Rodowód.
Ostatnio, to znaczy w marcu roku pańskiego 2006, w rozmowach ze znajomymi, kilkakrotnie przewinął się temat rodowodu homo sapiens a w szczególności białych ludzi. Zabawnie też czasem było, kiedy ten i ów na sam dźwięk wyrazów „biali ludzie” rozglądnął się dookoła żeby sprawdzić czy nie ma w pobliżu jakichś politycznie poprawnych nadgorliwców. Ot, do czego doszliśmy a właściwie do czego się stoczyliśmy. Niemniej temat jest ważny i warty refleksji tym bardziej, że podręczniki historii z jakiegoś powodu unikają tematu. Jak się nad tym zastanowić to media też ale to już łatwiej wytłumaczyć. A zatem skąd my, biali ludzie z Europy, wyszliśmy, kiedy i jak dużo nas było.
Jak sądzę, wypadałoby zacząć od
tego, że pojęcie „biali ludzie” określa człowieczą
rasę. Jak wszyscy wiedzą, na świecie są trzy rasy: biała,
czarna i żółta. Zaś sama rasa znaczy:
grupa
osobników odznaczająca się swoistymi, dziedzicznymi cechami,
zakodowanymi genetycznie. I doprawdy niekoniecznie trzeba być hitlerowcem
czy też uważać się za „nadczłowieka” aby starać
się poznać prawdę o ludzkich rasach. Co prawda dzisiejsi rządcy
naszego świata są nad wyraz drażliwi w tym temacie ale w rzeczy
samej równie dobrze można by było być przewrażliwionym, na
przykład, na temat pór roku. Wiadomo, że są i to, że komuś,
z jakiegoś powodu, niewygodnie o tym rozmawiać to jeszcze nie świadczy,
że polityczna poprawność ma wpływ na obroty kuli ziemskiej.
Tak
więc nauka mówi nam, że pierwszą postacią człeko–podobną
był „Homo Erectus”, jako, że poruszał się na dwóch
nogach a nie czterech i występował w niemalże wszystkich
regionach świata około dwa miliony lat temu. Warto tu, niejako na
marginesie odnotować, że zwolennicy teorii Darwina tzn. ewolucjoniści,
z lubością oddają się rozważaniom, że nie tylko człowiek
wywodzi się od małpy ale w ogóle życie jest dziełem
przypadku. Zdaje się, że swego czasu naukowcy Sowieckiego Sojuza
zanotowali na tym polu wybitne osiągnięcia. W rzeczywistości nikt,
nigdzie i nigdy tego naukowo nie udowodnił. Co natomiast wiadomo, to to,
że wraz z pojawieniem się człowieka Neandertalskiego, Homo
Erectus odszedł bezpowrotnie w niepamięć i nie ulega wątpliwości,
że stało się tak w wyniku konfliktu pomiędzy tymi dwoma
gatunkami. I znowu, znakomita większość encyklopedii angielsko i
polskojęzycznych informuje nas, że Neandertalczyk był naszym
pradziadkiem. Tyle tylko, że magazyn naukowy „Natura” opublikował
w marcu 2000 roku prace badawcze Uniwersytetu z Glasgow, które, na podstawie
badań struktury DNA, całkowicie wykluczyły Neandertalczyka jako
naszego przodka. Poza tym małpolud Neandertalski przez długi czas
egzystował równolegle z Homo Sapiens (człowiek rozumny) aż
do czasu, kiedy konkurencja o źródła żywności okazała
się dla niego fatalna w skutkach.
Tak więc, na początku dziejów białego człowieka czyli około 40 000 lat temu (człowiek z Cro-Magnon) , w epoce „Kamienia Łupanego” biali ludzie w Europie dzielili się na trzy podstawowe grupy: Protonordycką, Alpejską oraz Śródziemnomorską. Warto też od razu dodać, że określenia te niewiele mają do czynienia z obszarami geograficznymi, jako że każda z tych grup odgrywała znaczna rolę wszędzie tam, gdzie tylko dotarła. A osiągnięcia tych naszych przodków były niemałe bowiem to im zawdzięczamy początki uprawy ziemi, hodowli zwierząt, pierwsze wielkie struktury kamienne (megality), początki grodów, łuk i strzały, instrumenty muzyczne, wypalane naczynia a nawet pierwsze formy pisma. Malowidła w grotach, tak świetnie zachowane do dzisiejszych czasów, świadczą o pełnym rozwoju intelektualnym naszych przodków. I co ciekawe, wielkie konstrukcje kamienne w Europie, nawet dziś niesłychanie trudne do odtworzenia, budowane były na długo przed osiągnięciami architektonicznymi Egiptu. Na przykład Stonehenge w Wiltshire, Anglia – pierwszy etap budowy zakończył się około 1000 lat przed pierwszymi piramidami na Bliskim Wschodzie. Zaś skoro już mowa o tym terenie, tzn. Bliskim Wschodzie, to właśnie nasi przodkowie, biali ludzie, głównie z grupy Śródziemnomorskiej, budowali zręby starożytnego Egiptu. Semici czyli między innymi Arabowie, w tamtym czasie w ogóle nie zamieszkiwali obszarów znanych dziś jako Egipt.
Tak więc nasi protoplasci z tzw. „Starej Cywilizacji Europy”, przygotowali na następne tysiąclecia solidną bazę. Szczytowymi osiągnięciami mogli pochwalić się Śródziemnomorzanie z Krety, którzy wykreowali cywilizację Minojską. Była to świetnie zorganizowana społeczność na tyle silna w swoim obszarze, że Knossos, stolica państwa w ogóle nie posiadała murów obronnych. Tam też po raz pierwszy archeolodzy odkryli sanitariaty z bieżącą wodą.
Innym, równie starym dziedzictwem kulturowym mogli pochwalić się Etruskowie, którzy tworzyli zręby cywilizacji romańskiej. Był to lud osiadły na terenach dzisiejszych Włoch na tyle rozwinięty kulturowo i militarnie, że trzeba było całej potęgi starożytnego Rzymu, by ich pokonać. Niemniej wpływ Etrusków na Rzymian był ogromny i dziś bez przesady możemy mówić o nich jako o naszych cywilizacyjnych praprzodkach.
Taki
stan rzeczy utrzymywał się przez tysiące lat aż do czasu,
kiedy na tereny dzisiejszej Europy, Bliskiego i Dalekiego Wschodu oraz Afryki
rozlała się fala ludów aktualnie znanych jako „Indoeuropejczycy”.
Wyszli oni z terenów dzisiejszej południowej Rosji, z okolic morza
Czarnego i gór Kaukazu (obecnie techniczna nazwa białego człowieka w
języku angielskim brzmi „Caucasian”). Dziś klasyfikujemy tych
ludzi jako rasę Nordyjską.
Co
spowodowało tę wielką wędrówkę ludów, rozpoczętą
około roku 5000 BC – historycy do dziś nie są pewni. Co
natomiast wiadomo na pewno to to, że około roku 5600 BC (późna
epoka plejstocenu) wody w morzach i oceanach podniosły się około
100 m, w wyniku topnienia ogromnych połaci lodowych. Najprawdopodobniej
rosnący poziom wody w końcu przerwał się w wąskim
gardle Bosforu i tak połączyło się morze Śródziemnomorskie
z morzem Czarnym, przy okazji zatapiając okoliczne tereny, co odpowiada
biblijnemu okresowi potopu. Poza tym, jak sądzę, mogło też
robić się za ciasno tym naszym bezpośrednim przodkom na terenach,
które ówcześnie zajmowali.
Tak
czy inaczej, mając już do dyspozycji konia jako wierzchowca oraz
zwierzę pociągowe, na podbój świata wyruszyły cztery
wielkie szczepy nordyjskie: Celtowie, Germanie, Bałtowie oraz Słowianie.
Fala
za falą, przez okres prawie 6000 lat Indoeuropejczycy powoli doszli do
Atlantyku, okupując nowe ziemie. Celtowie zaszli najdalej bowiem
przeprawili się przez kanał La Manche i opanowali wyspy Brytyjskie.
Przeszli również przez Pireneje i zajęli półwysep Iberyjski a
po drodze usadowili się w dzisiejszej Francji, Włoszech oraz Grecji.
Germanie opanowali Skandynawię i północną Europę. Bałtowie
zajęli tereny dzisiejszej Łotwy i Estonii. Słowianie zaś
podbili tereny dzisiejszej Europy środkowej oraz Ukrainę. Wszędzie
tam, gdzie docierały ludy Indoeuropejskie ginęła kultura
Staro-Europejska i rodziła się nowa, wynikła z połączenia
tych dwóch cywilizacji.
Nie
od rzeczy będzie także tu przypomnienie, iż genetycznie rzecz
biorąc, biali ludzie z grup Protonordyckich, Śródziemnomorskich oraz
Alpejskich wywodzili się z tego samego pnia co Indoeuropejczycy. Stąd
nasza genetyczna tożsamość. Inaczej było w Azji i Afryce –
Tocharianie, nordyjskie plemię, doszło aż do dzisiejszych Chin.
Aryanie opanowali tereny dzisiejszego Afganistanu a Indo-Aryanie północną
część Indii. Stąd do dziś spotkać można błękitnookich
Afgańczyków, Palestyńczyków lub Hindusów. Niemniej są to wyjątki
bowiem rasa nordycka na tamtych terenach zmieszała się z rodzimymi
mieszkańcami, którzy byli znacznie liczniejsi.
W
wyniku podboju Europy przez przybyszów z basenu morza Czarnego wytworzyły
się dwie Wielkie Cywilizacje, bez których dzisiejszy świat by nie
istniał. Była to kultura Staro-Grecka oraz Romańska, obie zawdzięczamy
w dużej mierze Celtom – ale to już temat na inny felieton.
Zbyszek
Koreywo