Starożytna
Grecja.
Europa, podobnie jak Bliski Wschód, przed napływem ogromnej fali Indoeuropejczyków, zamieszkana była przez oryginalnych mieszkańców – Protonordyków, Śródziemnomorzan oraz Alpejczyków. Były to plemiona genetycznie tożsame z przybyszami z gór Kaukazu, głównie charakteryzujące się białym kolorem skóry oraz dużą ciekawością intelektualną co pozwalało im tworzyć własne, daleko zaawansowane dziedzictwa kulturowe.
Tak też i było na terenach znanych nam dzisiaj jako półwysep Bałkański wraz z przyległościami a więc przede wszystkim ogromnym mnóstwem wysp. Na jednej z nich, Krecie, przez prawie 600 lat kwitła wspaniała cywilizacja, którą dziś nazywamy minojską lub kreteńską. Miarą tej kultury może być z powodzeniem pałac królewski Minosa, w Knossos z 1400 bogato zdobionych pomieszczeń, kanalizacją, brukowanymi drogami ale bez murów obronnych, co najlepiej świadczy o potędze tego kraju. Według starych wierzeń greckich to właśnie tu, na Krecie, miał się urodzić Zeus, bóg wszystkich bogów. Jednakże, z powodów do dziś nie wyjaśnionych do końca, ta świetna kultura nagle zniknęła z powierzchni ziemi około roku 1450 p.n.e. Nie wykluczone, że kataklizm w postaci trzęsienia ziemi lub wielkiego wybuchu wulkanu zakończył tak dobrze zapowiadającą się cywilizację.
Niemniej, na początku III tysiąclecia p.n.e. na terenie półwyspu bałkańskiego pojawili się pierwsi Indoeuropejczycy. Pierwsze kontakty były wrogie – z jednej strony pierwotni mieszkańcy broniący swej ziemi a z drugiej przybysze, szukający swego miejsca na tej ziemi. Niemniej nie trwało długo, kiedy obie strony zaczęły dochodzić do porozumienia, co tylko dobrze świadczy o zdolnościach intelektualnych naszych przodków. Przybysze ze wschodu zwali siebie Achajami oraz Jonami i w wyniku zawartego porozumienia z autochtonami a więc współpracy zamiast masowych mordów, powstała znacząca kultura mykeńska.
Bodajże najgłośniejszym władcą Achajów był Agamemnon, oczywiście dzięki epopei Homera – Iliada. I co ciekawe, do dziś trwają spory pomiędzy historykami kim tak naprawdę byli Trojanie. Część znawców twierdzi, że było to jedno z plemion greckich ale są też zwolennicy teorii, iż byli to Hetyci, odłam Indoeuropejskich plemion, okupujący Bliski Wschód. Ostatnio ta ostatnia hipoteza zyskuje sobie coraz więcej sojuszników tym bardziej, że inskrypcje hetyckie wspominają o zamożnym królestwie Wilusa, leżącym na zachód od ich stolicy. Zdaniem prof. Latacza ze szwajcarskiego uniwersytetu w Bazylei, mieszkańcy Grecji zwali najpewniej Troję Wilios, a zmiany w języku greckim doprowadziły do jej przekształcenia w używane przez żyjącego w VIII w. p.n.e. Homera Ilios i Ilion.
Świetność kultury mykeńskiej została
przerwana przez jeszcze inny szczep Indoeuropejski – Dorów, znanych nam
dzisiaj lepiej jako Spartanie.
Rezultatem upadku
kultury mykeńskiej były poważne zmiany w rozmieszczeniu
poszczególnych plemion na terenie Grecji (1200-1000 p.n.e.). Grecy władający
dialektem określanym jako północno-zachodni osiedlili się w Epirze,
Etolii i Akarnanii. Dorowie drogą morską dotarli do Krety i południowo-zachodniej
części Azji Mniejszej, lądową zaś - na Peloponez.
Achajowie zajęli Tessalię, Beocję i Eolię, natomiast
Attyka, Eubea i Cyklady pozostały - jak przed okresem wędrówek -
w rękach Jonów. Wedle jednej z hipotez najeźdźcy
zawdzięczali swą przewagę militarną nowej taktyce polegającej
na użyciu uzbrojonej w broń z żelaza jazdy, stawiającej
z powodzeniem czoło wojskom wyposażonym w rydwany bojowe i uzbrojenie
z brązu.
Po zakończeniu tego trudnego dla starożytnych
Greków okresu, nastąpił czas wielkiego rozwoju intelektualnego. Pismo, bazujące na przejętym od Fenicjan alfabecie, zostało
rozwinięte przez dodanie samogłosek, co w rezultacie doprowadziło
do powstania pierwszego pisma czysto fonicznego. Zaczęły się także
tworzyć zręby wspólnoty religijnej i związane z tym pan helleńskie
igrzyska (najsłynniejsze to te z Olimpii na cześć Zeusa, choć
były też igrzyska w Nemei, Argolidzie, pytyjskie w Delfach na cześć
Apollina oraz istmijskie na cześć Posejdona).
Systemy polityczne, ze zboru wojowników oscylowały w
kierunku przejmowania władzy przez arystokrację ale w Atenach narodził
się nowy porządek, znany nam dzisiaj jako „demokracja”. Swego
czasu pisałem o tym szerzej a zatem dziś tylko krótkie przypomnienie.
Ojcem tzw. „demokracji doskonałej” był Solon a udoskonalił ją
Klejstenes (reformy z lat 508/507
p.n.e.) oraz Perykles. Nie od rzeczy będzie tu także przypomnienie, iż
pomimo pewnych zalet systemu demokratycznego, w sytuacjach kryzysowych był
on kompletnie bezużyteczny. Ponadto otwierał on na oścież
bramy dla wszelkiego rodzaju hołoty, która posługując się
szczytnymi hasłami, bałamuciła prosty lud, ciągnąc z
tego tytułu nie tylko niebotyczne zyski ale także i absolutna władzę.
Z tego zresztą powodu system demokratyczny został w XIX wieku
odkurzony i wprowadzony w życie w naszym świecie ale to już temat
na inne felietony.
Natomiast wracając do starożytnej Grecji, to w połowie V w p.n.e. zawisło nad tym regionem śmiertelne niebezpieczeństwo w postaci niepokonanej, jak dotąd, armii perskiej. Swoja drogą ciekawostką jest, iż Persowie finansowali swoje rozległe wojny drogą pobierania surowych danin od podbitych krajów. Innymi słowy pokonani musieli płacić za swe porażki co, jak się nad tym zastanowić, ma ręce i nogi. Od razu też ciśnie się do głowy porównanie z Polską Anno Domini 2006 ale to też zupełnie inny wątek.
Tak więc kiedy Persji zachciało się nowych
zdobyczy, niejako przy okazji dokonali sztuki, której nikomu przedtem się
nie udało w postaci zjednoczenia greckich szczepów w jedną armię,
pod jednym dowództwem. W rezultacie wielkich bitew pod Maratonem, Termopilami,
morskich zmagań pod Salaminą i mnóstwem innych potyczek Persja raz i
na zawsze została odepchnięta od Morza Śródziemnomorskiego.
Niestety, triumf naszych praojców nie trwał zbyt długo – w wyniku
wojny z Persami, na półwyspie bałkańskim na czoło wysunęły
się dwa państwa – polis: Sparta i Ateny. Nieszczęście
polegało na tym, iż żadne z nich nie było skłonne do
kompromisu w związku z czym otworzył się ostatni rozdział w
wielkiej książce świetności starożytnej Grecji zatytułowany:
„bratobójcza wojna peloponeska”. Wkrótce bohaterska Sparta upadła tak
nisko, iż w walce z Atenami sprzymierzyła się z niedawnym wrogiem,
Persją. Trzeba jednakże zaznaczyć, iż to Ateny w znacznym
stopniu odpowiedzialne były za bratobójcze waśnie, głównie
poprzez złą i opartą na chciwości politykę w „Związku
Morskim”. Jednym słowem, demokratyczne Ateny za wszelka cenę dążyły
do hegemonistycznej władzy nad innymi polis. Skończyło się
na tym, że król Sparty, Lysander podbił Ateny ale tak naprawdę
było to zwycięstwo jak najbardziej Pyrrusowe. Wyniszczona bratobójczą
wojną Grecja stała się łatwym
łupem Macedończyków po przegranej bitwie pod Cheroneą w
338 roku p.n.e. Od tego też czasu ta świetna cywilizacja odeszła
w mrok dziejów a samo państwo już nigdy nie odzyskało większego
znaczenia.
Ciekawostką
jest natomiast fakt, iż większość ze wspaniałych
naukowców i filozofów greckich tworzyło swe wiekopomne dzieła w
ostatnim okresie chwały greckich państewek – polis.
Niewątpliwie
za ojca filozofii trzeba uznać Talesa z Miletu (ok.627 – ok. 546
p.n.e.), który zastanawiał się,
miedzy innymi, z czego jest stworzony wszechświat. Doszedł do wniosku,
że początkiem wszystkiego musiała być woda i nawet dzisiaj
trudno się z nim sprzeczać. Poza tym miarą intelektualnych zdolności
Talesa może być i to, iż trafnie przewidział zaćmienie
słońca a więc musiał rozumieć system planetarny (co
prawda do dzisiaj niewyjaśnioną zagadką jest jak to możliwe,
kiedy starożytni Grecy nie wiedzieli, iż ziemia ma kształt
kulisty). Z kolei Demokryt (460
– 370 p.n.e.) doszedł do wniosku że zmiany zachodzące w
przyrodzie nie mogą być powodowane tym, że coś naprawdę
się zmienia. Dlatego uznał, że wszystko musi być zbudowane z
małych, niewidocznych cząsteczek – cegiełek, z których każda
jest wieczna i niezmienna. Te najmniejsze cząsteczki Demokryt nazwał
atomami.
Natomiast Sokrates głosił istnienie
obiektywnej i powszechnie obowiązującej prawdy. Twierdził, ze
niemożliwe jest moralne postępowanie bez uzyskania wiedzy o tym, co
dobre i złe, moralne i niemoralne.
Być może właśnie dlatego siedemdziesięcioletniego
Sokratesa posądzono o bezbożność i demoralizowanie młodzieży,
po czym skazano na śmierć przez wypicie trucizny – cykuty.
Dalej Platon, który właściwie nazywał się
Arystokles, był uczniem Sokratesa.
Podstawą jego systemu filozoficznego była teoria idei (jednym
prawdziwym bytem są idee, a świat jest tylko ich odbiciem) oraz
wynikający z niej dualizm świata (idealnego - niedostępnego zmysłom
i materialnego – zmysłowego). Stworzył on także teorię idealnego ustroju państwowego
- państwa o charakterze totalitarnym, wyznaczającego ścisłe
funkcje społeczne poszczególnych obywateli. Postulował ich podział
na trzy podstawowe grupy: mędrcy (kierowanie państwem), żołnierze
(obrona), rzemieślnicy (wytwarzanie dóbr).
I ostatni z
Wielkich, Arystoteles aczkolwiek przez 20 lat uczeń Platona, odrzucił
platońską naukę o ideach i stworzył własną doktrynę
filozoficzną. Głównie interesowała go filozofia
bytu. Między innymi opracował teorię materii i formy, sformułował
klasyczną definicję prawdy. Położył podwaliny pod rozwój
większości wyodrębniających się wówczas z filozofii
dyscyplin szczegółowych, zwłaszcza logiki, biologii, psychologii. Był
pierwszym myślicielem starożytnym, który opierał się na
materiale doświadczalnym.
Tak więc nie ulega najmniejszej wątpliwości,
że chwałę i prestiż starożytna Grecja zawdzięcza
przede wszystkim tym mądrym mężom wraz z plejadą genialnych
rzeźbiarzy i architektów. Ze zmagań militarnych zapewne najbardziej
znane są Termopile i król Leonidas aczkolwiek była to dla Greków
bitwa przegrana. Nie podlega też dyskusji fakt ogromnego wpływu
dziedzictwa kulturowego Grecji na formowanie się cywilizacji rzymskiej i stąd
jej przenikanie do naszych czasów, kultury białego człowieka,
budowanej w Europie. I jeśli jeszcze coś możemy wynieść
z lekcji o starożytnej Grecji to z pewnością to, iż obie
Wojny Światowe w Europie znaczyły dla nas dokładnie to samo, co
wojna peloponeska. Jak zawsze „siły
potężne aczkolwiek totalnie amoralne” dobrze wiedziały
co robią a narody europejskie, odpowiedzialne za wzniesienie cywilizacji na
nowe wyżyny, przegrały w prostej grze.
Zbyszek Koreywo

Ruiny pałacu Minosa w Knossos