QUO VADIS, POLONIO.

 

Drodzy państwo.

Ja osobiście nie mam najmniejszej wątpliwości, że pytania, postawione w Sympozjum, “Dokąd Zmierzasz, Polonio” powinny być przed nami stawiane i że istnieje potrzeba sformułowania jak najwszechstronniejszych na nie odpowiedzi, z grubsza wskazujących kierunek przyszłej działalności naszej Polonijnej grupy społecznej. Mam tu na myśli oczywiście tych Polonusów, którzy są aktywni intelektualnie i w związku z tym nie jest im obojętne jaki kształt przybierze jutro. Tak się bowiem składa, że albo my sami zapewnimy sobie i naszym potomkom przyszłość albo ktoś zrobi to za nas. Trzeciego wyjścia nie ma. W tym drugim wypadku obawiam się, że przyszłość dla nas może okazać się nie tylko smutna ale wręcz tragiczna. Mam tu na myśli głównie przyszłość naszego kręgu cywilizacyjnego.

W związku z tym chciałbym tu podjąć próbę odpowiedzi na tylko jedno pytanie ale, moim zdaniem, najistotniejsze, a mianowicie: “Czego Polska od nas oczekuje?”

Zanim jednak przejdę do tezy zasadniczej, niech mi będzie wolno oświadczyć, że nie całkiem zgadzam się z tezą, postawioną w broszurze wprowadzającej Sympozjum a mówiącą, że Polska jest krajem suwerennym oraz, że został w niej przywrócony system demokratyczny. Co prawda, z wierzchu i z pewnego dystansu myślowego na to wygląda, niemniej w wyniku bliższego spojrzenia prawda jest zupełnie inna – zmieniła się tylko nazwa, dodano koronę nad orłem ale nie nad tym sprzed II Wojny Światowej ale tym komunistycznym. Z drugiej strony jest prawdą, że tylko Polacy w kraju byliby w stanie zmienić ten stan rzeczy nad urną wyborczą, nawet jeśli jest tylko wybór pomiędzy głodem a nędzą czy dżumą a cholerą, jak to trafnie nazwał pan Waldemar Łysiak. Niemniej ja też jestem zdania, że teraz tylko Polacy w kraju mogą Polskę odbudować, choćby poprzez wspieranie wątłych sił konserwatywnych a w wypadku opanowania tychże formacji przez agentów tajnych służb, tworzenie nowych struktur, aż do skutku. Jednakże, co warto podkreślić, proces ten można by skrócić do minimum, poprzez doprowadzenie do odkrycia całej prawdy o systemie komunistycznym i osądzenie winnych licznych zbrodni na całym niemalże rodzaju ludzkim.

Teza, iż tak naprawdę nic się w Polsce nie zmieniło, najlepiej w chwili obecnej może być udowodniona poprzez obecność tu wśród nas pana Wiesława Osuchowskiego. Pan Osuchowski był uprzejmy reprezentować Polskę w czasach komunistycznych i dalej, że tak powiem, trwa na stanowisku. On też sam wie najlepiej, że zmieniły się druki, formularze, pieczątki itd. ale sposób działania ambasad i konsulatów nie uległ przecież większej zmianie. Dalej przedstawicielstwa Polski poza granicami kraju nie reagują na antysłowiańskie wybryki, dalej siły patriotyczne pozostawione są samym sobie i do dziś nie wiemy, gdzie są wśród Polonii agenci Służby Bezpieczeństwa. Niemniej ani osoba pana Osuchowskiego ani działalność konsulatów oraz ambasad nie jest tematem dzisiejszego Sympozjum i została przytoczona tu przez mnie w celu podkreślenia pewnego punktu widzenia. A już zupełnie na koniec tego wątku pozwolę sobie powiedzieć, że jestem w stanie głośno o tym mówić, ponieważ na medalach zupełnie mi nie zależy, w związku z czym mam ten wewnętrzny komfort, żeby widzieć rzeczywistość taką jaka jest. Innymi słowy dostrzegać wielbłąda zamiast udawać, że jest on przezroczysty.

A zatem, drodzy państwo, czego Polska od nas oczekuje?

Moim zdaniem, organizowania się w siłę wiodącą ku moralnej odnowie. Oczekuje od nas, byśmy tu, na obczyźnie stanowili intelektualną lokomotywę, wiodącą naszą, europejską cywilizację z aktualnych nizin z powrotem na wyżyny, na których przecież kiedyś byliśmy a więc przetarty szlak jest jak drogowskaz w którą stronę zwrócić nasze serca i siły.

Tak więc celem podstawowym, powiedzmy, Związku “Sprawiedliwość” ( jest to nazwa robocza ) powinno być przeciwdziałanie niesprawiedliwości gdziekolwiek ona występuje. Jak bowiem powiedział kiedyś osiemnastowieczny polityk brytyjski, Edmund Burke - “Wystarczy tylko brak przeciwdziałania, by zło stało się normą” (The only thing necessary for the triumph of evil is for good men to do nothing – w oryginale). Natomiast pierwszym krokiem, zdecydowanie najważniejszym w procesie moralnej odnowy musi być dążenie do postępowania sądowego, mającego na celu osądzenie winnych strasznej tragedii, jakim był bez wątpienia system komunistyczny. Bowiem tylko w ten sposób można przywrócić wiarę ludzi w sprawiedliwość, wiarę w to, że nie tylko można ale trzeba być przyzwoitym człowiekiem.

Kiedy wiemy co chcemy osiągnąć, trzeba zadać sobie pytanie jak to zrobić i bez wątpienia jest to najtrudniejsza część zadania.

Jak już mówiłem, zacząć trzeba by było od stworzenia elitarnej organizacji polonijnej, stojącej swymi filarami na pięciu kontynentach – bowiem w Afryce też są Polacy, którzy z pewnością chcieliby się włączyć w dzieło moralnej odbudowy. Chodzi mi tu o skupienie silnych, intelektualnych indywidualności pod wspólnym sztandarem. Jest Kongres Polonii Amerykańskiej pod przewodnictwem świetnego patrioty, pana Moskala, jest Polsko-Amerykański Komitet, prowadzony przez panią Danę Alvi, są silne organizacje polonijne w Południowej Ameryce pod przewodnictwem pana Kobylańskiego, na pewno znajdą się Polacy w Europie oraz Australii, gotowi swą wiedzą i rozumem wesprzeć ideę. Poza tym są na świecie ośrodki zainteresowane zmianą istniejącego układu sił w związku z czym mogą być one traktowane jako naturalni sprzymierzeńcy. W świetle tego, co do tej pory powiedziałem, pamiętać też trzeba, że w dzisiejszych czasach znakomita większość polityków, w tak zwanych krajach zachodniej demokracji, jest jak plastelina – ugną się pod każdym, byle silniejszym naciskiem.

Żeby pokrótce rozwinąć powód, dla którego, jak sądzę, trzeba się zjednoczyć w walce ze złem, niech mi będzie wolno powrócić na chwilę do historii.

Jeszcze nie tak dawno socjalistyczni szachraje w starym kraju wyszydzali “Polskie Przedmurze”, broniące Europę przed zalewem azjatyckim, śmiejąc się, że Polacy chodzili na pasku papieskim, że nadstawiali głowy za resztę współmieszkańców kontynentu, że była to głupota polityczna i militarna. Wykpiwano obronę wiary katolickiej tak, jakby nasi praojcowie mogli Polskę wziąć pod pachę i przenieść gdzieś w okolice, powiedzmy, gór pirenejskich. A przecież nie tylko o wiarę katolicką szła mordercza walka ze wschodnią dziczą. Chodziło o coś znacznie ważniejszego – o utrzymanie chrześcijańskich wartości moralnych i etycznych, na których zbudowano przecież łacińską cywilizację. Tak więc walka toczyła się o wartości najwyższe – w rezultacie o to, czy Polska będzie krajem cywilizowanym czy też nie. I trzeba w tym miejscu pochylić głowę przed dokonaniami naszych przodków, którzy, choć nie zawsze zwycięzcy, potrafili utrzymać Polskę w orbicie cywilizacji łacińskiej, przynajmniej do roku 1939. Natomiast teraz okazuje się, że siły niszczące nasze dziedzictwo kulturowe przychodzą z zachodu.

Niech mi tu będzie wolno przytoczyć kilka z wielu plag, które grożą naszej cywilizacji.

Relatywizm moralny, tłumaczący każdą, nawet najbardziej potworną zbrodnię i w związku z tym zapaść wymiaru sprawiedliwości. Wybiórcza tolerancja rasowa, zakazująca najmniejszej krytyki jednych ale pozwalającą na nieokiełznane poniżanie innych narodów. Prawne regulowanie zasad moralnych i etycznych, co z punktu widzenia czystej logiki jest nonsensem i prowadzi wprost do bezprawia. Rozbijanie podstawowych komórek społecznych, jakimi są rodziny. Manipulowanie historią – gdzie pewne dziedziny regulowane są poprzez ustawy prawne, tak jakby prawda historyczna mogła by być przez to ustanawiana. Manipulowanie demokracją, które w rezultacie doprowadziło do jej zwyrodnienia. Świadome zaniechania w walce z plagą naszych czasów – narkotykami. Systematyczne obniżanie poziomu edukacji powszechnej. Globalizacja, mająca na celu powiększanie dysproporcji finansowych pomiędzy zwykłymi ludźmi a “wybrańcami” losu, dla których miliony dolarów dziennego zysku to wciąż za mało. Nieuczciwa i tendencyjna polityka informacyjna mas mediów. Świadome zaniedbywania sektora rolnego, który, w odróżnieniu od, na przykład, przemysłu filmowego czy sportowego, produkuje realną wartość rynkową. Zaniechania w osądzeniu winnych największej tragedii znanej ludzkości – komunizmu, to tylko niektóre obszary, na których dokonuje się każdego dnia amputacji i przeszczepów zwyrodniałej tkanki.

Być może, drodzy państwo, los znowu chce, byśmy to my – Polacy, znowu pierwsi stawili czoła wyzwaniu i byli siłą przewodnią w walce ze złem. Problem oczywiście w tym, że teraz ta paskuda czai się za rogiem i powoli oplątuje nas swymi mackami, z czego nie wszyscy zdają sobie sprawę. A potem jest już za późno, bo przychodzi strach, że te macki mogą zmienić się w kleszcze i zgnieść nas na miazgę. Innymi słowy, być może pozwolono nam mieć na tyle dobra, żeby zbyt wiele było do stracenia.

Myślę jednak, drodzy państwo, że jeszcze nie jest za późno, jeszcze jest czas na zwarcie szeregów – jako, że zjednani możemy podjąć każde wyzwanie w batalii o dzień jutrzejszy dla naszych dzieci czy wnuków. Natomiast podzieleni, zostaniemy złamani jeden po drugim i co istotne, nie będzie od tego ucieczki. Co najwyżej będziemy mogli tylko starać się opóźnić własną zgubę o dzień lub dwa ale tylko za cenę pochylonego karku.

Tak więc, rekapitulując – moim zdaniem Polacy na obczyźnie powinni stworzyć wspólny front mający na celu odnowę moralną naszej cywilizacji. W tym celu potrzebny jest wysiłek intelektualny niewielu ale poparcie jak najszersze.

W takiej działalności co prawda medali nie będzie, jako, że jest to z całą pewnością płynięcie pod prąd aktualnej rzeczywistości. Niemniej, pozostaje satysfakcja doborowego towarzystwa, jako, że jak do tej pory nikt jeszcze nie widział łajna płynącego pod prąd. Oczywiście, łajna płynącego samodzielnie a nie napędzanego jakimiś siłami zewnętrznymi, na przykład siłami Służby Bezpieczeństwa. Takie bowiem paskudztwa dopłynęły nawet tu do nas, do Perth, co chyba jednak dobrze o nas świadczy. Zdawałoby się – koniec świata, a jednak komuś się chciało.

Wracając natomiast do tematu głównego, na początek chciałbym rzucić hasło budowy “Wielkiej Księgi Męczeństwa Narodu Polskiego” – jako pierwszego kroku na drodze do sprawiedliwości dziejowej oraz osądzenia winnych zbrodniczej działalności wszystkich tych, którzy mają Polską krew na swych rękach. Chodzi mi tu o zbieranie dokumentacji tak przecież bogatej ale rozproszonej po wszystkich niemalże kontynentach w związku z czym niemalże niewidocznej. Dobrze też byłoby zdać sobie sprawę z tego, że w takim rozproszeniu ewidencji zła wciąż są zainteresowane pewne ośrodki antysłowiańskie czy też po prostu adwokaci lub klienci imperium szatana. Natomiast dla nas, Polaków, jest szalenie istotne, by upomnieć się o naszych pobitych i zamęczonych, którzy przecież w ostatniej godzinie modlili się, płakali, wołali o pomoc w języku naszych praojców.

Drodzy państwo, już na sam koniec chciałbym prosić wszystkich zainteresowanych tym co tu mówiłem o skontaktowanie się ze mną osobiście, telefonicznie lub poprzez pocztę elektroniczną bądź tradycyjną.

Dziękuję państwu za cierpliwość.

Zbyszek Koreywo

Wróć do spisu treści