Zwariowany język

W zamierzchłych czasach, w środku lat osiemdziesiątych, niedługo po wylądowaniu w Perth, poznałem Danka L. Polskiego Żyda, zresztą z samego miasta Łodzi. Czas ten charakteryzował sie głównie tym, że znałem wtedy sześć słów angielskich, z czego około pięciu nie byłem pewny wymowy. Prosty zakup pieczywa i kostki masła kosztował mnie wiele fizycznego wysiłku, jako, że porozumiewałem się głównie przy pomocy rąk, nóg oraz grymasów na twarzy. Teraz, jak sobie przypomnę te ekspedientki, które pewnie musiały być przekonane, że nawiedziła mnie choroba Świętego Wita, bowiem mój angielski był taki bardziej konwulsyjny, ze śmiechu czasem trudno mi sie pozbierać.

No, ale w tych to wesołych czasach, Danek L., który miał tę przewagę, że był w Australii jakieś dwadzieścia lat przede mną, oświadczył był kiedyś, iż język angielski jest niesłychanie precyzyjny. Tak bardzo, że można nazwać go nawet mową techniczną . Z Dankiem nie zawsze się zgadzałem a kiedy na przykład rozmawialiśmy o Wojnie Polsko - Bolszewickiej , to z reguły siadałem na rękach, bo nie lubię, jak ktoś sie źle o Polskim wojsku wyraża. Na moje argumenty, że forpoczty ułańskie wieszały wszystkich aktywistów bolszewickich “jaczejek”, bez względu na narodowość, religię czy pochodzenie Danek nieodmiennie odpowiadał, że Polacy byli żydożercami i tyle. Dziś wiem, że były mieszkaniec miasta Łodzi mylił sie nie tylko co do Polaków ale także w sprawie języka angielskiego. Niby taki precyzyjny a gdzie kto widział sosnowe jabłka w ananasie (pineapple)? Albo jajka w eggplant czy szynkę w hamburgerze.” English muffins” wcale nie zostały wynalezione w Anglii tak jak “french fries” nie mają nic wspólnego z Francją. “Sweetmeats” natomiast są rodzajem słodyczy choć “sweetbreads” to potrawa mięsna a dokładnie trzustka, zwykle cielęca lub barania.

Do dziś nie wiem, czemu kwadratowa arena bokserskich pojedynków nazywa sie po angielsku ring. Zawsze myślałem, że ring musi być okrągły, tak jak pierścionek. “Quicksand” z reguły działa bardzo wolno a “guinea pig” nie pochodzi z Gwinei a z Peru, gdzie zresztą do tej pory traktowana jest jako wyjątkowy przysmak choć nie ma nic wspólnego ze świnią.

Jak to możliwe, że “slim chance” oraz “fat chance” znaczy dokładnie to samo kiedy “wise man” I “wise guy” dokładnie odwrotnie? Na tej samej zasadzie po angielsku “overlook” oraz “oversee” są określeniami znaczącymi zupełnie co innego natomiast “quite a few” oraz “quite a lot” znaczy zupełnie to samo.

Wasz dom, drodzy czytelnicy, może “burn up” kiedy “burns down” (tfu, na psa urok, żeby nie zapeszyć) W urzędach wypełniacie formy czyli “fill in” poprzez “filling it out”. Wasz budzik z rana “goes off” poprzez “going on”.

No I w jakim to innym języku można jeździć po “parkways” natomiast parkować bryczkę na “driveways”. “Recite at a play” oraz “play at a recital”. Towar na drugi koniec Australii może być tylko “ship by truck” choć trochę taniej, ale dłużej trwa “send cargo by ship”. A już zupełny nonsens to to, że “nose run” kiedy “feet smell”. Ot, zwariowany język I tyle panie dzieju.

Zbigniew Koreywo

Wróć do spisu treści