Refleksja ta, jak najbardziej słuszna,
nieodparcie wraca do mnie w rocznice Wielkich Polskich Tragedii – powstań
narodowych, Katynia, Powstania Warszawskiego, komunistycznych zbrodni, choć
te ostatnie nie sposób obchodzić w jakiś jeden dzień. Jak się
nad tym zastanowić to z pewnością warto by było taki dzień
ustanowić, ku czci tym wszystkim, którzy oddali swe życie za Najjaśniejszą
w komunistycznych kazamatach. I choć najczęściej spotykali się
ze śmiercią w śmierdzących brudem piwnicach Urzędów
Bezpieczeństwa to ich ofiara niczym nie różniła się od
żołnierskiego umierania na polu bitwy.
Natomiast wracając do
koszmaru lasku katyńskiego, Starobielska, Miednoje, Charkowa, Kalinina i
wszędzie tam, gdzie na nieludzkiej ziemi rozlana została Polska krew
to do dziś słyszeć można pytanie: „jak to możliwe,
że brunatny nazizm został rozliczony w Norymberdze, ofiary godnie
uczczone a komunistyczny system, o stokroć okrutniejszy, który wymordował
kilkadziesiąt razy więcej ludzkich istnień nie został nawet
potępiony na świecie”. Ba, są organizacje, które do dziś
ściągają finansowe odszkodowania za zbrodnie hitlerowców a
czasem tu i ówdzie słyszy się o jakimś podejrzanym o
maltretowanie niewinnego 60 lat temu. Co prawda z tymi odszkodowaniami to bywa różnie,
jak się teraz okazuje to żąda się ich nawet od ofiar
hitleryzmu ale to już temat na inny felieton. Poza tym świat biznesu
ma swoje prawa, niekoniecznie zgodne z chrześcijańską moralnością.
No a co z odszkodowaniami za zbrodnie komunistów?. Ano, jak sądzę,
samo zadośćuczynienie, choćby ułamkowe nie jest jeszcze tak
wielkim problemem i gdyby tylko na tym miało się skończyć,
najprawdopodobniej już dawno by to zrobiono. Chodzi zatem o coś
znacznie więcej, jako, że rekompensata nieodłącznie
łączy się z przyznaniem do winy. A to z kolei wiąże się
z kilkoma pytaniami o przyczyny tragedii, o ludzi odpowiedzialnych, o anty–ludzkie
doktryny, o podstawy moralne i wreszcie najważniejsze – czy dzisiaj możemy
o tym mówić w czasie przeszłym czy wciąż teraźniejszym.
Jak myślę, odpowiedź
na to ostatnie pytanie udzieliła 6 marca 2006 rosyjska prokuratura,
odmawiając uznania Polaków bestialsko zamordowanych w Katyniu za ofiary
stalinowskich represji politycznych. Tym samym zrównała ich śmierć
ze zgonem jakiegoś Wańki, któremu po pijanemu inny Wańka poderżnął
gardło. Tyle tylko, że decyzję o masowym morderstwie Polaków
podjęto na posiedzeniu Biura Politycznego ZSRR i na zachowanym dokumencie
widnieją podpisy członków najwyższych władz Sowietów. No,
ale nie, rosyjski rząd idzie w zaparte i dalej upiera się, wbrew
oczywistej logice, przy swojej interpretacji zbrodni dając tym samym wyraźnie
do zrozumienia, że prawda o tamtych czasach nie może być dziś ujawniona i, jak się
znam na medycynie, mają nadzieję, że nigdy ujawniona nie będzie.
A
zatem zastanówmy się przez chwilę, skąd ta zaciekłość
w obronie Zła i totalna pogarda dla prawdy.
Komunizm
był i dalej jest najbardziej zbrodniczym system politycznych w historii
ludzkości. Zgodnie z danymi z „Czarnej księgi komunizmu” (praca
zbiorowa pod przewodnictwem Stephane Courtois) do tej pory wymordował ponad
100 milionów ludzkich istnień. I choć Polacy stanowią niewielki
odsetek wśród tych ofiar to dla naszej Ojczyzny była to strata
niepowetowana. A zatem gdzie, kiedy i w czyich głowach zrodziła się
ta szaleńczo zbrodnicza idea.
Z
tego co wiem, określenie „socjalizm” pojawiło się po raz
pierwszy na przełomie lat 30 i 40 XIX w. w Anglii. Tam też w 1864 roku
powstała pierwsza Międzynarodówka czyli związek robotników różnych
państw. Co ciekawe, teorie socjalistyczne propagowane były głównie
przez brytyjskich intelektualistów, skupionych w „Fabian Society”. Sama
nazwa „Fabian” została zaproponowana przez F. Podmore i miała
uczcić pamięć rzymskiego generała Quintus Fabius Maximus, który uważał, że najłatwiej
jest pokonać wroga w drodze wojny podjazdowej a nie otwartej bitwy. Nie od
rzeczy będzie tu przypomnienie, że do czołowych działaczy
„Fabian Society” należeli między innymi Bernard Shaw, H.G. Wells i
Eleanor Marx, najmłodsza córka Karla. Większość historyków
uważa również, że to towarzystwo odegrał znaczną rolę
w zainstalowaniu reżymu komunistycznego w Rosji. Wszak B. Shaw był
hucznie przyjmowany przez bolszewików w Rosji w 1931 roku, wtedy już
zlanej krwią milionów niewinnych ofiar.
Wiadomo też,
że Iluminat Marks w 1845 wraz z Engelsem zainstalowali się w Brukseli
gdzie rozpoczęli nader żywą propagandę komunistyczną.
Obaj zostali członkami tajnego „Bund der Gerechten”, który to
przygotował dla Marksa „Manifest komunistyczny”, po raz pierwszy
opublikowany w 1848 roku. Manifest zapowiadał nadejście komunizmu, co
miało być poprzedzone rewolucją w wyniku której ma runąć
dotychczasowy porządek światowy. Czyżby dlatego Bruksela dziś
jest stolicą Unii Europejskiej? A tak przy okazji, tezy o walce klas
przygotował niejaki Wiliam Weitling (1808 – 1871) a nie Marks. Ten
ostatni natomiast jest autorem pomysłu tzw. Rewolucji Permanentnej czyli
walki ze wszystkim co dobre, jasne i czyste ale bez określenia wyraźnego
celu co znaczyło, że nigdy się nie skończy. Później
Trocki (Lejba Bronstein) stał się gorącym zwolennikiem takiej
formy przemocy a dziś wojna z tzw. terrorem do złudzenia przypomina
zasady rewolucji permanentnej. Też nie ma jasno określonego
przeciwnika czy celu i, jak mawia mój koleś, znany cynik i prześmiewca
współczesnych tzw. autorytetów, właśnie o to chodzi.
Natomiast wracając
do początków ludobójczej idei komunizmu to każda próba wprowadzania jej siłą zawsze łączyła
się z mordowaniem arystokracji, księży katolickich i inteligencji
czyli naturalnej warstwy przywódczej każdego narodu. A ponieważ
warstwa ta jest stosunkowo nieliczna, zbrodnia na żywym ciele ludzkości
miała duże szanse powodzenia o czym najlepiej przekonała się
Rosja.
Niemniej, wracając
do pytań o komunizm a tym samym o próbę wyjaśnienia, dlaczego
ten najbardziej nieludzki system nie został do dziś osądzony,
warto przez chwilę skupić się na wydarzeniach związanych z
Lwem Trockim, który był postacią absolutnie kluczową w
bolszewickiej rewolucji. Jak sądzę, znacznie ważniejszą od
samego Lenina, który z kolei swą pozycję zawdzięczał przede
wszystkim sztabowi generalnemu Armii Niemieckiej.
Otóż
wiadomo, że Trocki 13 stycznia 1917 roku na pokładzie parowca
Monserrat przybył do Nowego Jorku. Wcześniej został wyrzucony z
Berlina, Francuzi też go nie chcieli a w Hiszpanii posiedział trochę
w wiezieniu ale za to w luksusowej celi z wykwintnym wyżywieniem,
specjalnie dla niego dostarczanym. Czego natomiast nie wiadomo to kto tego
zawodowego rewolucjonistę finansował. A były to sumy nie małe
bowiem Trocki podróżował z rodziną włącznie z
transportem do Ameryki. W Nowym Jorku rozpoczął pracę w szmatławcu
zatytułowanym „Nowy Mir” i w związku z tym oficjalnie otrzymywał
uposażenie w wysokości 12 dolarów na tydzień. Mieszkał
jednak w luksusowym apartamencie z lodówką i telefonem a poruszał się
po mieście w limuzynie z szoferem. Po trzech miesiącach, 26 marca 1917
roku Trocki opuścił Stany Zjednoczone na pokładzie statku
Kristianiafjord wraz z grupą 265 zawodowych rewolucjonistów. Statek był
wyładowany nowoczesną bronią i amunicją, co wtedy musiało
kosztować ogromne pieniądze. Poza tym sam Trocki, który nawet nie
ukrywał swych celów i przeznaczenia broni, wyposażony został, w
wyniku interwencji prezydenta USA Woodrow Wilsona, w amerykański paszport
wraz z brytyjską wizą tranzytową i wizą wjazdową do
Rosji. 3 kwietnia 1917 roku, po zawinięciu Kristianiafjord do Halifaxu,
Kanadyjczycy aresztowali Trockiego bowiem ten nigdy nie ukrywał, że
obali legalny rząd w Rosji i zawrze pokój z Niemcami co niezupełnie
było zgodne z celem rządu kanadyjskiego, w tym czasie będącym
w stanie wojny z Niemcami. Rząd amerykański natychmiast rozpoczął
naciski w celu uwolnienia zawodowych rewolucjonistów a wtórował im mason
Robert M. Coulter, który od 1897 roku był ministrem poczty kanadyjskiej.
Nie od rzeczy będzie
tu także przypomnienie, że Trocki wwiózł do Rosji, na użytek
bestialskiej rewolucji, znaczne sumy pieniędzy oraz złoto. I tak,
nawet na łożu śmierci, niejaki Jakub Hirsch Schiff, jeden z
najbogatszych bankierów amerykańskich, poruszający się w kręgu
Warburgów i Rothschildów, chwalił się, że sfinansował
bolszewicką rewolucję. Według dostępnych danych,
najprawdopodobniej chodziło o 20 milionów dolarów w złocie, co wtedy
było wręcz niebotyczną sumą. Poza tym wiadomo, że
Trocki otrzymał 500 tysięcy funtów od niejakiej madame Fels, z domu
Rothschild, żony znanego producenta mydła, miliardera i lidera ruchu
komunistycznego w USA, Józefa Felsa. Później, na pamiątkę tego
wsparcia, syn Felsów był gorąco przyjmowany w Związku Radzieckim
w latach 1931 - 32. Dalej, już w czasie zwyrodniałej rewolucji, pieniądze
z USA przekazywane były bolszewikom poprzez bank Nya Banken ze Sztokholmu.
I już na koniec wyjaśnień, dlaczego komunizm do tej pory
nie został rozliczony, warto przypomnieć, co napisał Juri Lina
w książce „Pod znakiem Skorpiona” (Under the sign of the
Scorpion – The rise and fall of the Soviet Empire). Otóż twierdzi
on, że tak Trocki jak Lenin, obaj byli wysokimi członkami Illuminatich,
ściśle związanych z międzynarodowym
ruchem masońskim. Ten sam Lina wyjaśnia również, że choć
imperium sowieckie zostało rozwiązane, to na jego miejsce powołano
znacznie większe ciało – Unię Europejską.
Tak więc, jak myślę, jasnym jest dlaczego Hpllywood
nigdy nie nakręcił filmu o największej
tragedii białego człowieka – komunistycznej rzeźni chrześcijańskiej
cywilizacji.
Zbyszek
Koreywo