Augusto U. Pinochet

 

Ostatnio przez wszystkie możliwe media nieustannie przewija się sprawa generała Chilijskiego, Augusta Pinocheta. Mówiąc o nim telewizja, radio i prasa zwykle starają się przemycić takie małe epitety jak tyran, gwałciciel praw i swobód obywatelskich, krew na rękach, zawsze jest też junta wojskowa itd. Przez jakiś czas informacje te nie znikały z czołówek gazet oraz pierwszych doniesień w dziennikach radiowych i telewizyjnych. I rzecz niesłychanie ciekawa, pomimo tak zwanej niezależności prasy oraz innych mediów, ton wypowiedzi był zawsze taki sam. Identyczny we wszystkich gazetach, na wszystkich programach radia i telewizji. No, wygląda na to, ze ktoś gdzieś określił właściwy kierunek a reszta tzw. politycznych komentatorów posłusznie pisze i gada co im kazali. No, dobrze, powie ktoś, my to dobrze znamy z czasów komunistycznego zamordyzmu, ale przecież tu, w Australii żyjemy w wolnym, demokratycznym kraju, gdzie każdy ma prawo do własnych a nie cudzych poglądów politycznych. Zaraz, zaraz, ja na to odpowiem, a mnie za co z radia etnicznego, 6EBA - FM wyrzucili na ponad rok, jak nie za wygłaszanie własnych opinii na temat ustroju komunistycznego. I założę się z każdym o wszystkie moje pieniądze, iż gdybym wyrażał się wtedy źle o ustroju nazistowskim a nie komunistycznym, nikomu do głowy by nie przyszło by mi kneblem gębę zatykać. Ot, taka ciekawostka, a przecież hitlerowcy, choć rządzili przy pomocy straszliwego terroru, do pięt komunistom nie dorastali. Ci to bowiem są odpowiedzialni za śmierć dziesiątków milionów ludzkich istnień a prawdopodobnie ponad 100 milionów, jeśli wliczyć w to Chiny. Tak więc taka ciekawostka spać mi po nocach nie daje – o małym bandycie wolno mówić i pisać tylko źle a o dużym bandycie - źle mówić nie można, za to jakby ktoś chciał napisać poemat pochwalny, to i owszem, proszę bardzo. No a teraz spróbujcie napisać poemat pochwalny na temat Hitlera i gdzieś go ogłosić, no to by się zrobiła awantura nie z tej ziemi.

A wracając do generała Augusta Pinocheta, to w moim pojęciu, obronił on swój kraj przed straszliwym terrorem komunistycznym, zresztą przy pomocy CIA, czyli Central Intelligence Agency. Na argument, że zostało zamordowanych około 3500 osób odpowiadam: każdy ma prawo do samoobrony, a jeśli w jej egzekwowaniu ktoś poniesie śmierć, to trudno, tak musi być. Dokładnie tak samo każdy ma prawo zdzielić w łeb bandytę, jeśli próbuje się wam włamać do domu. Szczególnie jeśli nie tylko po by was okraść z dóbr materialnych ale zabrać także I dusze. Za to w nagrodę 1 maja każdego roku musielibyście maszerować przed nim udając, ze mu dziękujecie za wszystko, co dla was zrobił. Poza tym, w Sowietach, w czasach rządów wujka Stalina, co to ponoć usta miał słodsze od malin, mordowano dziennie 60 000 totalnie niewinnych ofiar. Taki był komunizm a właściwie taki jeszcze jest. Salvatore Allende chciał takiego komunizmu dla Chile.

Tak wiec generał Pinochet w moim przekonaniu to chilijski patriota, który obronił swój kraj przed narodowa tragedia. Obronił przed śmiercią wielu, wielu ludzi bowiem nie ma powodu by uważać, ze komuniści w Chile zachowywali by sie inaczej niż w Sowietach, Polsce, Czechosłowacji, Węgrzech, Rumunii, Albanii, Chinach itd. Obronił wolność i niezawisłość Chile w związku z czym jest to teraz kraj o dynamicznym rozwoju gospodarczym. Daleko w przedzie od innych krajów tego regionu geograficznego nie mówiąc o takich kolosach światowego komunizmu jak Północna Korea czy Kuba. I za to mu wieczna cześć i chwała. Przynajmniej jednemu udało się przegonić komunistyczna hałastrę.

Tylko dlaczego, pomimo tak oczywistych zasług, jest tak bardzo znienawidzony przez cala prasę światowa. Prasę niby niezależna, wolna, nieskrępowana itd. Czyżby, drodzy państwo? Wprawdzie w Australii nie ma ulicy Mysiej z jej niezapomnianym Urzędem Kontroli Prasy, Radia, Telewizji i Widowisk ale ja myślę, ze ta ulica Mysia dobrze funkcjonuje w głowach tzw. komentatorów politycznych. Pamiętam, w 1998 roku wybrałem się na spotkanie z panią Pauline Hanson (wtedy szefowa One Nation – prawicowa australijska partia polityczna) aby na własne oczy się przekonać, czy ten diabeł naprawdę taki straszny. Okazało się, ze nie taki straszny, tylko z taką odwagą cywilna, jakiej nie sposób znaleźć u wszystkich innych polityków razem do kupy wziętych.

Ale najzabawniej zachowała się nasza kochana telewizja i to wszystkie stacje bez wyjątku. Otóż, jak zawsze, na spotkanie z panią Hanson wprosiła się hałaśliwa banda, której jedynym celem było obrzucanie właściwych uczestników spotkania wulgarnymi epitetami. Próbowano tez nas opluć oraz obiecywano połamać to I owo. Razem tych rycerzy Politycznej Poprawności było coś ze 100 a może 120 I to obojga płci. Natomiast zwolenników pani Hanson było około 2500 – 3000 i też obojga płci. No, w każdym bądź razie pokaźnych rozmiarów hala sportowa wypełniona po brzegi. Wieczorem, już po wszystkim ale bez połamanych kości, zasiadłem przed telewizorem, tuląc w sercu cicha nadzieje, że może rozpoznam swoją gębę na ekranie. Byłoby co potem opowiadać wnukom. Ale gdzie tam – kamera uporczywie “jechała” po Politycznie Poprawnych chuliganach od lewa do prawa a potem “apiać” od prawa do lewa tak, ze gdybym tam nie był, to bym myślał, ze jest ich tysiące. Natomiast co do właściwych uczestników spotkania to pokazano na zewnątrz budynku tylko starszego pana o kulach - z trudem posuwającego się do przodu, wśród wrzasków i gróźb hałastry. Niby, że na spotkania z Pauline Hanson przychodzą tylko nieliczni inwalidzi i to w dodatku w mocno zaawansowanym wieku.

Podejrzewam, ze podobnie się rzecz ma z przeciwnikami i zwolennikami generała Pinocheta. Ujęcia z Londynu pokazywały pełne ekrany rozwrzeszczanych przeciwników, choć czegoś brak mi było szerszych ujęć, natomiast zwolenników generała zwykle pokazywano dwóch. A ja wiem, że w Chile odprawiane są msze święte za zdrowie pana Augusta w których biorą udział setki tysięcy ludzi. A ile osób by przyszło na msze za zdrowie jakiegokolwiek naszego polityka tu w Australii? Pewnie nawet Politycznie Poprawnych rycerzy by zabrakło co może i dobrze, bo po co w kościele wulgarne wrzaski, plucie i obraźliwe pokazywane palce.

Ja osobiście nie mam problemu z ludźmi o innych zapatrywaniach politycznych I szanuje każdy punkt widzenia o ile jest on prezentowany w sposób cywilizowany. Rzecz w tym, ze są wśród nas ludzie, którzy nie mając wystarczających argumentów politycznych lub bez logicznych podstaw popierających ich punkt widzenia, uciekają się do gróźb, obraźliwych gestów itd. Nie byłoby w tym nic wielkiego, bo w końcu nie ma ich tak wiele, gdyby nie sposób w jaki te sprawy są prezentowane w środkach masowego przekazu.

Natomiast co do rządu Jej Królewskiej Mości, to w moim mniemaniu aresztowanie generała Augusta Pinocheta nie ma żadnych podstaw prawnych. Choć z drugiej strony nie jest to pierwsze świństwo, na jakie sobie ten rząd pozwala. Cos na ten temat mogą powiedzieć Chorwaci, kobiety I dzieci kozaków, walczących z armia sowiecka a I my, Polacy tez moglibyśmy co nieco dorzucić. Tylko czy trzeba się ciągle grzebać w śmietniku historii poszukując śladów krwi? Myślę, ze tak. W imię lepszej przyszłości trzeba pamiętać przeszłość tym bardziej, ze żyjemy w świecie, w którym wystarczy brak aktywności ze strony uczciwych ludzi by zatriumfowało zło.

Zbyszek Koreywo

 Wróć do spisu treści