Ranking idiotyzmów.

Wydawałoby się, że pierwszym i podstawowym warunkiem egzystencji każdej normalnej społeczności jest tak zwany “zdrowy rozsądek”. Bez niego nasze życie stało by się znacznie bardziej uciążliwe a to głównie za sprawą stosunków międzyludzkich i wynikłych stąd reperkusji. Tak się jednak składa, że ostatnio coraz częściej słyszy się o sprawach nie tylko nie mających ze zdrowym rozsądkiem nic wspólnego ale wręcz przeciwnie, urągającym podstawowym zasadom logiki. Pijanemu idiocie by się one nie przyśniły w najpiękniejszych snach. A ponieważ jak mówię, jest ich coraz więcej, głównie za sprawą Politycznej Poprawności, postanowiłem ustanowić listę rankingową najjaskrawszych idiotyzmów z Zachodniej Australii.

  1. .W zeszłym roku w Perth pewien nieszczęśnik doznał poważnej kontuzji kąpiąc się w Oceanie Indyjskim. Spiętrzona fala, zamiast pozwolić mu na łagodny “surfing” na brzuchu solidnie trzepnęła go o dno, w wyniku czego pechowiec doznał ciężkich obrażeń kręgosłupa. Na tyle poważnych, że do końca życia jest przywiązany do wózka inwalidzkiego. Biedak po wyjściu ze szpitala uznał, że ktoś musi być odpowiedzialny za jego nieszczęście i zaskarżył Urząd Miejski Cottesloe do sądu. W pozwie czytamy, że urzędnicy miejscy są winni zaniedbania, bowiem nie uprzedzili ofiarę wypadku o możliwości złamania sobie karku w Oceania. Sprawa ciągnęła się przez wiele tygodni a poszkodowany był reprezentowany przez wysokiej klasy adwokata z tytułem QC (Queen’s Counsel). Ten to prawniczy sokół upierał się, że lokalne władze zamiast uprzedzić jego klienta o niebezpieczeństwach czyhających na niego w wodzie to wręcz przeciwnie, aktywnie zachęcały go do niebezpiecznych kąpieli. W konkluzji adwokat żądał wielomilionowego odszkodowania.

Gdyby zwyciężyć miała logika tego prawnika to sprzedaż każdego samochodu musiała by być poprzedzona podpisywaniem deklaracji, że producenci pojazdu i sprzedawca nie ponoszą żadnej odpowiedzialności za ewentualne obrażenia cielesne poniesione w kraksach. Na szczytach domów powinny znajdować się tablice informujące, że skakanie w dół grozi śmiercią lub kalectwem. Producenci rowerów, hulajnóg, motocykli i desko rolek musieli by ogłaszać wszem i wobec, że używanie ich produktów może spowodować kontuzje fizyczne. Kluby sportowe musiały by prawnie zabezpieczać się przed zalewem pozwów o odszkodowania itd. itd. Choć najprościej by było kazać każdemu z nas podpisać deklarację, oczywiście odpowiednio poświadczoną przez notariusza i ze znaczkami skarbowymi: Niniejszym oświadczam, że ja .................................... (nazwisko i imię drukowanymi literami) postanawiam od dziś żyć na własny rachunek.

  1. Nie wiem czy właśnie opisywany inwalida wiedział o tym czy nie ale w Zachodniej Australii istnieje precedens wypłacenia 2 milionów dolarów odszkodowania jakiemuś człowiekowi, który złamał kręgosłup skacząc do wody na wyspie Rottnest. Otóż ten to pechowiec wygrał sprawę w sądzie, gdzie jego adwokat udowodnił, że zarząd wyspy nie powiadomił nieszczęśnika o głazach, zalegających dno Oceanu. Tak się bowiem stało, że młodzieniec skoczył do wody ze znacznej wysokości, nie sprawdzając przedtem jak głęboko jest akurat w tym miejscu. Na domiar złego na dnie leżał solidny głaz. W wyniku kolizji kamienia z głową, ten pierwszy okazał się twardszy a młody człowiek porusza się dziś tylko przy pomocy wózka inwalidzkiego. Sąd nie zareagował na argumenty, że skakanie do wody ze znacznej wysokości bez wcześniejszego rozpoznania dna zawsze może być niebezpieczne i że ustawianie tablic ostrzegających przed każdym kamieniem na dnie jest nie tylko niepraktyczne ale na dobrą sprawę niewykonalne.
  1. 725 tysięcy dolarów odszkodowania przyznał sąd na Florydzie (USA) rodzicom 2-letniej dziewczynki, która straciła paznokieć wkładając palce w zawiasy tylnych drzwi samochodu. Pieniądze będzie musiał wypłacić koncern Forda. Prawnik, występujący w imieniu rodziny poszkodowanej oświadczył bowiem, że firma reklamuje Forda Explorer jako auto rodzinne a mimo to montuje zawiasy do drzwi które mogą spowodować obrażenia cielesne nieletnich. Strach pomyśleć, jakie odszkodowanie koncern musiał by zapłacić, gdyby ta dziewczynka zamiast wtykać palec w drzwi samochodu, zdecydowała by się na podłożenie nogi pod koło ruszającego pojazdu.
  1. W zeszłym roku na kanale 9 w Perth, w programie “Sunday” jakiś dziennikarz w reportażu z Południowej Afryki opowiadał o aktualnej sytuacji ekonomiczno-społecznej w tym kraju. Z korespondencji wynikało, że dobrze nie jest, nasilają się akty gwałtów, rozboju, kradzieży itd. Od siebie tylko mogę dodać, że zabójstwa w Południowej Afryce obecnie pięciokrotnie przewyższają ilość morderstw dokonywanych w Stanach Zjednoczonych. Ulubionym sportem czarnych młodzieńców jest tak zwany “Rolling Jack”, gdzie gangi otaczają całe kwartały domów by potem gwałcić każdą osobę płci pięknej, niezależnie od wieku. W każdym bądź razie nasz Politycznie Nieskazitelny tak zwany dziennikarz oświadczył, że przyczyną takiego stanu rzeczy jest nienawiść czarnych obywateli do apartheidu. Kradzieże, rozbój, gwałty, porwania, morderstwa – to wszystko, żeby zaprotestować przeciwko segregacji rasowej. Tyle tylko, że kiedy ta segregacja jeszcze była, tak więc było przeciw czemu się buntować, przestępczość nie przekraczała średniej światowej. Tak wiec coś tu się nie zgadza, jak mawiał pewien sklepikarz po przeliczeniu kasy.
  1. W zeszły roku pewna sędzina w Greenock Sheriff Court w Szkocji uznała, że trzy kobiety, które poważnie uszkodziły okręt podwodny typu Trident, należący do Marynarki Jej Królewskiej Mości, miały rację i w efekcie zostały one zwolnione od odpowiedzialności karnej. Otóż nasze trzy panie w jakiś sposób dostały się na pokład okrętu podwodnego po czym zniszczyły zespół urządzeń łodzi, wartości kilkuset tysięcy dolarów. Problem w tym, że okręty typu Trident są przystosowane do transportu i użycia broni nuklearnej. Pani sędzina uznała, że niszcząc łódź podwodną, dzielne niewiasty zapobiegły znacznie większemu przestępstwu, jakim byłoby użycie broni nuklearnej w związku z czym nie dopatrzyła się czynu kryminalnego. Nie przyszło natomiast pani sędzinie do głowy, że jej werdykt stoi w dramatycznej sprzeczności z doktryną obronną Anglii i że praktycznie uznała ona, że broń nuklearna w Wielkiej Brytanii jest nielegalna.
  1. W połowie lat osiemdziesiątych miał w Stanach Zjednoczonych taki oto wypadek. Pewien więzień, któremu znudziło się życie za kratami, postanowił uciec. Nie można powiedzieć, zorganizował ucieczkę prawidłowo, wydostał się z celi, budynku ale szczęście opuściło go przy drutach kolczastych. Zawisł on bowiem na nich jak robak na szpilce no i darł się wniebogłosy, żeby w końcu ktoś przyszedł i zdjął go z drutów. Zaraz po wyjściu ze szpitala zaskarżył administrację więzienną o duże odszkodowanie. Jego adwokat dowodził, że gdyby jego klienta lepiej pilnowali w celi, nigdy by do poranienia na kolczastych drutach nie doszło. Najśmieszniejsze w tym wszystkim jest to, że więzień odszkodowanie dostał. Logicznym następstwem decyzji sądu powinno być usunięcie drutów kolczastych dookoła więzień w całych Stanach Zjednoczonych. Na pewno będzie taniej usunąć druty niż płacić odszkodowania.
  1. Nie tak dawno pewien bandyta, po napadzie z bronią w ręku na stację benzynową, uciekał przed policyjnym pościgiem. W trakcie ucieczki oddał 5 strzałów w kierunku ścigającego go policjanta. W końcu został ujęty i doprowadzony przed tak zwane oblicze sprawiedliwości. Proszę sobie wyobrazić, że sędzia oddalił skargę policjanta o usiłowanie zabójstwa, jako, że nie dało się ustalić, czy bandzior strzelał do policjanta czy też ot tak sobie, na wiwat. Matka policjanta powiedziała mi, że kompletnie straciła zaufanie do naszego wymiaru sprawiedliwości. Ja też.
  1. Dwa lata temu pewna rodzina aborygeńska w Perth skutecznie terroryzowała przez dłuższy czas całą ulicę. Rzucanie butelkami, kamieniami, oddawanie moczu na progach sąsiadów, wulgarne wyzwiska były na porządku dziennym. Mieszkańcy ulicy, w tym kilkoro starszych ludzi, bali się wyjść z domu w biały dzień. W jakimś momencie w trzypokojowym domu naszej rodziny mieszkało 16 osób. Było tak źle, że nawet Telewizja, z reguły trzymająca się z daleka od spraw Aborygeńskich, w końcu nadała krótki reportaż, o dziwo prawdziwy. Wyszło też na jaw, że pomimo tak dużej liczby lokatorów, Homeswest, podlegający Ministry of Housing, od kilku lat nie dostał ani grosza tytułem renty za wynajmowany dom. Po niezliczonych skargach, petycjach, interwencjach itd. wesoła rodzinka została w końcu wyeksmitowana. Sprawa oczywiście trafiła do sądu, pod pretekstem rasistowskich inklinacji Homeswestu i tu jest najzabawniejszy moment. Sędzia w Perth przyznał rodzinie 20 000 dolarów odszkodowania za eksmisję, motywując to tym, że według tradycji aborygeńskich, musieli oni udostępnić lokum każdemu członkowi szczepu, bez względu na ich ilość i bez względu na przepisy. Najzabawniejsze, że nikomu nie przeszkadzała liczba mieszkańców w jednym domu – problem był w społecznie niemożliwym do zaakceptowania zachowaniu. Chuligaństwo zostało nagrodzone sumą 20 000 dolarów. Jeden z najbardziej idiotycznych werdyktów sądowych jakie znam.
  1. Od kilka miesięcy, w jednej z dzielnic Perth operuje banda wyrostków, znana pod nazwą BMX Bandits. Ulubioną rozrywką młodzieńców jest terroryzowanie okolic, demolowanie obiektów publicznego użytku np. autobusowych przystanków itd. Popularną igraszką jest także obrzucanie przejeżdżających autobusów cegłami. Doszło do tego, że kierowcy transportu publicznego odmawiali wjazdu do zainfekowanej młodocianymi chuliganami dzielnicy. Ponieważ każde dziecko wiedziało kto jest członkiem bandy, policja wkrótce wpadła na jej trop. W rezultacie policyjnej interwencji zatrzymano 12 łobuzów. Następnym posunięciem władz było wysłanie ich na tak zwany dowartościowujący obóz jako, że jakiś szaleniec uznał, iż kryminalne zachowania opryszków wynikły z ich osobistych kompleksów. Koszt obozu – 7 tysięcy dolarów wyjętych z kieszeni podatników. Od niedawna, to jest po powrocie bandy z wypoczynku, cegły znowu fruwają na ulicach Ledy i kierowcy autobusów znowu nie chcą tam jeździć. Moim skromnym zdaniem nie ma się czemu dziwić. Jeżeli rzucanie cegłami w pojazdy zapewnia letni obóz wypoczynkowy – też bym tak robił.
  1. Na pierwszym miejscu mojego rankingu postanowiłem umieścić niejakiego pana, o dźwięcznym nazwisku – Grosser. Otóż ten pan był uprzejmy napisać artykuł do naszego miejscowego organu prasowego, West Australian. Z publikacji wynikało, iż p. Grosser specjalizuje się w rozwiązywaniu problemów społecznych, takich jak trudności w nauczaniu szerokich rzesz oraz nienormalnych zachowań tak zwanego marginesu społecznego. Zapewne opierając się na swym bogatym doświadczeniu zawodowym, p. Grosser proponuje nam nie mniej i nie więcej tylko stopniową likwidację więzień, upatrując w nich źródło eksplozji zachowań kryminalnych. Przestępców trzeba zrozumieć – nawołuje p. Grosser – a nie zamykać w klatkach, bowiem w ten sposób społeczeństwo tylko się mści na nieszczęśnikach co nie ma nic wspólnego ze sprawiedliwością. Zdaniem autora artykułu, zwyrodnialca, który zamordował przy pomocy siekiery troje dzieci i matkę, odbywając potem stosunek seksualny ze zwłokami, należy przygarnąć do serca, spojrzeć głęboko w oczy i zapomnieć o zwierzęcym instynkcie odwetu. Tylko wzajemne zaufanie może przywrócić bandytę na szerokie łono społeczeństwa. P. Grosser, z tego co się domyślam, jest zatrudniony przez władze stanowe i pobiera pensję z naszej, podatników, skarbonki. Swoją drogą łza się w oku kręci, gdzie się podziały te piękne czasy, kiedy to takich panów Grosserów zamykano w specjalnych zakładach dla ich własnego i naszego dobra. I co to komu, do jasnej cholery, przeszkadzało.

 

Zbigniew Koreywo

Wróć do spisu treści