Kochając się inaczej.

Eufemizm to wyraz lub zwrot wprowadzony do wypowiedzi w celu zastąpienia słowa, które z jakichś powodów nie można lub nie należy używać. Ma on kapitalne znaczenie w sytuacjach, kiedy trzeba złagodzić wypowiedź, na przykład przy zawiadamianiu rodziny o tragedii w związku ze śmiercią kogoś bliskiego. Z reguły używa się wtedy eufemizmu w rodzaju “odszedł”, “zasnął na wieki” itd. Brzmi to zdecydowanie lepiej niż zwykłe “umarł” choć taka jest właśnie prawda. W wypadku tytułu tego felietonu to jest to także eufemizm, który oznacza homoseksualizm.

Temat ten jest jak przysłowiowy bumerang – regularnie powraca we wszystkich mas mediach i w dodatku ma właściwości zimnego prysznica – można go albo nie znosić albo bardzo lubić. Ostatnio Perth, za sprawa homoseksualistów, podzieliło się na dwa obozy. Ma to związek z corocznym zwyczajem publicznego paradowania pederastów i lesbijek po naszych ulicach tzw. “Mardi Grass”. W pierwszej wersji, jak zawsze do tej pory, mieli oni defilować w Northbridge ale w tym roku ojcowie miasta się zdenerwowali i nie wydali koniecznej zgody. W tej sytuacji zgłosiła się niedaleko położona dzielnica Subiaco, jako chętna do przeprowadzenia corocznej parady “kochających się inaczej”. Jak sadzę, zdecydowały względy finansowe, bowiem gapie zjeżdżają się z połowy Australii a przecież wiadomo, że muszą coś jeść i pić, samą miłością nie da się żyć na dłuższą metę. Tak więc zarząd miejski w Subiaco zaczął już obliczać ile na tym interesie można zarobić, sklepikarze zacierali ręce a i lokalni homoseksualiści jakoś hardziej spoglądali ludziom w oczy. Poza tym wiadomo, że pederaści to nie Brytyjscy kibice pierwszoligowych klubów piłkarskich, szyb sklepowych nie powybijają, ulic nie zdemolują a i córkę jakoś łatwiej wypuścić z domu. Wszystko już wyglądało iż jest na dobrej drodze ale po kilku dniach wybuchła bomba. Mieszkańcy Subiaco, w dobie Politycznej Poprawności, na oczach całego miasta i wbrew wszelkim zasadom internacjonalnej tolerancji zbuntowali się przeciwko własnym radnym, których sami przecież nie tak dawno wybierali. Jakoś nawet korzyści finansowe ich nie przekonały i postawili twarde veto wobec planowanej paradzie “kochających się inaczej”. Radni ugięli się pod tak zdecydowanym a masowym naciskiem (parada paradą ale stanowiska radnych są wybieralne) i wymówili dopiero co obiecane ulice organizatorom defilady. Spotkało się to z kolei ze zjadliwą krytyką kilku lesbijek i pederastów w miejscowej prasie i telewizji ale klamka zapadła. Subiaco nie będzie miejscem publicznych manifestacji ludzi o odmiennych zapatrywaniach seksualnych.

Homoseksualizm ma historię tak długą jak sama ludzkość bowiem występował niemalże we wszystkich kulturach i epokach. Różnie też bywało z jego tolerancją ale chyba zdecydowana większość kultur stanowczo go potępiała. Hammurabi na przykład, w swym słynnym kodeksie przewidywał karę śmierci za praktyki homoseksualne. Podobnie działo się w innych częściach świata z wyjątkiem starożytnej Grecji, gdzie zwyczaj dopuszczał do stosunków seksualnych pomiędzy mężczyznami. Nie mniej nie znaczyło to, że parom tej samej płci wolno było zawierać związki małżeńskie. Na ten pomysł świat musiał poczekać następne 2,5 tysiąca lat kiedy to Holendrzy, Duńczycy a ostatnio, bo w kwietniu zeszłego roku, Francuzi zdecydowali się usankcjonować prawnie te związki. Nie tak dawno sprawa ta stała się głośna w Wielkiej Brytanii, gdzie za sprawą Tony Blair, bardziej znanego swym współziomkom jako “Bambi”, próbowano zrelatywizować homoseksualizm. Otóż swego czasu “Żelazna Lady”, Margaret Thatcher przeprowadziła tak zwany “Paragraf 28” który zabrania promocji homoseksualizmu przez lokalne władze, w tym szkolne kuratoria. Partia Pracy natomiast za punkt honoru postawiła sobie zniesienie tego paskudnego przepisu, czego zresztą nigdy nie ukrywała i nawet uczyniła z tego jedno z haseł wyborczych. Jako jeden z koronnych argumentów na korzyść promocji homoseksualizmu w szkołach Tony Blair podawał, iż wreszcie zapobiegnie to prześladowaniom uczniów o odmiennych preferencjach seksualnych. Dla mnie osobiście argument nie do przyjęcia, bowiem jako nauczyciel wiem dobrze, iż niezależnie od wszystkich ustaw na świecie żaden uczeń w żadnej szkole nie powinien być prześladowany. No, ale Anglicy mieli widać na ten temat inne zdanie skoro większość głosowała na socjalistyczną Partię Pracy. Zresztą pamiętam, że po wyborach w Anglii odczuwałem coś w rodzaju złośliwej radości, coś co Niemcy tak trafnie nazywają “schadenfreude” jako, że Wielka Brytania nie jest moim faworytem. No i miałem do tego podstawy, szczególnie po tym, jak “Bambi” ściskał się z Putinem, katem narodu czeczeńskiego. Natomiast wracając do Paragrafu 28 to stał się on tematem zażartych walk w Izbie Lordów, gdzie na szczęście (albo nieszczęście) większością głosów 210 do 165 utrzymał się jako nadal obowiązujący. Jedyny pederasta w Izbie Lordów, czy też jedyny który się oficjalnie do tego przyznaje Lord Alli oświadczył, że ataki na murzynów, Azjatów i ostatnio na bar dla homoseksualistów w Londynie zdarzają się, ponieważ dzieci w szkołach są uczone nienawiści. Poparło go zaskakująco dużo członków Izby która przecież zawsze była bastionem konserwatyzmu. Najczęściej podnosili oni tezę, iż reszta “błękitno-krwistych” kolegów w swym uporze kieruje się przede wszystkim nienawiścią do “kochających inaczej”. W odpowiedzi usłyszeli, że zadaniem Izby są wszelkie działanie zmierzające do ochrony dzieci i życia rodzinnego, pojętego jak najbardziej tradycyjnie. Nie od rzeczy będzie tu przypomnienie, że kościół anglikański zdecydowanie opowiedział się za utrzymaniem Paragrafu 28. Podobnie zresztą jak kilkanaście organizacji społecznych, które podnosiły argument, że nienormalne nie powinno być przedstawiane w szkołach jako normalne. Zaś wszystko to chyba najlepiej podsumował szef Ministerstwa Oświaty, David Blunkett, który oświadczył, że szkoła nie jest miejscem do promowania takiej czy innej orientacji seksualnej. Z tego co wiem, Tony Blair i jego Partia Pracy będzie pod koniec tego roku starać się odwrócić decyzję Lordów, tym razem w Izbie Gmin.

Takie zachowania Partii Pracy w Anglii są jak najbardziej charakterystyczne w porównaniu z innymi, lewicowymi organizacjami na całym świecie. To właśnie one są na czele w ataku na tradycyjnie pojmowaną moralność, na pewne standardy społeczne, których wykształcenie zabrało nam ponad 2000 lat. A teraz okazuje się, że to wszystko nie jest warte funta kłaków – oczywiście z punktu widzenia relatywizmu moralnego.

Tak przy okazji, to te wszystkie parady pederastów i lesbijek, bezustanne straszenie nas przyklejeniem łatki nietolerancji, nachalne wciskanie się, poprzez telewizję i prasę, do domów świadczy o tym, jak bardzo homoseksualiści zdają sobie sprawę z własnej nienormalności. Bezustanne beczenie o tym, jak bardzo są oni dumni ze swej orientacji seksualnej jest po prostu nachalną petycją o akceptację. Czy australijskie społeczeństwo jest w stosunku do nich nietolerancyjne? Myślę, że nie choć tu i ówdzie zdarzają się wypadki pobicia pederastów. Są one jednak coraz rzadsze co dowodzi, że jednak zwycięża zdrowy rozsądek. Ktoś, kto urodził się homoseksualistą nie jest w stanie tego zmienić. Nie mniej ten sam zdrowy rozsądek mówi mi, że związek homoseksualny nie jest w stanie dać światu nowego życia i w związku z tym nie jest normalny. No, ale co kto robi w sypialni to już nie moja sprawa, chyba żeby to była moja żona. Natomiast zawieranie związków małżeńskich przez pederastów czy lesbijki to już doprawdy przesada. Kłóci się to z pojęciem normalności a przecież jest ona podstawą naszego bytu. Zaś co do wychowywanie dzieci przez pary tej samej płci to uważam to co najmniej za karygodne. Rozumiem instynkty rodzicielskie homoseksualistów ale z punktu widzenia społecznego nie ma to najmniejszego sensu. Jaką szansę na normalne życie może mieć chłopiec pod opieką dwóch pederastów? To samo z dziewczynkami i lesbijkami. W normalnym społeczeństwie nienormalność ma swoją cenę, w tym wypadku niemożność zakładania rodzin przez anormalne związki.

Zbigniew Koreywo

Wróć do spisu treści