Gdzie jest "Dirty Harry"? (1)

Gdyby ktoś w środku nocy raptem zadał mi pytanie: “Jaki jest najważniejszy element cywilizacji?” – bez wahania bym odpowiedział: Prawo. Prawo w sensie zapisu regulującego nasze zachowania publiczne a także niektóre prywatne. Ten sam zapis jednocześnie musi określać kary, jakie mogą nas spotkać o ile nie będziemy przestrzegać prawa. I właśnie to a nie rewolucja techniczna z jej milionami błyszczących zabawek, jakieś tam samochody, komputery, podróże międzyplanetarne itd. czyni z nas społeczeństwo bardziej lub mniej cywilizowane. I nawet wspaniały dorobek literacki czy artystyczny nie czyni z nas ludzi bardziej cywilizowanych, jeśli brak prawa. Jakież to bowiem miało by znaczenie, gdyby byle bandzior mógł nas pobić we własnym domu, silniejszy mógł bezkarnie zabrać chleb słabszemu czy jakiś gang mógł kompletnie ignorować zasady współżycia międzyludzkiego. Tak więc bez prawa i jego stróżów, bylibyśmy po prostu pre-historycznymi dzikusami, zdanymi całkowicie na łaske silniejszych, choć nie koniecznie mądrzejszych osobników. I właśnie fakt, że siła fizyczna nie zawsze idzie w parze z potęgą intelektualną, zapewne leżał u podstaw budowy pierwszego kodeksu karnego. Jak wszyscy wiedzą, ale jeszcze raz przypomnę, nasze prawo w Australii w dużym stopniu opiera się na prawie rzymskim a juz szczególnie stosunki własnościowe mają mu wiele do zawdzięczenia.

Przyjmując taki punkt widzenia na cywilizację okazuje się, że w Australii Perth jest na szarym końcu pod względem przestrzegania prawa a co za tym idzie jesteśmy liderami pod względem braku cywilizacji.

Stwierdziwszy ten oczywisty fakt pora w końcu zastanowić się nad przyczynami tego smutnego stanu rzeczy. Pora zastanowić się, dlaczego wyjeżdżajac na urlop dokładamy tyle starań żeby ukryć nasz wyjazd, by przypadkiem złodzieje nie dowiedzieli się, że dom będzie pusty. Dlaczego musimy płacić coraz to wyższe składki ubezpieczeniowe za nasze mienie? Dlaczego strasi ludzie żyją w ciągłej obawie, ze ktoś może wtargnąć do ich własnego domu i nie tylko zabrać im dobytek ale także pobić do nieprzytomności? Dlaczego nikt rozsądny nie pozwala córce na wieczorne spacery? Dlaczego ludzie operujacy usługowe interesy otwarte do późnej nocy żyją w ciągłym strachu przed nieznanym? Dlaczego to nieznane w ogóle istnieje?

Od czasu do czasu pytania te pojawiają się na ekranach naszych telewizorów, w radiu lub prasie. Odpowiedź jest z reguły stereotypowa – mianowicie brak pieniędzy na stróżów porządku choć jakoś nigdy nie brakuje funduszy na kamery Multinova. Nikt natomiast nie chce mówić o prawdziwych przyczynach tego stanu rzeczy. O tym, że bandyci czują się praktycznie bezkarni. O tym, że prawo jest manipulowane. O tym, że sędziowie znacznie większą troskę okazują bandytom niż ofiarom. O tym, że niezależność sądownictwa posunięta została do skrajnego absurdu, kiedy to pracownicy wymiaru sprawiedliwosci nie są odpowiedzialni nawet przed własnym społeczeństwem, które przecież powinni chronić. Taki przynajmniej był początek naszego prawa; chronić normalnych obywateli poprzez karanie przestępców. W związku z tym, jako społeczeństwo, zatrudniliśmy ludzi biegłych w prawie, ofiarowali gigantyczne pensje, no, ale niby miało być warto, bo czegóż to się nie robi dla własnego dobra. Na poczatku wszystko działało, za szczególnie okrutne zbrodnie kryminaliści tracili prawo do życia i byli po prostu wieszani. Reszta świata przestępczego dobrze wiedziała, że jak złapią to będzie źle. Nie znaczy to, że problem przestępczości został rozwiązany, o nie. Ale przynajmniej sprawiedliwości stawało się zadość i w związku z tym ilość przestępstw “per capita" była stosunkowo niewielka. No, ale potem przyszedł czas Politycznej Poprawności z niezliczonymi zastępami psychologów, psychiatrów, pracowników opieki socjalnej, specjalistów od tłumaczenia każdych zboczeń, fachowców od wykręcania kota ogonem i innych solidnie nawiedzonych, o których to Włodek K. mówi: “Łosie Dobrodzieje”. Są to osobnicy o bardzo miękich sercach choć stare polskie przysłowie mówi: “Jak masz miękkie serce to musisz mieć twardą d…….”. Rzecz tylko w tym, że to my, jako społeczeństwo musimy mieć twardą d….. na skutek działań rozlicznych “Łosi Dobrodziei”. Nie bardzo ma to sens, tak jak w tym starym dowcipie. Pani w szkole wyrzuciła Jasia za drzwi bo zepsuł w klasie powietrze. Jaś przechadzał się po szkolnym boisku i nie mógł się nadziwić: gdzie tu sens a gdzie logika. Ja tu na świeżym powietrzu a oni w smrodzie siedzą.

A oto tylko kilka z wielu setek tysięcy przykładów z Australii, państwa prawa choć niekoniecznie sprawiedliwości. Przez wiele miesięcy pewna rodzina Aborygeńska terroryzowała mieszkańców spokojnej ulicy. W wyniku wielomiesięcznych starań okolicznych mieszkańców, władze w końcu usunęły chuligańską familję. Już po eksmisji sąd przyznał tej rodzinie 20 000 dolarów tytułem odszkodowania z państwowej czyli nasze kiesy. Dalej, pewien bandyta uderzał nożem w pierś właściciela wypożyczalni video aż osiem razy. Cudem tylko człowiek ten przeżył. Opryszek dostał tylko 4 lata a pani sędzina ogromnie była zatroskana młodym wiekiem niedoszłego zabójcy i tym, że musi wysłać go do prawdziwego wiezienia. Mogą go tam na przykład zgwałcić. Jedynym pocieszeniem pani sędziny było to, że mogła ustanowić tzw. “parole” czyli darowanie kary po dwóch latach za dobre zachowanie. Innym razem dwóch złodziei próbowało ukraść w nocy samochód. Właściciel, obudzony podejrzanym hałasem, wyszedł przed dom co kosztowało go życie. Został brutalnie pchnięty nożem w serce. Policja w końcu schwytała morderców po to tylko, żeby sędzia po dwóch dniach wypuścił młodszego z nich za tzw. kaucją. W zeszłym roku pewien bandzior dostał w Geraldton 7 lat za gwałt i zabójstwo młodej kobiety. Po czterech latach został zwolniony przedterminowo, mimo iż publicznie zapowiadał, że policzy się z rodzicami zamordowanej, którzy byli głównymi świadkami oskarżenia. Nie wiem, jaki jest epilog tej sprawy, wiem tylko, że ci biedni ludzie, którzy stracili córkę, resztę swych dni będą żyli w strachu. Znam też wypadek, kiedy to ścigany bandyta strzelał do goniącego go policjanta. W końcu pojmany, za co należą się słowa szczególnego uznania dla naszych stróżów prawa, został doprowadzony przed oblicze tzw. sprawiedliwości. Proszę sobie wyobrazić, że sąd nie uznał go winnym próby zabójstwa policjanta, jako, że nie dało się ustalić czy opryszek właściwie mierzył w niego czy tylko ot tak , strzelał sobie Panu Bogu w okno.

Takich przykładów można podawać tysiące. I będzie można jeszcze więcej dopóki sędziowie w końcu nie będą odpowiedzialni za swoje decyzje. Póki co bowiem nic dziwnego, że Perth jest kryminalną stolicą Australii. W imię zdrowego rozsądku i przyszłości naszych dzieci - czas najwyższy osądzić sędziów.

Zbigniew Koreywo

Dnia 6/10/1999

Wróć do spisu treści