Przepraszam, nie rozumiem.
Szukając w Internecie materiałów dotyczących prawa trzech wykroczeń, obowiązującego w Zachodniej Australii oraz Terytorium Północnym, natknąłem się na publikację, której po prostu nie rozumiem. To znaczy wiem co tam napisano, ale pomimo wyższych studiów nie jestem w stanie zrozumieć logiki wypowiedzi. Zakładając oczywiście, że ta logika tam jest, jako że artykuł został oparty na wypowiedzi pani Pat O’Shane, asesora w sądzie Nowej Południowej Walii.
Otóż przemawiając w Adelajdzie, na Uniwersytecie Flindersa 18 maja 1999 roku, pani O’Shane stwierdziła, iż obligatoryjne skazania po trzech wykroczeniach, obowiązujące na Terytorium Północnym, mogą w rzeczy samej być ”ukrytym zamiarem zagłady populacji aborygeńskiej “. Zaraz potem dowiadujemy się, na czym nasz asesor opiera swe oskarżenie. Mianowicie na informacji, iż jak Australia długa i szeroka, notuje się obecnie wzrastającą tendencję do zamykania w więzieniach mężczyzn oraz kobiet pochodzenia aborygeńskiego.
Wiadomo, w Australii droga za kraty może prowadzić tylko poprzez stosowny proces prawny, zakończony wyrokiem skazującym co, na szczęście, różni nas od systemów totalitarnych. W implikacji tego stwierdzenia możemy wnioskować, że australijskie sądy nie są obiektywne, zamykają Aborygenów bezzasadnie albo co gorsza, zasadnie, ale za to z ukryta tendencją wyniszczania populacji. Rozumiem ten tok myślenia i w związku z tym chciałbym złożyć doniesienie do prokuratury na te niestosowne i oburzające zachowania australijskiego wymiaru sprawiedliwości. No, chyba, że pani O’Shane opowiada bzdury i wszyscy więźniowie w naszym kraju są skazywani prawidłowo, co znaczy, że odbywają kary za popełnione przestępstwa a nie za jakieś wyimaginowane przez rasistowskie sądy. Sadzę, że wątpię, jak mawiał mój kolega z podwórka w Warszawie i raczej przychylał bym się tu w stronę obiektywności sądowej, choć znam wiele osób, które uważają, że są one zdecydowanie zbyt pobłażliwe.
Dalej, champion Politycznej Poprawności oświadcza, że stosowne badania wskazują, iż surowsze kary nie mają żadnego wpływu na ilość popełnianych przestępstw i że prawo trzech wykroczeń zostało specjalnie wymyślone w celu prześladowań naszej czarnej mniejszości rasowej.
Ano, podejrzewam tu, że pani O’Shane w jednej sentencji pomyliła się dwukrotnie a to zdarzało się tylko półpiśmiennemu, byłemu prezydentowi Polski. Po pierwsze nigdy nie widziałem żadnych danych, potwierdzających tezę, iż kara śmierci nie ma wpływu na zachowania kryminalne. Zaczynam powoli wnioskować, że takich badań albo w ogóle nie ma albo mówią one co innego. Już od dziesięcioleci przeciwnicy najwyższego wymiaru kary wciąż powołują się na te badania ale trochę na zasadzie: “mówi się, że Kowalski to złodziej”. No dobrze, ale kto mówi? I na jakiej podstawie. Kto widział Kowalskiego przywłaszczającego sobie cudzą własność? Nikt? No, ale w dalszym ciągu dla klientów magla Kowalski jest złodziejem, bo “mówi się”.
Wiem natomiast z całą pewnością, że w tej chwili najbezpieczniejsze są na świecie kraje muzułmańskie. Islam bowiem w swej mądrości dopuszcza karę śmierci i doskonale na tym wychodzi. Na przykład, w Arabii Saudyjskiej w ciągu jednego roku popełniono tylko jedno morderstwo. W tym samym czasie w Niemczech, gdzie nie ma kary śmierci, zamordowano 336 osób. Poza tym badania z Terytorium Północnego jasno wskazują, że prawo trzech wykroczeń działa, to znaczy ilość przestępstw spada i to w sytuacji zwiększającej się populacji. Mam to na piśmie a poza tym wiem, że badania te zostały opublikowane w Internecie. Służę adresem, jeśli ktoś chciałby sprawdzić. Szczególnie pani O’Shane. Zaś co do supozycji pani asesor iż prawo obowiązkowego skazywania po trzech wykroczeniach zostało wymyślone w celu pognębienia ludności aborygeńskiej to wnoszę, iż znowu się ona myli. Przeczytałem dokładnie i nie ma tam ani słowa o przynależności rasowej ani żadnej innej. Natomiast rozumiem, że prawo to zostało wprowadzone z myślą o pognębieniu kryminalistów. W konkluzji tego rozumowania pragnę donieść stosownym władzom, iż pani Pat O’Shane zachowuje się wyjątkowo brzydko, jako że stawia znak równości pomiędzy przestępcami i naszymi czarnymi współobywatelami. Skąd to przekonanie, że jedynymi kryminalistami na Terytorium Północnym są nasi czarni bracia? Stanowczo sprzeciwiam się takiemu postawieniu sprawy. Przestępcy jak przestępcy – mogą mieć różny kolor skóry, mogą pochodzić z różnych krajów, z różnych domów ale jedno ich będzie zawsze łączyło – niezależnie od tego wszystkiego powinni znaleźć się w zakładach penitencjarnych z dwóch powodów. Po pierwsze odbyć karę za popełnione winy a po drugie zostać odseparowani od reszty uczciwego społeczeństwa. Jeśli pierwszy warunek nie zostanie zachowany , będziemy mieli do czynienia z brakiem podstawowej sprawiedliwości - co oznacza podważanie fundamentalnych zasad naszej cywilizacji. Jeśli ten drugi warunek nie będzie dotrzymany, stworzy się klimat korzystny do rozwoju grup samoobrony i samosądów.
Natomiast w dalszym ciągu nie mogę pojąć tezy pani O’Shane, w której mówi: “badania typów przestępstw, wyroków lub oskarżeń wykazały, iż zachowania kryminalne Aborygenów nie różnią się od reszty australijskiego społeczeństwa”. Nie ma sprawy, pani asesor powinna wiedzieć co mówi, wszak pracuje w wymiarze sprawiedliwości. Problem w tym, że niemalże w tym samym zdaniu mówi ona, że nasi czarni współbracia są dziesięciokrotnie częściej narażeni na uwięzienie w porównaniu z reszta mieszkańców naszego pięknego kraju. Coś tu się nie zgadza, jak mawiał pewien sklepikarz po przeliczeniu kasy. Ale na tym nie koniec. Wojowniczka o sprawiedliwość społeczną z Nowej Południowej Walii dodaje, iż choć notuje się z każdym rokiem wzrastająca liczbę więźniów (jakby nie było zaludnienie prawidłowo się rozwija na Antypodach) to ci o “ciemnej” barwie skóry w dalszym ciągu zdecydowanie przewodzą peletonowi. Grzmi, że w 1995 roku, pomimo 1,3% ogólnej populacji Aborygeni reprezentowali w więzieniach 17,1 %. I jest to tendencja zdecydowanie zwyżkująca, jako że w 1986 roku na ogół ludzi zamkniętych w tak zwanych miejscach odosobnienia, stanowili oni 14,6% i to pomimo 1,5% Aborygenów w całym społeczeństwie.
Zadałem sobie wiele trudu, by dotrzeć do ostatnich danych statystycznych na ten temat. Tak się bowiem dziwnie składa, że stosowny dokument z ostatniego kwartału 1999 roku nie jest dostępny w żadnej z bibliotek Perth, włączając w to także Uniwersytety. Wszystkie inne badania Australijskiego Biura Statystycznego są dostępne, na przykład na temat urodzeń, zgonów, populacji, małżeństw, rozwodów, zdrowia, migracji itd. w sumie kilka tysięcy a ta jedna publikacja, traktująca o więzieniach i skazańcach -nie. Ot, taka ciekawostka. No, ale w końcu dotarłem i dowiedziałem się, iż według danych z września 1999 roku na 20 737 więźniów w Australii, Aborygenów było 4 052 a więc prawie 20%. Stosownie - w Zachodniej Australii stanowią oni 33% więźniów a na Terytorium Północnym 68%. Przypominam, że obecnie Aborygeni w Australii stanowią około 2.3% ogółu mieszkańców.
W świetle tych danych - nie rozumiem, prawda? – jak mawia Włodek K. Pani asesor, pewnie przyszły sędzia, z jednej strony mówi o braku zachowań kryminalnych wśród ludności aborygeńskiej a z drugiej na podstawie liczb udowadnia rzecz zupełnie odwrotną.
W konkluzji swego wywodu pani O’Shane stwierdza także, że to nie Aborygeni są winni takiego stanu rzeczy tylko “bezwstydny (abject) blamaż rządów stanowych”.
No cóż, każdy ma prawo do własnych opinii i przekonań. Niemniej, wobec eksplozji zachowań kryminalnych w naszym kraju, udawanie strusia na pewno nie pomoże ani ofiarom gwałtów ani też samym kryminalistom. Jest wiele powodów, dla których ludzie decydują się wejść na drogę przestępstw. Jedynym rozsądnym rozwiązaniem wydaje się poznanie prawdy o tych powodach i jak najszerzej rozumiana prewencja plus stosowne kary za łamanie prawa. Natomiast oskarżanie reszty świata zamiast uczciwego spojrzenie prawdzie w oczy kojarzy mi się z posadzeniem na ławie oskarżonych strzelby, z której ktoś został zabity a nie osoby która broń załadowała, wymierzyła i w końcu pociągnęła za spust.
Najgorsze zaś w tym wszystkim jest to, że pani Pat O’Shane pracuje w australijskim wymiarze sprawiedliwości.
Zbigniew Koreywo
Wróć do spisu treści