UCZCIĆ RONALDA REGANA.
W lipcu 1999 roku zawiązał się w Warszawie komitet, mający na celu zmianę nazwy Placu Konstytucji 22 lipca 1952 r. na Plac Prezydenta Ronalda Regana. Przewodniczącym komitetu został wiceminister do spraw zagranicznych Radosław Sikorski.
Otóż wszyscy Warszawiacy wiedza doskonale, gdzie mieści się Plac Konstytucji, choć nie wszyscy wiedza, na cześć to jakiej Konstytucji, został ten plac nazwany. Prawdopodobnie większość myślała, ze Konstytucji 3 Maja. Otóż nie, drodzy państwo, bowiem tak jak mowie, jest to na cześć Konstytucji przyniesionej na sowieckich bagnetach, zamienionych w jakiś czas potem na nasze, rodzime bagnety, pod dowództwem takich gieroi jak Spychalski czy Jaruzelski. No i oczywiście pod światłym przewodem Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej, która miała się do robotników jak pięść do nosa, co niestety od czasu do czasu stawało się smutna rzeczywistością, zamiast pozostać literackim skrótem myślowym.
Pomysł zamiany nazwy z komunistycznej Konstytucji na cześć wspaniałego człowieka jest oczywiście pomysłem ze wszech miar zasługującym na poparcie, ale….
Otóż, jak się okazuje, jest tych “ale” w Warszawie całe mnóstwo. Pierwsza oczywiście rozdarła się Gazeta Wyborcza: “Aj, wej, giewałt” no i od razu wielki tytuł następnego dnia na czołówce: “Reganowi nie.” Skąd my to znamy, te skróty myślowe, zwykle malowane na transparentach i szturmówkach 1 Majowych. “Imperialistom mówimy: nie.” “Kapitalistom wszelkiej maści, robotniczo-chłopskie nie”, “Stalin tak – kułacy nie”. Urbanowi to do dzisiaj zostało, to “Nie”. Tak się uszatek do tego nie przyzwyczaił. Są też próby wyszydzania, proponujące nadanie nazwy Ronalda Regana jednemu z przystanków autobusowych itd. itd. Jednym słowem Politycznie Poprawna sfora dala glos, jak zawsze pod światłym przewodem Gazety Wyborczej.
Rozmiar ujadania najlepiej świadczy o randze i zasługach 40 prezydenta Stanów Zjednoczonych, Ronalda Regana. W najważniejszej dla nas wszystkich bitwie o światowy prymat, Regan zdecydowanie pokonał imperium zła, sowieckiego potwora. I to pomimo wewnątrz-amerykańskich oporów lewicującej prasy, telewizji I filmu, pomimo sprzeciwu całej tej Politycznie Poprawnej hołoty. I za to wieczna cześć mu i chwała. Natomiast, drodzy rodacy, cały ten jazgot przeciwko niemu, cały brud, jaki próbują mu przykleić potraktujmy tak, jak na to zasługuje. Razem z autorami brudów, spuśćmy to wszystko do rur kanalizacyjnych.
Zbigniew Koreywo