nas, chętnie rozszerzymy naszą działalność.
Proszę Państwa! Mamy już wyniki prawyborów. Prosimy o ich odczytanie przez Komisję Skrutacyjną.
- Na pierwszym miejscu jest prof. dr hab. Piotr Jaroszyński - 23 głosy; na drugim miejscu - generał Tadeusz Wilecki - 22 głosy, dalej pan Kazimierz Świtoń - 7 głosów, prof. Jerzy Nowak - 7, poseł Jan Łopuszański - 6, Lech Wałęsa - 3, Marian Krzaklewski - 3, Rybicki - 2, pan Jan Wysokiński, obecny tu przewodniczący Stowarzyszenia - 2, Jerzy Buzek - 2, Alicja Grześkowiak - 2, Jan Olszewski - 2, Andrzej Lepper - 1, Romaszewski - 1, Bachleda-Curuś - 1, Heda-“Szary” - 1, prof. Zoll - 1, Tadeusz Wójcik - 1, Andrzej Chorodecki - 1, Słomka - 1, Korwin-Mikke - 1, Dariusz Grabowski - 1, Podkowiński - 1, prof. Staniszkis -1, pięciu głosujących nikogo nie wskazało, w tym jeden napisał: - “Na miłość Boską nie mam kandydata!”.
Po ogłoszeniu wyników, kontynuowano pytania do dra Szcześniaka:
- Bank polski (Gronkiewicz-Waltz) przekazał do Banku Światowego ok. 22 miliardy zł na niski procent, a rząd zapożycza się na wysoki procent. Czy to nie sabotaż, nie zbrodnia gospodarcza?
Dr Szcześniak: - Bank polski? Nie ma polskiego banku. Jest tylko nazwa. Zrobiono coś, czego jeszcze nie było w historii świata. Po prostu oddano bank w obce ręce. Krótko! O ile kiedyś mieliśmy przed wojną bank, który potrafił zaradzić sytuacji gospodarczej, który potrafił wspomóc wymianę waluty w 1924 r. (dzieło Grabskiego), i to w oparciu o zaufanie społeczeństwa, nie na rezerwach, to w tej chwili nie mamy banku. Mamy takich ludzi jak pani Gronkiewicz-Waltz, pan Olechowski, pani Suchocka - stypendystów. Co to są stypendyści? Są to ludzie, których bezpieka przejrzała dokładnie i puściła z Polski na obce stypendia. Tam wiedzieli już, że są to stypendyści sprawdzeni, więc zwerbowali ich do swoich ośrodków i wszystko w porządku. Ludzi działających na dwie strony. Nie było stypendysty, który wyjechałby bez penetracji naszej bezpieki. I tak samo nie mamy banku - będziemy go musieli z powrotem ożywić. Nie będziemy budować. Poczekamy i upaństwowimy, względnie w innej formie. [Mocne brawa] A czy te depozyty i pożyczki na wyższy procent to jest zbrodnia gospodarcza? Oczywiście, że tak. I przyjdzie czas, że za to będzie ktoś odpowiadał. Jedna prośba do Państwa! Rejestrujmy wszystkie nieprawidłowości. Każdy z nas ociera się o jakąś sprawę. Często jakieś sprawy uchodzą z pola widzenia. Rejestrujmy te rzeczy. Nawet wycinając z gazety, jeśli nie dotrzemy do oryginalnych dokumentów. To się nam przyda na przyszłość przy odbieraniu naszej własności. Istnieją w Polsce komitety, które tym zajmują się fachowo, ale trzeba je wspomóc. Tak jak w czasie wojny wywiad Armii Krajowej nie miał sobie równego, ale byli to wszystko ludzie amatorzy, rejestrujący to, co działo się dookoła i korzystający z informacji innych amatorów. A wywiad w sumie był cudowny. I druga rzecz - rejestrujmy też rzeczy pozytywne. To, co nam się udało. Dla przykładu, jest uchwała o armii zawodowej, ale jest i uchwała o samoobronie terytorialnej. Jeżeli tę drugą zrealizuje się właściwie, to będziemy spokojnie spali, i nasze dzieci też. Dobrym przykładem są wspomniane “małe ojczyzny”. Chciano inaczej, wyszło na nasze.
Rejestry nieprawidłowości można składać np. w Stowarzyszeniu. Może z tego powstać naprawdę ciekawa rzecz. Po roku będziemy mieli przepiękny materiał do działań. A przede wszystkim rejestr zbrodni gospodarczych.
Głos z sali: - Polska oddała 22 miliarda na 1 %, a pożyczyła na 16 %. To jest zbrodnia!
Dr Szcześniak: - Takich zbrodni jest więcej. Trzeba
zrobić dokumentację i w swoim czasie będziemy się upominali o nasze. Żydzi po 50
latach się upominają, nawet o to, co im się nie należy. Więc tym bardziej my
mamy prawo upomnieć się o to, co się należy. [Wielkie brawa] Następna
sprawa - wejście do NATO i do Unii, czy to dobrze, czy źle. To tak jak z ogniem
- może być dobrodziejstwem i może niszczyć. Jeżeli będziemy wchodzić do Unii
przy tych politykach, jak obecnie, będzie to katastrofa. Natomiast jeżeli
połączymy się z Unią mając mądrych i odpowiedzialnych ludzi, to może to być
rzecz dobra. Wtedy nie będziemy potrzebowali Niemców w Szczecinie, garnizonu
niemieckiego i Bundeswehra nie będzie robić nam porządków. To tylko zależy od
ludzi. To, co się w tej chwili dzieje, to przekracza przyzwoitość i zdrowy
rozsądek. Po pierwsze, nie mamy rządu. Mamy marionetki do przytakiwania. To
żenujące, jak się patrzy na poczynania pana premiera, pana prezydenta i innych
panów. Pan prezydent pojechał do Stanów Zjednoczonych, nie spotkał się z
Polonią, a spotkał się z trzema stowarzyszeniami żydowskimi. Teraz pojechał do
Sztokholmu, znów lizać, mówić o holokauście, że musimy się kształcić ... Tak
musimy. Polecam zacząć od drugiego tomu naszej Encyklopedii Białych Plam, hasło
Auschwitz, a potem hasło Generalny Plan Wschodni ... [zmiana
taśmy ...]
Za przykładem Chińczyków oczyścimy się z różnych takich, co jeżdżą,
rzekomo w naszym imieniu coś tam klekoczą, odzyskamy godność, bo godność jest
przyrodzona. Nie ma żadnych podstaw prawnych, po pierwsze, abyśmy oddawali, co
Niemcy komuś wzięli, bo Niemcy nie oddali nam tego, co zabrali, tym bardziej, że
pokrzywdzonymi byli obywatele polscy i to jest majątek państwa polskiego. Po
drugie, jest pewna grupa ludzi, która nie zna żadnych zasad, żadnej moralności,
idzie bezwzględnie do przodu, po trupach. I tu jest sprawa religii ateistycznej
holokaustu. W pierwszych latach po wojnie, kiedy powstało państwo Izrael, Żydzi,
którzy byli z Europy Środkowej dostali się do Izraela, byli tam pogardzani.
Wyśmiewano ich i nazywano “mydłem” za to, że nie podjęli walki.. Kiedy nastąpił
w Izraelu proces Eichmana (Żyda w służbie Hitlera od spraw żydowskich), sytuacja
się odwróciła o 1800. Okazało się, że nagłaśniając na cały świat pewne sprawy,
można na tym ubić świetny interes. I od tego czasu zaczęła się ateistyczna
religia holokaustu. Wyjątkowość holokaustu. Planowanego od dawna, co jest
nieprawdą, ani że wyjątkowo brutalnego. Zaczyna się fałszować wszystko dookoła,
w historiach, w encyklopediach. Kiedy zaczęliśmy tworzyć Encyklopedię Białych
Plam, niektórzy pytali: - Po co? Przecież wszystkie sprawy są już wyjaśnione.
Mówię: - Dobrze, jeżeli na 100 osób jedna zna prawidłową nazwę obozu w
Birkenau-Brzezince, to niepotrzebna jest Encyklopedia Białych Plam. Kto z osób
tu na sali zna może tę nazwę?
Cisza. Tu i ówdzie ktoś snuje półgłosem domysły. Jeden ze słuchaczy
mówi - “Auschwitz Zwei”.
Dr Szcześniak: - Pomijam nazwę “Auschwitz Zwei”, czyli “Oświęcim 2”.
Ktoś inny mówi: Konzentrationslager Birkenau. Inni mają inne domysły. Nikt z zebranych nie wymienia prawidłowej nazwy.
Dr Szcześniak: - Widzicie Państwo. Nikt nie wie, bo
od stóp do głów zafałszowano wszystko, co nie pasuje do pewnych teorii. Obóz ten
nazywał się “Kriegsgefangenenlager” - “Obóz Jeniecki”. Bo to było w ramach
generalnego planu wschodniego, a nie zagłady Żydów, nie holokaustu. Hasło to już
jest w naszej encyklopedii. I to fałszowanie historii jest straszliwe. Idzie tak
daleko, że nie zdajemy sobie sprawy. A my niestety nie zwracamy uwagi na szkołę,
na podręczniki. Nasi przeciwnicy zaś bardzo tym się interesują. Dam przykład,
jak rozwiązuje się sprawę holokaustu w podręcznikach w Europie Zachodniej. W
rozdziale o dojściu Hitlera do władzy najpierw wykazuje się jego grzechy,
później przechodzi się do prześladowania Żydów aż do obozów zagłady. Potem
następuje wyzwolenie Auschwitz. Koniec rozdziału. Następny rozdział nosi tytuł
“II wojna światowa”. Nie ma słowa o obozach, ani o generalnym planie wschodnim.
A ofiary? Tak, były, ponieważ walka partyzancka pociągała ofiary wśród ludności.
Jest to upadek edukacji zachodniej. I ten skandal zaczyna być przenoszony do
naszych podręczników. I jest nie do przełamania. Aby to zakłamanie pokonać,
trzeba podjąć zróżnicowane metody walki. Zwróćcie Państwo uwagę na obecne
podręczniki. Przeczytajcie niektóre z nich. To się włos na głowie zjeży. Kiedy
się pisze jak gdyby nigdy nic o narodzie wybranym, czyli lansuje szowinistyczną,
rasistowską teorię, bezprzykładną w historii świata. I stąd potem biorą się
takie żądania, że jakiś adwokacina ze Stanów Zjednoczonych pozew Państwu
Polskiemu tu przysyła. I na to nie może być normalnej reakcji grzecznościowej,
lecz trzeba odpowiedzieć po warszawsku. [Brawa na sali]
- Przykładem takiej manipulacji są ostatnie imprezy, m.in.
wczoraj w Auschwitz. Czemu nikt nie wspomina, jako rolę odegrał rotmistrz
Pilecki, delegowany przez wywiad AK do Oświęcimia, gdzie był osobiście był i go
przeżył, później pojechał na Zachód, zdał relację i że nie było żadnych skutków
tej relacji? Nawet do tego stopnia, że po przekazaniu jej rabinowi Nowego Yorku
(i nie tylko) również rabina nikt nie chciał słuchać, aż rabin popełnił
samobójstwo.
Dr Szcześniak: - Rotmistrz Pilecki jest w naszych podręcznikach, nie we wszystkich oczywiście, tylko w polskich. Jest też w haśle Auschwitz Encyklopedii Białych Plam. Zachęcam Państwa do poszukania książeczki “Kto ratuje jedno życie” Iranka Osmeckiego. Ta książeczka wyszła tylko w konspiracji polskiej. Nie było jej dane wyjść ponownie po roku 1989. Jest to wspaniała rzecz. Między innymi jest tam podane 38 prób, jakie Rząd Rzeczpospolitej podjął dla zwrócenia uwagi na los Żydów. Do rządu USA, do rządu Wielkiej Brytanii, do organizacji żydowskich. Wszyscy odwracali się tyłem. Jedyna pomoc, jakiej udzielono, to nasi skoczkowie, cichociemni, którzy w pasach przewozili pieniądze dla zasilania tych ludzi. Polacy prosili o pięć samolotów do zrzutów. Bernard Baruch (o którego udziale w I i II wojnie mówiliśmy), mógł jednym podpisem to załatwić. Samolotów było dużo, lotnicy byli. Jednak Baruch nie złożył podpisu. Na koniec także poruszony przez Pana inny problem - zdrada aliantów. W moim podręczniku do VIII klasy jest cały rozdział, “Widziałem Polskę zdradzoną”. W cudzysłowie, ponieważ jest to tytuł broszury Arthura Bliss Lane’a , Pierwszego Ambasadora USA, którą napisał po wyjeździe z Polski (w podtytule jest “Polska w dobie komunizmu”). Wyszczególniona jest tam w punktach zdrada Aliantów. Rozbudowane zostało to w Poradniku dla nauczyciela. Tak więc piszemy o tych sprawach, a pisząc o nich zawsze wywołuje się burzę.
- Niezrozumiały jest fakt wymordowania Żydów w czasie II wojny światowej. Dlaczego Żydzi mieszkający w wolnych krajach na ten temat milczeli?
Dr Szcześniak: - Przede wszystkim tak: kwestia
holokaustu, albo inaczej Endlösung (używa się często pewnych słów w brzmieniu
oryginalnym, ponieważ wtedy najlepiej oddaje się istotę problemu), jest inaczej
naświetlona w naszej encyklopedii, a przy tym bardzo szeroko. Bo sprawa wcale
nie jest łatwa ani prosta, jak ją próbują przedstawić. Mówi się: w 1933 r,
przyszedł Hitler do władzy, 1935 r. ustawy norymberskie przeciw Żydom, 1938 r.
Kristalnacht, budowanie obozów koncentracyjnych od 1933 r. (w rzeczywistości
było to na małą skalę - w momencie wybuchu wojny w obozach tych przebywało 23
000 więźniów). A teraz problem zagłady Żydów: kiedy, co i jak. 25 listopada 1939
r. na zlecenie Głównego Urzędu Bezpieczeństwa Rzeszy dr Hecht i Wenzel
opracowali memoriał o traktowaniu ludów Wschodu. Na kilkudziesięciu stronicach
przedstawiono dwa sposoby rozwiązania kwestii żydowskiej. Jeden, to jest
potraktować ich tak jak Polaków, czyli zabrać wszystkie prawa. Drugi sposób to
uprzywilejować Żydów, aby wykorzystać ich do walki z Polakami. Zakaz wyjazdu
Żydów z Rzeszy nastąpił dopiero w październiku 1941 r. Do 1941 r. mogli
wyjeżdżać. Do 1942 r. istniał projekt stworzenia rezerwatu żydowskiego w rodzaju
państwa na terenie Lubelszczyzny, ze stolicą w Lublinie. Zachowały się mapy tego
projektu. To państwo miało odegrać odrębną rolę gospodarczą i polityczną dla
tych terenów, podobną, chociaż w mniejszej skali, jak kolonie w I wojnie
światowej. Endlösung den Judenfrage to jest styczeń 1942 r., kiedy grupa
ludzi z Głównego Urzędu Bezpieczeństwa Rzeszy na konferencji podejmuje decyzję o
likwidacji Żydów.
Jednak i tu występują dziwne zagadki, bowiem jeszcze w kilka
miesięcy po podjęciu przez RSHA decyzji o masowym mordowaniu Żydów, John David
Rockefeller i jego amerykański Standard Oil Company w Auschwitz-Birkenau,
dostają pieniądze za pracę więźniów, natomiast instytuty amerykańskie opracowują
plany wielkich pieców, a banki Prescotta Busha finansują działania hitlerowców.
Sprawę tę odkrył i przekazał do sądu amerykańskiego ówczesny senator Harry
Truman. Zapadły wyroki skazujące. Jednak Standard Oil Company miał już ponad
cztery tysiące takich wyroków i wszystkie je lekceważył. Był ponad prawem.
Ukarano Prescotta Busha rekwirując mu bank. Ojciec przyszłego prezydenta gorzej
na tym wyszedł. Jesienią 1999 r. prasę obiegła wiadomość, ze ponad 500
niemieckich i międzynarodowych przedsiębiorstw wykorzystywało pracę więźniów.
“Gazeta Wyborcza” narobiła wrzawy, że to “Ford” współpracował z hitlerowcami, a
właśnie “Ford” został przez nich przejęty siłą. “Gazeta” nie wspomniała
natomiast o Johnie Rockefellerze.
Stosunek bogatych Żydów do holokaustu był bardzo dwuznaczny. Dało to
powody historykom-rewizjonistom do wysnucia tezy, że bogaci Żydzi byli
zainteresowani holokaustem. Nie potrafię ustosunkować się do tego zarzutu, ale
gwoli ścisłości podaję, że istnieje i taka interpretacja wydarzeń.
Jest natomiast faktem, że wiele organizacji żydowskich
współpracowało z hitlerowcami. Jestem w posiadaniu kopii umowy o współpracy
między organizacją Irgun Cwai Leumi i gestapo z 11941 r. Dzieją się rzeczy, o
którym nie śniło się filozofom.
A teraz sprawa rzekomej wrażliwości żydowskiej. Siostry usunięto z
klasztoru znajdującego się poza obrębem obozu w Auschwitz, bo rzekomo ich
modlitwa bezcześciła pamięć pomordowanych i wrażliwi Żydzi nie mogli tego
znieść. Gdy były obchody 50 rocznicy powstania w Getcie Warszawskim, duża grupa
duchownych katolickich modliła się za zmarłych Żydów pod Pomnikiem Obrońców
Getta i to dziwnym trafem nie przeszkadzało i nie bezcześciło pamięci zmarłych.
Podobnie było z modlitwą Ojca Świętego na Umschlagplatzu. Modlił się
znienawidzony przez ortodoksów Papież, głowa Kościoła katolickiego.
Jak można pogodzić takie rzeczy? Gdzie się podziała owa wielka
wrażliwość Żydów? Czy tu rzeczywiście chodziło o godność ludzką, czy o ubijanie
politycznego interesu? Czy przypadkiem nie chodziło o sprawdzenie, ile można tym
polskim marionetkom dawać po twarzy i pokazanie, kto tu ma rzeczywistą władzę
[Brawa na sali]
Jedną z najważniejszych obecnie rzeczy jest zachowanie własnej
godności, tak bardzo narażonej na nadwyrężenie przez międzynarodowych gangsterów
i tak mało szanowanej przez rząd posłusznych marionetek. Tu trzeba reagować
ostro i nie pozwalać na jakiekolwiek uchybienia.
Nie straciliśmy naszej godności w czasie II wojny światowej, gdy
traciło ją tylu “wielkich” i tyle narodów. Sołżenicyn napisał wyraźnie, że
poznał, co to jest godność ludzka, gdy zetknął się w obozie koncentracyjnym z
Polakami. Walczyliśmy. Jako jedyni nie stworzyliśmy rządu kolaboracyjnego, ani
żadna z naszych partii nie poszła na współpracę z Niemcami. Ratowaliśmy innych,
choć oni nie chcieli ratować siebie. “Z wdzięczności” zrobiono błoto z naszej
historii i nadal się ją zniekształca, zgodnie z zaleceniami nowych mocodawców.
Mamy już podręczniki dla maturzystów, w których podaje się masę nieistotnych
szczegółów, a brak miejsca na podanie strat polskich w okresie II wojny
światowej.
Nie mamy rządu, który w odpowiedni sposób potrafiłby dbać o nasz
interes narodowy i o naszą godność. Musimy się o to zatroszczyć sami.
- Pytanie do Kazimierza Świtonia: - Jaka była rola episkopatu w obronie Krzyża?
K. Świtoń: - Chciałbym tylko odpowiedzieć jedno: - Róbmy swoje. My róbmy swoje. To, co do nas należy. A Opatrzność reszty dokona i pomoże nam zwyciężyć.
- Pytania do dr Szcześniaka, c.d.:
- Jaką rolę odgrywała polityka Piłsudskiego w żydowskich planach budowy Judeopolonii podczas I wojny światowej?
Dr Szcześniak: - Pomysł Judeopolonii powstał w 1910 r. - Litwacy, Żabotyński. Litwacy to są Żydzi przesiedleni z głębi Rosji na ziemie polskie, nie znający języka, kultury, rozsadzający naszych Żydów (dywersja caratu). W 1914 r. w Berlinie powstał Związek Wyzwolenia Żydów Wschodu (lub Żydów Rosyjskich, druga nazwa) i zaproponował twór państwowy w tzw. Mitteleuropie, czyli Europie Środkowej, który miał rozciągać się od Morza Bałtyckiego, od Estonii aż do Morza Czarnego, wydłużony, ze stolicą w Lublinie, Niemcy mieli kierować, Żydzi byliby ich pełnomocnikami, bez względu na ich pochodzenie, rosyjskie, czy nierosyjskie, byliby tu też Polacy z zaboru rosyjskiego, odcięci od Polaków pozostałych zaborów. Oprócz tego byłoby parę milionów Ukraińców, Litwinów, Białorusinów, którzy by znaturalizowali Polaków. I to miało być dobicie polskości. Przez pierwszy okres zachwycano się tym. W Stanach Zjednoczonych ambasador niemiecki powiedział, że Żydzi będą mieli coś, czego jeszcze nigdzie nie było (USA przystąpiły do wojny dopiero w 1917 r.). Ten pomysł rozwijał się, do kiedy Niemcy nie zaczęli ponosić wielkich strat na froncie. Widząc wtedy, jak maleńkie Legiony Polskie potrafią walczyć, kim są Polacy, po raz któryś w historii, zmienili koncepcję. 5 listopada 1916 r. powołali tzw. Królestwo Polskie, tworek przypominający państwo polskie, a jednocześnie bez granic, rządzony przez dwóch gubernatorów austriackiego i niemieckiego. Wprowadzono polskie instytucje. Po co? Po to, aby stworzyć precedens. Aby móc z tych terenów pobierać rekruta. Dawniej jeszcze przestrzegali praw. Nawet Niemcy i Rosjanie jeszcze ich przestrzegali. A stworzenie takiego tworu dawało możliwość brania mięsa armatniego. Jednak całkowicie nie wypaliło. Polacy nie rwali się do walki. Ale koncepcja Judeopolonii w łeb wzięła.
Natomiast jeśli chodzi o Piłsudskiego, to nie miał absolutnie nic z tym wspólnego.
- Co się aktualnie dzieje ze starym żydowskim sanhedrynem?
Dr Szcześniak: - Sanhedryn to jest coś w rodzaju duchownego zarządu gminy. I sanhedryny istnieją nadal. Duchowni żydowscy mieli władzę świecką. Do XIX wieku wykonywali wyroki śmierci. Po ostatnim na Ukrainie car zlikwidował to uprawnienie, sądząc jednocześnie tych, co topili we wrzątku swojego pobratymca.
- Co oznacza wydalenie przez Geremka rosyjskich dyplomatów, a w następstwie odwet rosyjski? Czy ktoś nas pcha do wojny z Rosją? I w czyim ona będzie interesie?
Dr Szcześniak: - Jeżeli chodzi o dyplomację i szpiegostwo tak się utarło, że co najmniej od II wojny światowej są to rzeczy nierozerwalnie złączone. W zasadzie pierwszy sekretarz jest szefem służb specjalnych. Na pewnych placówkach może być nieco inna organizacja. Trzy czwarte dyplomatów jest szpiegami. O tym wiadomo, do pewnych granic toleruje się ich, wiedząc o ich działalności. Ostatnie wydalenie wzięło się stąd, że za bardzo zaczęli ujawniać się. Wydalenia miewały miejsce szczególnie w latach 70- i 80-tych na Zachodzie. Raz z Wielkiej Brytanii wydalono kilkudziesięciu z ambasady sowieckiej. Sowieci w odwecie również wydalali. Jest to normalna procedura, nie rewelacja. O tyle może, że to Polacy zrobili pierwszy raz. A że uprawiane jest szpiegostwo, nie ma wątpliwości. KGB zmieniło tylko skórę. Na Cyprze jest ponad trzy tysiące instytucji “gospodarczych” KGB. A u nas ile ich jest? I handel materiałami rozszczepialnymi, bronią, bombami atomowymi. To wszystko jest załatwiane przez KGB.
- Dlaczego Żydzi opanowali wszystkie najważniejsze punkty Państwa Polskiego? Wiadomo że za komuny byli w NKWD, mordując Polaków, najlepszych synów Ojczyzny.
Dr Szcześniak: - Stalin stosował zasadę: “dziel i rządź”, dlatego stanowiska w podbitych krajach obsadzał mniejszościami narodowymi. W przypadku Polski dość liczebną mniejszością byli właśnie Żydzi, na dodatek komuniści. Mógł więc im zaufać, że będą gorliwie niszczyć “polski nacjonalizm”. Natomiast nie jest proste wyjaśnienie problemu, skąd się Żydzi w Polsce wzięli, skoro zostali wymordowani przez Niemców. Według oficjalnych statystyk, przed wojną w Polsce było ok. 3,5 mln. Żydów; zginęło w czasie wojny ok. 2,7 mln, czyli pozostało ok. 800 tysięcy obywateli polskich pochodzenia żydowskiego. Polacy uratowali od zagłady, według różnych szacunków, od 130 do 300 tysięcy Żydów. Reszta była w ZSRR, w Niemczech, w obozach i zakładach pracujących dla Niemców. Po wojnie wielu Żydów emigrowało na Zachód i do Izraela, wielu wracało do Polski z zagranicy, szczególnie z ZSRR. W każdym bądź razie osób pochodzenia żydowskiego do obsadzania kluczowych stanowisk w Polsce mieli Sowieci dostateczną ilość.
- Jaka opcja polityczna w Polsce najbardziej zagraża naszej suwerenności i patriotyzmowi? Czy Unię Wolności można w szerokim pojęciu traktować jako partię globalistów? Jeśli tak, to jest to najbardziej zagrażające Polsce ugrupowanie. Proszę o komentarz.
Dr Szcześniak: - Bez komentarza. Tu jest prawda cała. Unia Wolności to jest lobby żydowskie niezależnie od etnicznego pochodzenia jej członków. Zgromadziła ona ludzi, którzy w zdecydowanej większości byli sami stalinowcami, bądź są dziećmi stalinowców. Większość prominentnych działaczy tej partii może “poszczycić się” rodzicami, którzy przed wojną odbywali kary więzienia za działalność antypaństwową, a po wojnie brali aktywny udział w sowietyzacji Polski i mordowaniu członków organizacji niepodległościowych. Dopóki ZSRR stanowił potęgę, byli gorliwie prosowieccy, gdy się rozpadał, stali się nagle proamerykańscy i proeuropejscy. Zawsze jednak antypolscy i zawsze skorzy do tępienia polskiego “nacjonalizmu, antysemityzmu, szowinizmu, antygermanizmu, antysowietyzmu, ksenofobii, klerykalizmu”, itp.
Unia Wolności zdecydowanie preferuje wyprzedaż
polskiego majątku narodowego, niszczenie polskiego przemysłu, likwidację państwa
polskiego i zastąpienie go euroregionami; jest gorącą zwolenniczką wszelkich
form globalizmu i głosi konieczność jego wprowadzenia z takim samym zapałem, jak
jej starsi członkowie głosili ongiś konieczność sowietyzacji Polski. “Gdzie
koryto, tam idea”.
Oczywiście, Unia Wolności to sami “intelektualiści”, to “autorytety
moralne”. Dla wyjaśnienia, jeśli ktoś z Państwa nie wie, co to są
“intelektualiści”, to może to najlepiej wyjaśni cytat z francuskiej gazety “l’Humanité”,
gdzie stwierdzono kilka lat temu, że “Kuroń i Wujec, to dwaj czołowi
intelektualiści katoliccy”. Czy w kontekście tego cytatu ma ktoś wątpliwości? A
co dotyczy “autorytetów moralnych”, to jednym z głównych ich zadań jest obrona
zbrodniarzy stalinowskich, jak choćby Wolińskiej i Michnika (Stefana), ale pod
warunkiem, że ci zbrodniarze mają odpowiednie pochodzenie etniczne.
- A Bartoszewski Władysław? Ten “AK-owiec”?
Dr Szcześniak: - Pan Bartoszewski jest dla mnie postacią dość zagadkową. Był rzeczywiście w AK, pracował w Biurze Informacji i Propagandy KG AK, aresztowany przebywał w Oświęcimiu, skąd go zwolniono, ale jakie były powody tego zwolnienia, nie wiem. Po wojnie napisał wiele wartościowych artykułów i opracowań, ale od kilku lat stał się jadowicie antypolski. Wiele jego wypowiedzi jest naprawdę szokujących. Pomijam tu fakt, że gorliwie służy nowemu panu i znajduje się wśród ludzi, którzy dążą do likwidacji państwa polskiego, ale czasami w swych wypowiedziach zagalopowuje się zbyt daleko. Dla mnie szczególnie odrażającą była jego wypowiedź na temat obozu koncentracyjnego KL WARSCHAU, w którym zginęło ok. 200 tysięcy ludzi. Być może, że jako członek Unii Wolności nie chce, aby pisano o tym obozie, ponieważ w latach 1945-54 był to obóz NKWD, w którym również mordowano Polaków. Obecnie jest to postać żałosna, sprawiająca wrażenie kogoś szantażowanego, kto musi się wykazać ogromną gorliwością.
- Cynizm UW przekracza wszelkie granice. Zarzucają profesorowi Chwalbie, że należał do PZPR, chociaż wszyscy ich przywódcy pełnili funkcje w PZPR. Uważam, że tak, jak PZPR była partią antypolską, agentką Moskwy, tak UW jest antypolską, agentką Brukseli. Czy przynależność do Unii Wolności powinna być tak samo karana jak przynależność do PZPR?
Dr Szcześniak: - Tutaj Państwa zbulwersuję trochę, chociaż część już zbulwersowałem wcześniej. Ja byłem w PZPR. Byłem 6 lat lektorem Komitetu Centralnego. Całe życie postępowałem tak, jak postępuję dzisiaj. Najlepszym dowodem jest obroniona w 1973 r. pierwsza w Polsce dysertacja o Armii Krajowej. 754 strony. Pisałem ją bardzo długo, bowiem wtedy nie było literatury na ten temat, może cztery lub pięć książek. Ani jednego zdania nie muszę zmieniać po upływie lat. Są moje podręczniki z różnego okresu, które nie były pisane pod kątem przypodobania się komuś, a już na pewno nie komunistom. I nie wierzcie Państwo, że 3 miliony członków partii to były same łobuzy. Bo ja znam takich, którzy ze mną pracowali, chwalili się swoją niezłomnością i nienależeniem do partii. Gdy przyszli “nasi”, wysyłano ich na odpowiedzialne placówki dyplomatyczne i kąpali się w chwale działaczy opozycyjnych. Dopiero gdy w sprawę wdała się niemiecka Służba Ochrony Konstytucji z Bonn, okazało się, że byli agentami służb bezpieczeństwa. Ot tacy mili “bezpartyjni bolszewicy”. Wszystkie organizacje opozycyjne w Polsce, jak “Solidarność”, KUL, i inne były przesycone agentami bezpieki. Na wskroś. Co trzeci prawie był wtyczką. A możliwe to było dlatego, że bardzo często organizatorami opozycji były służby bezpieczeństwa. Mamy Milewskiego, który z Brukseli przesyłał dla ”Solidarności” komputery, które mogły służyć do sterowania rakietami, a które przejmowała bezpieka, mamy Tomaszewskiego i wielu, wielu innych “bezpartyjnych”.
Kiedy zbliżał się stan wojenny, kiedy zbliżało się zagrożenie, pracowałem w Ministerstwie Edukacji Narodowej. I wtedy pułkownik bezpieki, przychodził i ostrzegał przed wszystkim. Pomagał usunąć pewne dowody, pomagał ratować ludzi. Dlatego nie osądzajmy w ten sposób, że ludzie należący do partii byli naszymi wrogami, wrogami Polski. Część na pewno była. Ale większość próbowała coś robić. I twierdzenie, że w PZPR byli łajdacy, a poza PZPR ich nie było, jest zupełnie nieprawdziwe. Byłoby to odrzucenie wielu ludzi, którzy cały czas pracowali dla Polski.
Wracając teraz do Unii Wolności. W Unii Wolności są ludzie, którzy kiedyś byli w PZPR, ale im się od razu przebacza. Pan Geremek z pistoletem po Uniwersytecie biegał. Potem wyjechał na placówkę do Francji, placówkę PAN, którą kierował. Cała masa tych ludzi ma podobną przeszłość. Z Unii Wolności jest np. pan Artur Hajnicz, pseudonim “Grisza”. Po 17 września 1939 r. eksterminował Polaków we Lwowie. Dziś jest od spraw niemieckich, jakkolwiek bardzo leciwy. Ilu takich z piętnem współpracy, nawet tacy, którzy podpisywali wyroki śmierci na Polaków. Ale w tej chwili nie egzekwuje się tego.
Z tym podziałem jest tak, jak z fałszywym podziałem na prawicę i lewicę. Służy to tylko ogłupianiu ludzi. Prawdziwy podział jest jeden: albo ktoś jest propolski, albo antypolski. Mówi się, SLD to jest lewica. Jaka ona lewica? Przecież to są najwięksi kapitaliści, drapieżni, jak w XIX wieku. Bezwzględni, którzy rozkradali majątek narodowy.
Dwa lub trzy lata temu, generał Jaruzelski, gdy poczuł się zagrożony, powiedział, że może ujawnić wiele ciekawych rzeczy. I cisza się zrobiła, nikt go nie rusza. Groziłoby to ujawnieniem pracy w bezpiece wielu ważnych dziś osób. A Unia Wolności jest zdecydowanie partią globalistów, zdecydowanie antypolską. To można z całą świadomością powiedzieć.
- Czy byli to członkowie “Solidarności”?
Dr Szcześniak: - To byli jej doradcy. Jeździli do Gdańska. Najpierw wstępowali do Komitetu PZPR, a potem szli do Stoczni strajki robić. To nie jest forma żartu.
- Ich nigdy nie łapali?
Dr Szcześniak: - Z prawdziwej “Solidarności” zginęło w czasie stanu wojennego około dwustu ludzi, w tym wielu księży. Mordowano ich w bestialski sposób, ale dochodzenia w tej sprawie były jakieś dziwnie niemrawe i nie przynosiły żadnych rezultatów. Dziś w tej sprawie panuje milczenie. Głośno jest tylko na temat morderstwa dwu ludzi ale związanych ze środowiskiem obecnej Unii Wolności - Pyjasa i Strzeleckiego. O reszcie cicho. Jakoś dziwnie przypomina to sytuację z traktowaniem pamięci ofiar z okresu drugiej wojny światowej. Ofiary muszą mieć odpowiednie pochodzenie, aby zasłużyć sobie na pamięć. Jest to straszne zjawisko.
- Antoni Macierewicz wystąpił w obronie Wąsacza. Najprawdopodobniej ratował jego głowę. Poprzednio głosował przeciw odwołaniu Balcerowicza. Broniąc Wąsacza wykazał się ogromnym cynizmem, używając do tego celu uwłaszczenia. To doskonały przykład, że Unia Wolności ma konie trojańskie wszędzie, nawet wśród niezależnych. Każdy z nich używa innego języka, lecz atakują razem. Dlatego nie ulegajmy manipulacji i przestańmy dzielić na lewicę i prawicę. W Polsce podziały przebiegają inaczej. Pan Macierewicz tylko udaje narodowca. Fałszywa jest także jego gazeta “Głos”. Czy tacy jak on nie są bardziej niebezpieczni od SLD? Ukryty wróg jest gorszy od jawnego. Demaskujmy konie trojańskie Unii Wolności. [Brawa]
Dr Szcześniak: - Tu jest wszystko zawarte. Na czym polegała ta cala manipulacja? To, że jak się tworzy organizacje opozycyjne, daje się agentów i oni ujawniają się w odpowiedniej chwili. Nie od razu. Czasami działają długo tak, jakby byli jednymi z nas. A dopiero kiedy trzeba szalę na wadze przechylić, dopiero wtedy atakują. I dopóki nasze ugrupowania nie oczyszczą się z takich ludzi, będą różne niespodzianki. I tu jest bardzo słuszna uwaga. Jak tworzył się AWS, niektórzy odrywali się od UW i przechodzili do AWS. Potem weszło Centrum, również dziwnie ciążąca do Unii. A po wyborach bierze się Unię do koalicji i wszystko załatwione.
- Podobną rolę odegrało kierownictwo ROP-u w
odpowiednim czasie.
- Proszę o ocenę odnowy ruchów narodowych w Europie na
przykładzie Austrii. W jakim ruchu polskim widzi Pan siłę i odrodzenie
prawdziwej Polski?
Dr Szcześniak: - Austria nie pierwszy raz płata
figla. W Sztokholmie “międzynarodówka” potępiła poglądy przywódców jednej z
austriackich partii. Nie działalność, tylko poglądy. Jeżeli ktoś np. będzie
pisał źle, będzie szerzył “kłamstwo” oświęcimskie, to może iść do więzienia.
Tego nie było nawet za bolszewizmu. Po prostu nie przepuściła cenzura. Ale nie
było ustawy, że za napisanie prawdy można iść do więzienia. Mamy tutaj pierwszą
próbkę. Druga próbka z tej samej branży to jest fakt, że sejm uchwalił, iż
obozy, w których mordowano Żydów to są obozy pod specjalną opieką. To są obozy
nietykalne. Tam gdzie NKWD i bezpieka mordowali Polaków, niczego się nie chroni.
I takich rzeczy mamy coraz więcej.
I teraz ruchy narodowe. To co mówiliśmy. We wszystkich krajach
następuje pewnego rodzaju otrzeźwienie. Tylko nam się o tym nie mówi. Kto np. z
Państwa wie, co się dzieje z młodzieżą w Serbii? Teraz, po wojnie? [Cisza na
sali] Ja nie jestem mocny w nowych stylach muzycznych, dlatego nie powtórzę
nazwy tego stylu. Rozwinął się samorzutnie pewien rodzaj muzyki podobnej do
rapowej. Jest ona oparta na muzyce współczesnej, ale w 100 % patriotyczna. I to
się liczy. Liczą się treści. Liczy się wielka ekspresja przy śpiewaniu. I to nie
według nakazu, lecz cała młodzież Serbii to śpiewa. A u nas cicho sza, nic się
nie mówi, bo to Serbia. Tego rodzaju ruchy są odpowiedzią na chłam anglosaski. I
nie dotyczą tylko Europy, lecz dotyczą całego świata. Byłem przez dwa tygodnie w
Meksyku. Nie słyszałem ani jednej melodii amerykańskiej z radiostacji
meksykańskich. Dbają o swoją kulturę. W programach szkolnych, bo to było celem
mojego wyjazdu, jako punkt nr 1 jest tworzenie narodu meksykańskiego. Zarówno ci
biedni Indianie z dalekich pueblo, jak potomkowie konkwistadorów scalają się w
jeden naród, z własną przeszłością, tradycją, kulturą i własną godnością. I
dlatego tam chłamu anglosaskiego się nie uświadczy. Co się we Francji zaczyna
dziać? Czasami coś przecieka, chociaż nasze publikatory starają się to
przemilczeć. Zaczyna się podobny trend, ratowania francuskiej kultury. Ludzie
mają dosyć obczyzny i jednakowego łomotu. Chcą czegoś więcej. Europa stworzyła
wielką kulturę. Jest z czego czerpać. Tak jak chrześcijaństwo wchłonęło kultury
ludowe i stworzyło syntezę, tak samo te kultury zaczynają się odradzać i tworzyć
nowe wartości. Podobnie z tych powodów Słowacy oddzielili się od Czechów.
Przecież pokrewny naród, lecz chcą odzyskać własną tożsamość, a potem się chyba
znów połączą z Czechami. To się dzieje wszędzie. Co Litwini robią? Do nas
docierają pewne rzeczy tylko zewnętrzne, że Polakom jakąś krzywdę zrobili, ze
źle podzielili okręg, że wydali jakieś zarządzenie. Znam troszkę od drugiej
strony te sprawy, bo z Litwinami utrzymywaliśmy współpracę. Oni się boją kultury
polskiej. I sami to przyznają. Kultura polska jest tak wysoka, że ich kiedyś
zniewoliła i po I wojnie oni się chcieli oderwać za wszelką cenę. Ta sztuczna
nienawiść do Polaków była dlatego, aby nie mieć styczności z polską kulturą.
Ratować swoje korzenie historyczne. To samo na Ukrainie. Tam trudniej, bo
Ukraina galicyjska, Ukraina wołyńska to dwie różne Ukrainy. Ukraina
naddnieprzańska jest jeszcze inna. Często nam się pewne rzeczy nie podobają, bo
są brutalne, jak niszczenie grobów Orląt Lwowskich. Ale są to skrajne metody
ratowania własnej tożsamości. To jest we wszystkich krajach i to będzie się z
roku na rok nasilać. Stanowi to antidotum na globalizm. To jest zjawisko, która
nie pozwoli na globalizm. I to właśnie jest w Austrii. Dlaczego tutaj, właśnie
akurat Austria? ... [zmiana taśmy...] Trzeba wrócić do okresu
przedwojennego. Początkowo akceptowano Hitlera. Dopiero potem, gdy Austria
spostrzegła się, że w hitleryźmie nie jest tak różowo, zaczął się ruch oporu. A
wiecie Państwo, na czym to polegało? Powtarzam za austriackimi podręcznikami dla
młodzieży. Austria to się pisze Österreich. Ta litera Ö jest któraś w alfabecie.
I numer tej litery był na murach wypisywany. To Austriacy uważają za swój
straszny opór. [Śmiech na sali] Podobnie w Niemczech całe strony są o
organizacji “Weiße Rose”, czyli “Biała Róża”. Byli w niej bliźniacy brat i
siostra, jakiś docent i jeden żołnierz z frontu. Rozrzucili ulotki i zaraz ich
złapali i zamordowali. Ale pisze się o tym więcej, niż my o Armii Krajowej.
Ratują ludzie swoją godność nawet i w ten sposób. I Austria teraz zaczyna się
oczyszczać. Najpierw był problem z Kurtem Waldheimem, już go chcieli wyrzucać,
już mu coś znaleźli, okazało się, że to nie on. Uspokoiło się. Teraz znów boją
się, że im się wszystko wysunie z rąk, że zaczną ludzie inaczej w podręcznikach
pisać, inaczej myśleć. Podjęto więc próbę przypilnowania Austriaków, czego
dowodem był wczoraj Sztokholm. Ale te procesy będą się nasilały, i to bardzo. Po
prostu taka jest ludzka mentalność. Dbamy o to, co nasze. I jeżeli coś się
tworzy na danym terenie, to nie dlatego, że spadło z nieba. Dlaczego w muzyce
Chopina są wierzby i muzyka ludowa? Wiadomo, stąd właśnie jest Chopin. A to, że
na Majorce potem przebywał, to już na niego nie wpływało. Powrót do korzeni to
jest naturalny proces, który będzie się nasilał.
Jeśli chodzi o wskazanie partii, która może stać się ostoją
odrodzenia, to sądzę, że zjawisko to wystąpi w wielu różnych partiach.
Oczywiście w jednych bardziej w innych mniej. Bowiem w każdej z działających u
nas partii są zarówno ludzie uczciwi, jak i bezwzględni karierowicze. W partiach
wywodzących się z dawnej opozycji jeszcze do dziś są na stanowiskach agenci
różnych obcych sił, ujawniający się w miarę potrzeb, a w partiach które uważamy
za wrogie, znajdują się ludzie uczciwi, myślący po polsku i chcący zrobić coś
dobrego. I dlatego nie umiałbym wskazać, jak partia. W każdej partii, nawet w
SLD znajdziemy ludzi przyzwoitych. [ głos z sali: - 20 % w SLD nie
chce do Unii Europejskiej.] - To już jest coś. I dlatego proszę Państwa, nie
dzielmy w ten sposób. Tak jak tu ktoś napisał. Albo za Polską, albo przeciw.
Szukajmy wokół siebie, zawsze znajdziemy ludzi porządnych, życzliwych. Niektórzy
z nich pobłądzili. Np. kiedy mówimy że Fundacja Batorego ma swoje interesy.
Wśród ludzi, którzy tam pracują, mogą być tacy, którzy nie zdają sobie sprawy,
do czego ta organizacja dąży. Dali im pieniądze, wykonują jakąś pracę, rachują,
komuś paczki wysyłają itp. Dlatego jak najwięcej przeciągajmy ludzi na naszą
stronę, a zobaczymy, że nasze dzieło jest pravoje. Użyłem tutaj celowo
rosyjskiego zwrotu. Ostatnio jak byłem w Berlinie, pod Bramą Brandenburską stal
szereg sprzedawców. Sprzedawali ordery z Wielkiej Wojny Narodowej. Jest to
straszna rzecz. Zginęło ponad 20 milionów ludzi radzieckich. 3 400 000 z głodu w
obozach jenieckich u Niemców. Jest to przerażające, że są tacy, którzy te medale
sprzedają. Użyłem tego zwrotu, bo w imię słusznej, pravoj, sprawy
walczyło wielu żołnierzy. My walczymy też o słuszną sprawę.
- Czy jest możliwe, aby historia zniknęła z programu nauczania szkolnego? Sądzić tak można po wypowiedzi premiera Izraela, który niedawno podczas wizyty w Polsce stwierdził, że historia nie jest potrzebna w programie nauczania szkolnego.
Dr Szcześniak: - Zacznę od tyłu. Przymierzam się od dłuższego czasu do opublikowania mojej recenzji Zaleceń Polsko- Izraelskiej Komisji Podręcznikowej. Napisałem chyba ze cztery lata temu, jak ta Komisja działała tu jeszcze. Z Izraela byli w tej Komisji Żydzi izraelscy. Z Polski byli Żydzi polscy. [Śmiech na sali] Żaden z polskich Żydów nie zna języka hebrajskiego. Podsunięto im teksty w języku angielskim jako rzekome tłumaczenia z hebrajskiego. Mogli przetłumaczyć na polski, bo ci co przyjechali, jak się okazuje, znają polski. Po drugie, podkreślono, że jest to na zasadzie wzajemności. Oczywiście wzajemności żadnej nie było. Zalecenia są jednym wielkim skandalem, świadczącym już nie tylko o podłożeniu się tej “polskiej” strony, ale i o głupocie niektórych jej członków. Np. znany wojujący profesor Jerzy Tomaszewski, z Uniwersytetu Warszawskiego napisał: - “Kiedyś to Kościół oskarżał Żydów, że zamordowali Chrystusa, a teraz jest odwrotnie”. [Śmiech na sali] Jak to zrozumieć? To znowu nam, się zdawało, że my mamy utwór “Pan Tadeusz”, że to epopeja narodowa. A tu utwór jest jeden: Adam Mickiewicz - “Koncert Jankiela”. I tego mają się dzieci uczyć. Bo to, że Mickiewicz pięknie koncert odmalował (jak wszystko zresztą), to już jest ustawiony w odpowiednim miejscu.
Z przedmiotem historii są różne manipulacje. Gdy tworzono gimnazjum, był pierwszy podmuch Wiatrowy. Tzn. przygotowano 300 czy 500 programów Wiatrowych i gorliwcy zaczęli je realizować. Chłam od początku do końca. Potem zaczęła się reforma, która ma dwa piony, jak mówiliśmy: organizacyjny, którego się boję, i ideowo-programowy, czyli duch programu. Ten duch programu jest naprawdę dobry. Chcemy tego ducha zachować. Chcemy pokazać, jak głęboko kultura polska sięga korzeniami do innych kultur. Jak wiele ciekawych rzeczy my przyjęliśmy i jak wiele daliśmy innym. Czy zlikwiduje się historię? Kiedy próbuje się wprowadzić nową religię, wtedy likwiduje się starą. Są takie fale, że historia rozwija się, to znów jest jej coraz mniej. Dla przykładu, po roku 1968 (zwracam uwagę na datę) zaczęliśmy tworzyć programy polskie do historii. W 1969 r. wprowadziliśmy historię do IV podstawowej, do IV licealnej (wcześniej już tam jej nie było), do zasadniczych szkół zawodowych i innych. Potem znowu ją ograniczano. Historii nie powinniśmy sobie dać wydrzeć. A co pan premier Izraela mówi, niech sobie mówi. My mu należycie odpowiemy. Oczywiście dzieją się skandale. Lecz my te skandale wyprostujemy, m.in. w naszej Encyklopedii Białych Plam. Dlatego gorąco Państwu polecam hasło “Generalny Plan Wschodni”. Będzie to wywrócenie do góry nogami pewnych sloganów. Polecam hasło “Auschwitz”. Birkenau jest w nim zawarte. I kilka innych haseł kompatybilnych. Polecam ogromne hasło “Antysemityzm”. Ale w innym znaczeniu zupełnie. Bo słowo “antysemityzm” jest jednym z najgłupszych słów, jakie się używało w XX wieku. Bo po pierwsze jakim prawem 7 % ludności semickiej przywłaszcza sobie prawa do wszystkich ludzi pochodzenia semickiego? Semitami są Arabowie, Aramejczycy, Haldejczycy, Etiopczycy i inni. Żydów jest 7 %. Po drugie słowo “antysemityzm” ma wydźwięk rasowy. W Polsce rasizmu nie było. Nie mogło być. Były spory na tle religijnym, politycznym, gospodarczym, ale nie rasowym. Bo my jesteśmy wieloetniczni, wielonarodowi. A polskość, to jest kultura nasza. To nie jest pochodzenie. Pewien typ kultury, który scala, który przyciąga, również obcych. Czytajcie tam Państwo, kto pierwszy chciał dokonać zagłady Żydów. Proszę, zgadujmy. [słychać z sali sprzeczne opinie] Więc zajrzyjcie Państwo do Encyklopedii.
- Do partii zapisywali się ludzie dorośli dla kariery i innych niskich celów. Jak można stawiać znak równości między nimi i ludźmi powstającej “Solidarności”? Zaczyna się motto: “Wszyscy jesteśmy umoczeni”.
Dr Szcześniak: - Jeżeli Malinowski ukradł kurę, a Kowalski zabił kogoś, to obaj są przestępcami, ale to nie jest to samo. Jeśli chodzi o karierę i niskie cele. Oprę się na swoim przykładzie. Liceum pedagogiczne na cienkich zupkach, bo nie było funduszy. Potem bezpośrednio służba Polsce, 39 Brygada, budowało się Nową Hutę (czego teraz Krakowiacy nie mogą mi darować). Potem zakaz studiów. Aby przekroczyć ten zakaz, trzeba było kombinować. Potem służba czynna w wojsku dwa lata, bez uników. I wtedy w wojsku zapisałem się do partii. I nie dla kariery. Co może żołnierz zyskać na zapisaniu się do partii. Szeregowy żołnierz, którym byłem do końca. Po prostu to były inne czasy. W Nowej Hucie wyrabialiśmy 360 % normy. Wariowaliśmy, bo nam mówiono, bo ona będzie większa od wszystkich polskich hut. Że my Polskę postawimy na nogi. Że my te zniszczenia wojenne naprawimy. I tak pracowaliśmy. Gdzie u gówniarzy 17-18 letnich była kariera? Wtedy to były rzeczy zupełnie inaczej traktowane. Wtedy się nie rozumiało polecenia, które mi brat przysłał przez znajomego, aby popalić wszystkie jego dokumenty. Traktowało się to zabawowo, jak się te dokumenty paliło. I dokumenty ojca, którego bezpieka ścigała. Nie rozumiało się nawet tych rzeczy. I w ZMP byłem również w pewnym momencie. I prowadziłem harcerstwo, drużynę. To się zupełnie z innej pozycji robiło. Pracowaliśmy społecznie od świtu do nocy. Człowiek uczył się w liceum i prowadził kursy dla analfabetów, pompował szambo itd. Właśnie mówię o szambie, bo to był przydział mojej pracy w liceum. Nie da się tych rzeczy traktować w kategoriach kariery. To były te przywileje, jak szambo, zakaz studiowania. Trzeba się było podstępem dostać na studia zaoczne. Aby było śmieszniej, trzy razy należałem do partii. Inne czasy, o czym innym myślałem. A w doktoracie nie ma jednego zdania, którego mógłbym się dzisiaj wstydzić.
- A kto był Pana promotorem?
- Dr Szcześniak: - Świętej pamięci Profesor Stanisław Herbst. Człowiek bez skazy. Delikatny jak gołąbek, ale o kręgosłupie moralnym ze stali. Recenzentami byli Prof. Aleksander Gieysztor, Prof. Mańkowski i Prof. Szaflik.
- I takich ludzi jak Pan podsuwa nam Unia Wolności, abyśmy się od nich odwracali.
- Proszę Państwa! Wpłynęła propozycja uchwały uczestników spotkania o dezaprobacie dla rządu, który demontuje naszą Rzeczpospolitą. Jest też kartka z pytaniem retorycznym: - Czy warto karmić taką władzę jak teraz? Moje zdanie jest zmienić władzę, jak Ghandi to zrobił. I wybierać właściwych, nie telewizyjnych.- Przeczytamy tekst rezolucji:
REZOLUCJA
My, uczestnicy spotkania z dr-em Andrzejem Leszkiem Szcześniakiem, zorganizowanym w dniu 29 stycznia 2000 roku przez Stowarzyszenie Patriotyczne “Wola-Bemowo”, nt. “Rządy światowe – dwa oblicza globalizmu”, oświadczamy, co następuje:
1. Polska jest krajem rozkradzionym przez globalistów
za pomocą przestępstw bankowych, a organa państwowe – zdemoralizowane.
Kulminacyjnym punktem kradzieży był
październik 1989 roku, kiedy to inflacja, czyli wydruk pieniędzy dla “swoich”
wyniósł 16000%.
2. Wybory, podobno wolne, przeprowadza strona
w sprawie (Państwowa Komisja Wyborcza) i niejednokrotnie, pod byle pretekstem,
usuwała już z listy kandydatów osoby, które mogły te organa przywołać do
porządku. Skutek jest taki, że wyborcy nie mają po co w takich wyborach
uczestniczyć.
3. Szczególnym uosobieniem zła i korupcji
jest tzw. Sejm, który w zasadniczej swojej masie od 300 lat zachowuje się jak
okupant, bez względu na skład osobowy, i tworzy najczarniejsze karty historii
Polski takie, jak:
- uchwalenie rozbiorów Polski w końcu XVIII
wieku;
- zatwierdzenie stanu wojennego (wojny z
Narodem Polskim) w grudniu 1981 roku;
- uchwalenie de facto profanacji
krzyży na Żwirowisku w Oświęcimiu oraz nadawanie uprawnień fałszywym
przedstawicielom Narodu Polskiego do przekazania terenów niektórych byłych
obozów zagłady w nieokreślone “ręce międzynarodowe”;
- uchwalenie wyprzedaży polskiej ziemi i
innego majątku narodowego tworząc destrukcję Państwa, bezrobocie, bezdomność.
4. Nikczemna działalność posłów i senatorów,
prześcigających się w zdradzie swoich wyborców, przenosi się na niższe szczeble
wykonawcze, nawet na osoby duchowne.
5. Źaden z posłów nie wykonał swojego
programu wyborczego, czyli nie sprostał zadaniom, do których się zobowiązał. I,
jeżeli nawet nie usiłował tego uczynić, musi go dosięgnąć ręka sprawiedliwości
Narodu.
Wobec tak fatalnego stanu organizacyjnego
naszego Państwa, zobowiązujemy każdego kandydata na Prezydenta, który chciałby
uzyskać nasze poparcie, do:
1. Konfiskaty zagrabionego Narodowi Polskiemu mienia
i uwłaszczenia nim Narodu Polskiego.
2. Dokonania zasadniczej reorganizacji
zarządzania Państwem, polegającej głównie na:
- likwidacji całkowitej Sejmu, jako
raka na polskim organiźmie państwowym, z przestrogą dla potomnych, aby
więcej tak beznadziejnego “ciała” nie powoływali;
- powołanie innego ciała wybieranego, ale
działającego społecznie, którego zadaniem będzie przeprowadzanie wyborów, aby
nie robiła tego strona w sprawie (rząd), oraz przeprowadzanie cyklicznych
kontroli wszystkich stanowisk wybieralnych (czyli tzw. sondaży popularności),
a także usuwanie osób, które sprzeniewierzyły sięswoim wyborcom (w tym także
Prezydenta);
- przyjęcie na siebie obowiązku wydawania
dekretów z mocą ustawy, które w sprawach porządkowych zweryfikuje Senat, a w
sprawach strategicznych ogólnonarodowe referendum.
Wyżej wymienione referendum powinno też
rozstrzygać ewentualne spory Prezydenta z Senatem.
3. Złożenia, jeszcze jako kandydat, przysięgi
wierności przed Narodem, a nie skorumpowanym Sejmem, oraz publicznego
zobowiązania się do opuszczenia stanowiska w razie niewypełnienia zadań
strategicznych prezydentury.
UCZESTNICY SPOTKANIA
Czytanie projektu rezolucji przerywane było
spontanicznymi brawami, które także rozlegały się długo na koniec czytania. Po
przedyskutowaniu kwestii, czy Oświęcim był obozem zagłady, czy koncentracyjnym i
wyjaśnieniu, że był jednym i drugim, zebrani przyjęli rezolucję przez aklamację.
Przedstawiciel Radia “Maryja” podał ogłoszenie bieżące o spotkaniu w
Kościele przy ul. Karolkowej w sprawie ordynacji wyborczej. Przedstawicielka
rodzin więźniów obozów hitlerowskich złożyła skargę na władzę w związku z
selektywnym wybieraniem osób do odszkodowań. Z kolei przedstawicielka
Tatrzańskiego Parku Narodowego podał komunikat: Dyrektor Parku Godzinka ma
być wyrzucony za to, że nie chce się zgodzić na nowe wyciągi narciarskie,
zjazdy, nowe ośrodki sportowe, jednym słowem na projekt zagospodarowania Tatr
pod kątem businessu. To są rzeczy nie do przyjęcia, ponieważ Tatry mamy maleńkie
i już zniszczone. Zamiast zarabiania pieniędzy powinno się konserwować Tatry.
Dlatego dyrektor nie może być usunięty, bo rzeczywiście się na tym zna i wie,
jak Tatry należy chronić. Broni Tatr naprawdę w sposób heroiczny. Trwa to co
najmniej od roku. W tej chwili sprawa jest ogromnie zaostrzona. Prosimy Państwa
o wsparcie.
Organizatorzy podziękowali dr Andrzejowi Leszkowi Szcześniakowi, że
zechciał tyle godzin poświęcić. [Rozległy się długie brawa]. - Życzymy
Panu wytrwałości w walce o polskość, o nasz kraj. Życzymy dużo zdrowia i siły!
Na koniec spotkania uczestnicy odśpiewali końcowe zwrotki pieśni
“Jak długo w sercach naszych ”.
A. L. Szcześniak, Aneks, materiał na okładkę Raportu
“Klub Rzymski”. Jest on – wg wypowiedzi Ovina Demarisa (“Dirty Business”) – grupą międzynarodowego “Establishmentu”, który gromadzi członków z 25 krajów. Założony został przez klan Rockefellera w prywatnej posiadłości w Bellago we Włoszech i jest finansowany przez ten klan. Celem działania Klubu jest dążenie do stworzenia przez tę elitę rządu światowego, zapobieżenie kryzysowi energetycznemu i walka z przeludnieniem Ziemi. Według badacza Williama Coopera (“Behold a Pale Horse”) Klub przygotował wielki program “czystki rasowej”, aby umożliwić światowej elicie objęcie władzy. Ze strony “polskiej” w obradach Klubu uczestniczyli: Kazimierz Secomski, Józef Pajestka, Adam Schaff, Zdzisław L. Sadowski, Andrzej Olechowski i Bronisław Geremek.
W roku 1969, na prośbę Henry Kissingera z Narodowej Rady Bezpieczeństwa i Departamentu Stanu, prezydent Nixon utworzył Komisję ds. Wzrostu Demograficznego. W 1972 r. Ta komisja opublikowała raport, w którym zalecała zerowy przyrost na świecie.
W tym samym roku bankier Aurelio Peccei, kierownik Klubu Rzymskiego, opublikował dzieło: “Granice wzrostu”. Ta praca zalecała hamowanie postępu technologicznego oraz ograniczenie produkcji w celu zahamowania populacji i ograniczenie liczby ludności Ziemi do 3 miliardów. Dalej poszedł dr Aleksander King, współzałożyciel Klubu Rzymskiego, dyrektor IFAS (Międz. Feder. Instytutów Stud. Zaawans.) i chciał po prostu wyeliminować rasy inne niż biała. Stwierdził, że Ziemia winna być zamieszkiwana w 85% przez rasę białą, a nie w 15%, jak jest obecnie. Wyraził on obawy, że wzrost “kolorowych” zagrozić może wyższości rasy anglosaskiej. Jego argumenty: “nie ma dość miejsca dla naszych małych przyjaciół – żółtych, czarnych i brązowych, to wszystko”. Wkrótce mianowano go na dyrektora OECD, czyli organizacji państw rozwiniętych!!!
Anna Kaczor napisała w “Nowej Solidarności” nr 3 ze stycznia 1994: ”Jest to otwarty apel o politykę ludobójstwa wobec ludzi o ciemniejszym kolorze skóry”. Ona również cytuje artykuł z 1974 r. zamieszczony przez “Kulturę Warszawską”, gdzie Denis Meadows, członek Klubu Rzymskiego, ujawnił, IŹ LUDNOŚĆ POLSKI POWINNA BYĆ OGRANICZONA MAKSYMALNIE DO 15 MILIONÓW!!!
Amerykańska Narodowa Rada Bezpieczeństwa przyjęła filozofię Klubu Rzymskiego i opublikowała w 1974 r. raport zatytuowany National Security Study Memorandum 200 (NSSM 200) z podwójnej inspiracji – pod nadzorem Henry Kissingera i jego partnera Brenta Scowcrowta. Przedstawiał on, iż wzrost demograficzny jest zagrożeniem Stanów Zjednoczonych w dziedzinach: bezpieczeństwa i zaopatrzenia w surowce. Oto prawdziwy powód, dlaczego trzeba ograniczyć populację ludności, dlaczego pomoc żywnościowa staje się orężem, aby wybierać, który naród ma prawo do istnienia, a który nie jest tego godny!... Pierwszym członkiem Komitetu Wykonawczego był ideolog komunistyczny, więziony przed wojną za działalność antypolską, po wojnie zasłużony “sowietyzator” Polski – Adam Schaff.
Ten raport przewidywał uzależnienie wszelkiej pomocy od zastosowania kontroli urodzin przez państwa korzystające z niej. Konferencja w Kairze, która odbyła się we wrześniu 1994, była widownią prób narzucenia polityki depopulacji, ale przeciwstawiła się temu ostra opozycja papieża Jana Pawła II i Instytutu Schillera. Walka trwa nadal.
Andrzej Leszek Szcześniak
Literatura:
1. Maciej Giertych “Nie przemogą. Antykościół. Antypolonizm. Masoneria”. Wrocław 1995,
2. Mathis Bortner “W drodze do upadku ekonomii światowej. Jak dobija się gospodarkę polską od1989 roku”, Nicea – Francja 1995,
3. Jan van Helsing “Geheim Gesselschaften und ihre Macht im 20 Jahrhundert”, Gran Canaria 1995,
4. William T. Still “Nowy porządek świata. Odwieczny plan tajnych towarzystw”, Poznań 1995.