Rzym
Etruskowie
Zgodnie z legendą,
miasto Rzym założone zostało przez dwóch braci, Romulusa i
Remusa, wnuków etruskiego króla Numitora. Jego brat, Amuliusz dokonał
zamachu stanu, podczas którego nakazał córce Numitora zostać westalką
czyli żyć w totalnym celibacie. No i jak to czasem bywa z piękną
płcią, na nic zamki, kłódki, rygle i wysokie płoty, piękna
Rea Sylwia zaszła jednak w ciążę aczkolwiek, tytułem
usprawiedliwienia, z samym bogiem Marsem. Jak tam było, tak tam było i
wkrótce na świat przyszły rzeczone bliźniaki, Romulus i Remus.
Ciekawostką jest zbieżność losów braci z biblijnm Ablem i
Kainem; otóż rzymska legenda mówi, że w wyniku zawiści Romulus
zabił Remusa i miało to się stać dokładnie 21 kwietnia
753 roku. p.n.e. Nie od rzeczy będzie tu także przypomnienie, że
Etruskowie szczególnym pietyzmem otaczali wilki (ponoć wilczyca wykarmiła
dzieci Rei i Marsa) stąd piękna rzeźba wilczycy z 500 roku p.n.e.
aczkolwiek bliźniaki dorobiono znacznie później, bo w późnym
okresie Renesansu.
Tak więc Romulus
został pierwszym etruskim królem Rzymu a po nim historia wspomina jeszce
sześciu innych, z których ostatni nosił imię Tarkwiniusza
Pysznego. Ciekawostką jest, iż symbolem etruskich władców była
fasces, pęk trzcin owijających
topór bojowy. Miało to znaczyć, że każdy szczep etruski był
jak trzcina; pojedyńczy łatwy do złamania ale związany w pęk
wspólnym przymierzem niezwykle mocny. Stąd Benito Mussolini zaczerpnął
pomysł na nazwę swej partii i wkrótce świat poznał nową
ideologię, znaną jako faszyzm (fasces).
Ciekawostką jest również i to, że obecnie system ten jest
stosowany bodajże w każdym kraju tzw. zachodniej cywilizacji
aczkolwiek schowany za wytartym już nieco parawanem demokracji. Tak czy
inaczej trzeba przyznać, że Etruskowie rozwinęli wspaniałą
kulturę, porównywalną tylko do minojskiej, tej z Krety. Już około
1000 roku p.n.e. opanowali sztukę wytapiania żelaza, co wkrótce odbiło
się na polach bitewnych w postaci wielu zwycięstw. W rezultacie
Etruskowie w szczytowym momencie swego rozwoju kontrolowali środkową
część półwyspu apenińskiego od doliny Padu aż po
Kampanię.
Natomiast wracając
jeszcze na chwilę do Tarkwiniusza Pysznego, który okazał się być
władcą nie tyle nieudolnym co z niezwykle rozwiniętą manią
wielkości (skąd my to znamy, te urojenia o wielkości półpiśmiennych
gamoni, którzy okupowali Belweder w Warszawie). W rezultacie wolni Etruskowie
zbuntowali się przeciwko Tarkwiniuszowi i czynem tym udowodnili po wsze
czasy swą prawdziwą wielkość. Swoja drogą szkoda,
że Słowianie znad Wisły, z nielicznymi wyjątkami, mieli i
mają znacznie więcej cierpliwości wobec tyranni ale to już
temat na zupełnie inny felieton. Niemniej w rezultacie rewolty Etrusków
powstała pierwsza Republika w Europie (Res – rzecz, sprawa, Publicum –
wspólna, publiczna). Władza została podzielona pomiędzy dwóch
Konsulów, wybieranych na okres jednego roku przez zgromadzenia ludowe oraz
Senat (senex – starzec). Tak więc władza wykonawcza stała się
domeną Konsulów a ustawodawcza senatu.
Wydaje się, że
przełomowym momentem w rozwoju rzymskiej cywilizacji było pojawienie
się na półwyspie apenińskim celtyckiego szczepu Latynów.
Aczkolwiek początkowo nie tak zaawansowani w rozwoju cywilizacyjnym jak
Etruskowie, Latyni wkrótce prześcignęli mistrzów. Jak się
wydaje, tajemnica ich powodzenia leżała nie tylko w niezwykle wysokim
poziomie intelektualnym ale także w nieporównywalnej zdolności do
organizacji na wszystkich możliwych szczeblach (nie wykluczone, że się
powtarzam bo prawdopodobnie znaczy to jedno i to samo). W efekcie wkrótce zawiązała
się Liga Latyńska, której jednym z członków był Rzym. Około
400 r. p.n.e. , w wyniku wielu bitew, Liga opanowała wiekszość
terenów półwyspu apenińskiego, tym samym kładąc kres
Wielkiej Cywilizacji Etruskiej.
Inne prawo, równie
istotne dla cywilizacyjnej świetności, było to określające
w szczegółach związki rodzinne. Stosowano trzy rodzaje stosunków
prawnych w tym zakresie: władza ojcowska, prawo małżeńskie,
oraz prawo opiekuńcze.
Tak więc głową
rodzinny był zawsze ojciec, w związku z czym miał on w rzymskiej
rodzinie więcej obowiązków niż praw. Monogamiczne małżeństwa
były rzeczą unikalną w skali światowej i stosowane tylko w
naszej kulturze. W rezultacie komórka rodzinna stała się podstawą
rzymskiej kultury a poprzez to naszej cywilizacji. Ciekawostką jest
natomiast to, iż obywatelem Rzymu mogło być tylko dziecko
zrodzone z matki – rzymianki, co dowodzi dużej przenikliwości
naszych przodków. Każdy bowiem wie, kto jest jej lub jego matką czego
nie zawsze można powiedzieć o ojcach. Bywa wszak i tak, że nawet
mamy mają czasem kłopot z określeniem kto jest ojcem ich dzieci.
Inną ciekawostką jest i to, iż dzieci niepełnosprawne, tak
fizycznie jak i psychicznie, nie mogły zostać prawnymi obywatelami
Rzymu, co odbijało jak w lustrze staro-greckie obyczaje. W rzeczy samej
dzieci takie były z zasady uśmiercane, co dało początek
polityce eutanazji.
Kodyfikacja norm społecznych
w rzymskiej cywilizacji nie zatrzymała się na XII Tablicach. W 1816
roku, w Weronie odkryto podręcznik „Gai
Institutionum commentari quattuor” , napisany w II w p.n.e. dla adeptów
nauki prawa. Dzieli się on na trzy części – personae
(prawo osobowe), res (rzeczowe)
oraz actiones (prawo dotyczące
skarg). Rok 529 n.e. przyniósł Europie odrodzenie rzymskiego prawa w
postaci „Corpus iuris civitis”
czyli Kodyfikacji Justyniańskiej, ogromnego dzieła 16 osobowej komisji,
spisanego w 50 księgach. Dziś śmiało możemy powiedzieć,
że w każdych cywilizowanych narodach świata znajdują się
co najmniej ślady tych gigantycznych osiągnięć
intelektualnych naszych przodków. I nawet kiedy Imperium w końcu upadło
to jednak wartości umysłowe przetrwały do
naszych czasów.
Tak więc nie sposób
mówić dziś o starożytnym Rzymie bez podkreślenia dwóch
wielkich osiągnięć, obu na polach intelektualnej świetności.
Pierwszy to skodyfikowanie obyczajów czyli narodziny prawa
a drugi to genialne osiągnięcia inżynieryjne.
Natomiast wracając
jeszcze raz do innego cokołu rzymskiej chwały
tzn. komórki rodzinnej, nie od rzeczy będzie tu wskazanie, jak bardzo
instytucja ta stała się znienawidzona przez szatański miot,
dzisiejszych właścicieli Europy i Ameryki Północnej. Poczynając
od pederastów i lesbijki, poprzez niesłychanie aktywne organizacje
feministyczne (feminazistki, jak powiada mój dobry znajomek, znany cynik i prześmiewca)
pornografię, przemysł rozrywkowy, telewizję, film, prasę,
książki itd. wszystko to koncentruje się na rozbijaniu
tradycyjnej rodziny białych ludzi. Ano, jak sądzę, jeśli uda
im się nas zdeprawować do tego stopnia, iż stracimy instynkt
samozachowawczy, to znaczy, że staliśmy się niegodni naszych
wielkich ojców i matek z rzymskich czasów. I wtedy już tylko jako śmiecie
posprząta
nas miotła historii do czeluści wielkiego niebytu.
Zbyszek Koreywo